RECENZJA: Excalibur - Bernard Cornwell [KSIĄŻKA]

 24 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
I już ostatni tom trylogii arturiańskiej autorstwa Bernarda Cornwella. Trochę szkoda, że już się kończy ta historia, ale wszystko się kiedyś kończy, więc i to musi dobiec końca. Taki to los jest już zapisany od wiek wieków i na wieki.
Przyznać muszę, że okładki są utrzymane w tym samym szyku. Na każdej z tych trzech okładek jest miecz, lecz każdy inny powleczony za każdym razem kolorem, który nie jest tym samym. Taki motyw, dość sprytnie rozegrane, ale i intrygujące.



Zwieńczeniem całego cyklu jest powieść Excalibur. Trochę tajemnicza nazwa, lecz jest to przedmiot. Konkretnie miecz, legendarny miecz Króla Artura. Według legend Król Artur otrzymał ten miecz od Pani Jeziora po tym, jak złamany został poprzedni miecz.

Choć wiemy, co chce Król Artur z tym mieczem na samym końcu zrobić, lecz nie wiemy, jakie dalsze losy są. Żyje nadal czy może jednak zmarł? Każdy może tutaj pisać swą dalszą historię o Królu Arturze. Każdy może dopisać coś od siebie i zadowolić się taką wersją wydarzeń o Królu Arturze, jaka tej osobie pasuje. Będzie żyć? To fajnie. Umrze? Szkoda, ale taki wybór. Z tej strony to fajne rozwiązanie, że zakończenie jest otwarte. Z jednej strony powieść kończy się dobrze, ale z drugiej strony to ziarnko, co dalej konkretnie się stało, nadal kiełkuje i wykiełkować nie może.

Teraz pewnie pytanie, dlaczego w każdej recenzji odnośnie trylogii arturiańskiej używam przy Arturze tytułu Król, skoro w choćby części pierwszej albo drugiej tym Królem nie był? Uther albo Morderd to prawowici Królowie. Owszem, Morderd w dniu zostania Królem jeszcze nie mógł sam decydować i Król Artur za niego decydował, tak w prawdzie jednak mimo tego, nie uzyskał tego pojęcia. Otóż w ten sposób łatwiej mi mówić, a raczej wspominać o tej osobie. Z resztą, jak już wspomniane było, sam Król Artur to legenda, nie wiadomo do końca, czy faktycznie istniała taka postać.

W sumie jest to najcieńsza powieść raptem o kilka stron od swoich poprzedniczek. Niewielka różnica 8 stron. Bernard Cornwell lubi się rozpisać, ale tutaj też trzeba przyznać, że pracy co nie miara, by napisać o Królu Arturze powieść. Legendy legendami, ale trzeba dobrze znać te czasy, sposób mówienia, terytorium i nazwy geograficzne. To nie lada sztuka też napisać fikcję literacką, gdzie akcja dzieje się w takim czasie.

Podsumowując jest to dobra kontynuacja i dobre zakończenie trylogii o Królu Arturze. Myślę, że sposób zakończenia, mimo zasiania ziarnka, jest odpowiedni, jak na osobę, o której tutaj chodzi tak naprawdę czyli o Króla Artura.

W skrócie:
Cykl: Trylogia Arturiańska
Tom: 3
Tytuł: Excalibur
Autor: Bernard Cornwell
Gatunek: Historyczna
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 602
Rok wydania: 2018
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Zimowy Monarcha || Nieprzyjaciel Boga || Excalibur
Czytaj dalej »

RECENZJA: Dziewczyna, którą znał - Tracey Garvis-Graves [KSIĄŻKA]

 17 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
W sumie literatura obyczajowa/romans to taki gatunek, w którym dopiero zaczynam szukać takich książek dla siebie. Wiem dokładnie, co lubię w kryminałach, sensacjach, thrillerach czy fantasy. To głównie dlatego, że w tych gatunkach siedzę już kilka dobrych lat, a obyczajowa jest od niedawna.
Długo zastanawiałam się nad tym, czy sięgnąć, ale stwierdziłam, że nie przekonam się, póki nie przeczytam, że do momentu, aż nie przeczytam setek książek w tym gatunku, nie wyrobię sobie odpowiedniego kierunku w tym gatunku. A przyznać muszę, że powoli przekonuję się, co do obyczajówek. Dość długo trzymałam się z dala, ale im latka mi lecą, tym bardziej otwieram się na nowe. W sumie to dobrze. Poszerzam swe horyzonty czytelnicze.

Okładka jest nawet dość ciekawa. Przyznać muszę, że wydawnictwo serwuje ciekawe okładki. Może i nie ma za dużo, ale lepiej niekiedy minimalizm, ale intrygujący. Zanim zdecydowałam się na przeczytanie, dość tak się wahałam, bo wiadomo, żeby nie kierować się okładką, która przykuwała mą uwagę. Jednak stwierdziłam, że ryzyk fizyk i przeczytam, a nóż akurat.

Głównymi bohaterami jest Annika i Jonathan. Spotykają się po 10 latach. Oboje byli kiedyś parą. Dwa różne światy, które nawzajem się uzupełniają. Tak można ich opisać. Wiadomo, jak ktoś ma swój świat, może się specyficznie zachowywać, mówić, co też było w tej pozycji. W sumie spotkanie po latach osób, które kiedyś byli ze sobą, za pewne nie należy do najprostszych choćby nie wiadomo, ile czasu minęło.

Akcja toczy się głównie wokół tej dwójki bohaterów. Historia dzieje się na przełomie kilku miesięcy w 2001 roku i czasem pojawiają się retrospekcje do roku 1991, gdzie mamy uniwersytet i początek znajomości między dwójką bohaterów. Rozdziały przeplatane między Anniką i Jonathanem oraz latami akcji (no i miesiącami). Prócz Chicago, gdzie w większej mierze toczy się powieść, to mamy także wspomnienia odnośnie Nowego Jorku. No i nie można zapomnieć na przykład o przyjaciółce Anniki czy o Tinie. Styl lekki i przyjemny, więc czyta się bardzo szybko. W sumie to ten styl daje dużo uroku tej powieści i to mnie chyba najbardziej urzekło.

Jeśli ktoś myśli, że jest to powieść górnolotna, to jest w błędzie. Za dużo się też nie dzieje. W zasadzie jest to tylko jeden temat, wokół którego toczy się ta powieść. Może to i dobrze, bo już czasem mnie męczyło to, że w jednej książce jest kilka wątków, a tu tylko jeden. Taka mała odskocznia.

Podsumowując jest to książka lekka i przyjemna na jeden wieczór. Pomimo jednego wątku, może wciągnąć. Pomimo tego, że wszystko toczy się wokół dwójki bohaterów, może wciągnąć. Styl dużą rolę tu własnie odgrywa, więc jeśli ktoś lubi pozycję, która jest luźna, mało się w tym dzieje, to zapraszam.

W skrócie:
Tytuł: Dziewczyna, którą znał
Autor: Tracey Garvis-Graves
Gatunek: Obyczaj/Romans
Wydawnictwo: Niezwykłe
Ilość stron: 313
Rok wydania: 2019
Ocena: 7/10 - godne uwagi
Czytaj dalej »

RECENZJA: Przeznaczenie Skrytobójcy - Robin Hobb [KSIĄŻKA]

 10 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
I jest to ostatni tom o Bastardzie autorstwa Robin Hobb. Jest to najbardziej opasłe tomisko ze wszystkich 9 tomów, które są podzielone na 3 cykle. 1024 strony do czytania. 1024 stron o tym, co się działo u podnóża historii Bastarda, Błazna no i Pszczoły.
Przebrnąć przez tak opasłe tomisko nie jest łatwym wyzwaniem, ale dla mnie, jako wytrawnego czytelnika, jak najbardziej. Lubię takie tomiska. Nie zawsze, czasem lubię takie chudsze po 200-300 stron, ale niekiedy i z chęcią wemzę takie i grubsze do czytania. Ale i tak im dłuższa książka tym większe wyzwanie, by wytrwać do końca. W sumie można się zapytać, czemu czytałam wszystkie 9 tomów? Bo nie lubię niedokończonych historii. Lubię wiedzieć, jak to się wszystko skończy. Zdaję sobie sprawę, że to nie lada sztuka przeczytać tylustronice tomy, ale jeśli ktoś jest wytrwały w czytaniu i odpowiednio stederminowany to przeczyta.

Rozszerzona została też rola Pszczoły, czasem i z jej punktu widzenia mamy historię. Zakończenie jest w zasadzie otwarte, jednak nie widzę sensu dalej ciągnąć fabuły w Królestwie Sześciu Księstw. Czemu? Otóż odpowiedź jest zbyt prosta. Byłoby to już zbyt nudne i naciągane. Już teraz się mi to trochę wlekło. Nie było najgorzej, nie było źle, ale i tak lepiej już bardziej nie kusić losu, by nie sknocić tego, a to w sumie jest ostatni do tego dzwonek, by zostawić tę historię tak, jak już jest i nie robić nic więcej. Szkoda trochę mi Błazna, ale swoje też przeszedł. W sumie każdy przechodzi przez ciężkie momenty i niektóre odcisną na sobie mocne piętno, niekiedy aż za mocne.

Okładka jest w sumie dość taka. Jakby dwa smoki, jeden czerwony, drugi ciemny. I dwie osoby. W sumie podoba mi się kolor włosów tej młodej osóbki. Może niekoniecznie chcę mieć taki kolor, bo jednak lubię swój naturalny, ale w przypadku tej okładki to fajnie wygląda. Czy przyciąga uwagę? Tak średnio przyciąga. Uważam, że w Wyprawie Błazna okładka prędzej przyciągnie wzrok niż ta. No chyba że się mylę, ale takie jest to moje zdanie.

Jakieś inne odczucia? Tak, że to już koniec. Mimo wszystko, choćbym jak lubiła historię Bastarda, tak już było to zbyt długie. Ten tom jest zwieńczeniem całej historii, by dokończyć wszystkie wątki, ale mimo tego i tak już to ledwo to wszystko było, by utrzymać poziom.

Podsumowując nie jest najsłabsza część, bo najsłabszej części nie ma, chyba że Autorka zamierza napisać dalsze przygody w Królestwie Sześciu Księstw. To wtedy mogą być gorsze części, ale tak ogólnie nie ma. Miłe wspomnienia takiej melancholijnej sagi o Bastardzie.

W skrócie:
Seria: Bastard
Cykl: Bastard i Błazen
Tom: 3
Tytuł: Przeznaczenie Skrytobójcy
Autor: Robin Hobb
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 1024
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Skrytobójca:
Uczeń Skrytobójcy || Królewski Skrytobójca || Wyprawa Skrytobójcy
Złotoskóry:
Misja Błazna || Złocisty Błazen || Przeznaczenie Błazna
Bastard i Błazen:
Skrytobójca Błazna || Wyprawa Błazna || Przeznaczenie Skrytobójcy
Czytaj dalej »

RECENZJA: Assassin's Creed: Pustynna Przysięga - Olivier Bowden [KSIĄŻKA]

 3 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dziś powrót do książek z serii Assassin's Creed. Jest to w sumie 9 tom z tego cyklu. Tym razem Assassin's Creed: Pustynna Przysięga powiązane jest z grą Asssassin's Creed: Origin. Obecnie jest to ostatnia pozycja Oliviera Bowdena, gdyż kolejną powieść to napisała już inna osóbka. Troszkę ciężko mi się rozstać z tą myślą, że na razie nie przeczytam już nic więcej spod pióra tego pisarza, ale cóż. Nic na to nie poradzę. Ewentualnie mogę przeczytać wszystko od początku, ale zaś inne książki też są, które wartałoby przeczytać.
Pustynna Przysięga brzmi w sumie jak takie typowe fantasy. Mam już jednak nie jedną pozycję fantasy za sobą, jedną udaną, drugą mniej, naczytałam się na tyle, by stwierdzić, że nazwa to taka klasyczna jest dla tego gatunku. Zobaczmy, co tym razem Autor napisał na podstawie gry.

Głównym bohaterem jest Bayek, Egipcjanin, którego towarzyszką jest Aya. Jest to młody osobnik, dzięki któremu powstaje pierwowzór Asasynów. Jest to zalążek do tego, jak zostało stworzone bractwo Asasynów, które nie tylko czytelnik mógł poznać, ale i gracz. Jakby nie patrząc wszyscy: no dobra, wszystko fajnie tylko jak to wszystko powstało. I tutaj jest to wszystko ukazane, jak zaczyna powstawać.

Egipt. Starożytny Egipt. To coś, co lubię. Głównymi miejscami akcji jest Siwa oraz Aleksandria. W sumie Aleksandria to dość znane miejsce. Biblioteki Aleksandryjskie. To pojęcie znam w zasadzie z jednego filmu. Fajnie by było odwiedzić to miejscel I mało tego czas akcji to 70 rok przed naszą erą czyli w zasadzie jeszcze przed historią z gry. Inaczej ujmując ta książka to prequel tych wydarzeń, które mamy w Assassin's Creed: Origin. Czyli ładne cofajnie się w czasie.

Styl, jak zawsze dobry i poprawny. Ten sam od zawsze i niezmienny. To plus. Ogólnie podoba mi się pomysł ukazania Bayeka za młodu, gdy był nastolatkiem, gdy dorastał. Można było zobaczyć jego przemianę i lepiej zrozumieć to, jaki jest w grze, jego zachowanie w Assassin's Creed: Origin. Przyznam, że podziwiam te osoby, które piszą na podstawie czegoś, bo to nie lada sztuka, by jednak nie zanudzić czytelnika, ale też i nie zawieść oczekiwań.

Podusmowując jest to jedna z wielu pozycji, jakie są dostępne na rynku. Myślę, że jakby to nie było podpięte pod serię gier, to by mogła ujść w tłumie książek nawet niezauważona.

W skrócie:
Seria: Assassin's Creed
Tom: 9
Tytuł: Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Autor: Olivier Bowden
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 358
Rok wydania: 2018
Ocena: 6/10 - może być

Tomy:
Assassin's Creed: Renesans || Assassin's Creed: Bractwo || Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Assassin's Creed: Objawienia || Assassin's Creed: Porzuceni || Assassin's Creed: Czarna Bandera
Assassin's Creed: Pojednanie || Assassin's Creed: Podziemie || Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Assassin's Creed: Odyssey
Czytaj dalej »
XARN dla Agencji Runa © 2020 - nadal