RECENZJA: Licząc gwiazdy - Urszula Jaksik [KSIĄŻKA]

 11 kwietnia 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dziś obyczajowo od Urszuli Jaksik. Pierwsza powieść tej Autorki u mnie. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, czy mi się spodoba, a o książce dowiedziałam się z facebooka. Gdzieś mi mignęła na tym portalu książka. Nie pamiętam dokładnie już w jaki sposób (grupa, fanpage), ale mi mignęła i tak krążyła ta wiadomość wokół mnie, wiec stwierdziłam, że zarysykuję i przeczytam.

Główną bohaterką jest Magda, która wraca sobie z Irlandii. Odkrywa też prawdę o swych najbliższych i w sumie to sama do końca nie wiem, jakbym się zachowała i czuła w takim momencie. Chyba nawet nie chcę tego wiedzieć, tak naprawdę.
Sama historia jest bardzo spokojną historią Magdy. Fakt, spokój i te przeżycia nie należą do spokojnych, jednak ni mniej opisana jest dość tak właśnie. Styl bardzo dobry, przyjemnie się czytało w sumie tę książkę.Taką idealną na wieczorne pory z dobrą kawą lub herbatą. Sama okładka nawet to sugeruje. I w sumie mogę się zgodzić z tym hasłem, które widnieje czyli Mówią: Prawda może cię uwolnić, ale czy na pewno... Jest to w sumie jedno z wielu zdań, które pobudzają do refleksji, nad którymi warto przysiąść i zastanowić się nad tym, a że ja mam umysł analityczny i lubię czasem poanalizować, to prawie coś dla mnie. I to nie jedyna kwestia, która daje mi do myślenia po przeczytaniu.
A wracając jeszcze na chwilę do tematu okładki, to klimat ma też taki irlandzki, w szczególności ta fotografia na dole. Owszem, w Irlandii nie byłam (jeszcze), ale z moich wyobrażeń, to ta fotografia idealnie do tego ukazuje. Takie mam wrażenia po prostu, a jeśli jestem w błędzie.
Podsumowując jest to książka dobra dla tych, którzy chcą jakieś ważne wartości wyciągnąć, pochylić się nad czymś.

W skrócie:
Tytuł: Licząc Gwiazdy
Autor: Urszula Jaksik
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Zysk i ska
Ilość stron: 296
Rok wydania: 2020
Ocena: 7/10 - ciekawie
Czytaj dalej »

RECENZJA: Zimowy ogród - Kristin Hannah [KSIĄŻKA]

 4 kwietnia 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dość długo zbierałam się za przeczytanie jakiejkolwiek książki autorstwa Kristin Hannah. Widziałam w księgarni Świat Książki pozycje od tej osoby. W końcu przełałam opory i wreszcie przeczytałam. Na tapetę wzięłam Zimowy Ogród. Trochę mnie intrygowało, co to może być oraz to, jak Autorka wykreuje świat pomimo tego, iż wiele jest takich typu historii.

Bohaterkami tejże historii jest Meredith i Nina, które są różne, ale relacje mają bardzo dobre. Gdy ojciec umiera, są załamane, ale Nina próbuje dotrzymać słowa danemu ojcu na łożu śmierci, iż wymusi na matce (która notabene była dla Niny i Meredith niezbyt przyjazna) opowiedzenia historii w formie bajki. Całą historię, a nie tylko część, jak to robiła, gdy obie były małe.
Historia, którą opowiada matka Niny i Meredith, Anja, dzieje się w Rosji, a dokładnie w Leningradzie. Coś ciężkiego i niezbyt przyjemnego. Smutna to historia z uwagi też na czasy, kiedy ta opowieść się działa. Anja na początku nie chciała też, rzecz jasna, dokończyć tej powieści, bo to by było też za proste i zbyt krótkie, ale jednak po wielu namowach się zgodziła.
Styl pisania ogólnie jest dobry. Szybko się czytało. Jedynie, to zachowanie Anji mnie mocno irytowało. I nie mówię tu teraz o zachowaniu tuż po śmierci męża, bo to normalne, że człowiek w rozpaczy jest po stracie bliskiej osoby, ale tu przed tą śmiercią. Już nie wspominając o oschłości wobec swoich córek. Czasem zastanawiam się, jak matka może być taka wobec własnego dziecka. Po prostu nie wiem i nie rozumiem tego. Obie zaś siostry były takie bardzo prostolinijne.
Czy wciągająca jest ta powieść? Tak średnio. Nie mam niestety, jak porównać do innych pozycji tejże Autorki, bo jednak jest to moja pierwsza styczność z twórczością, ale nie jest znów, aż tak źle, taka w sumie przeciętne czytadło, które da się przeżyć.
Podsumowując dobra dla tych, którzy nie wymagają zbyt wiele od książek, dla których chcą tylko umilić sobie czas.

W skrócie:
Tytuł: Zimowy Ogród
Autor: Kristin Hannah
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 424
Rok wydania: 2019 (2014 - I wydanie)
Ocena: 6/10 - Może być
Czytaj dalej »

RECENZJA: Czasem Słońce, Czasem Deszcz [FILMOWO]

 31 marca 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dziś przychodzimy z filmem. Boolywoodzkim filmem, jakim jest Czasem Słońce, Czasem Deszcz. Obstawiam za tym, że mało osób słyszało o tym filmie, ale są jeszcze jednak takie osobniki. Ale to nic nie szkodzi. Szczegółów zdradzać nie będę, bo nie lubię zbytnio spojlerów, ale zarys musi być, rzecz jasna.
Boolywood kojarzy się z kiczowatymi filmami, ale są mimo tego perełki kin. Przyznać muszę, że nawet w Hollywood znajdą się gnioty, tak ku uprzedzeniu, że nie tylko w jednym sektorze się tak dzieje. Ciekawe teraz, czy ta produkcja się do tych perełkowych filmów zalicza.

Jest to historia Rahula, który po ślubie z Anjali musi opuścić dom. Po latach Rohan, brat Rahula, dowiaduje się całej prawdy o Rahulu i postanawia sprowadzić brata do domu.
Film podzielony jest na dwie części. Pierwsza opowiada, jak doszło do spotkania Rahula z Anjali i ich ślubie, a druga część przedstawia zaś Rohana i jego determinację, by pojednać rodzinę. No jak to w Bollywood nie może obejść się bez piosenek i tańców, jednak jest to fajnie wkomponowane w historię. W sumie pozycja ta trwa 3h, więc trzeba przygotować się do nie krótkiego seansu. Nie dziwi mnie też to, ile trwa, gdyż iż ponieważ aby widz mógł dobrze zrozumieć całą historię, to trzeba było wszystko nagrać od a do z i efekt właśnie mamy. Owszem, gdyby nie piosenki, to mogłoby być to i krótszy film, jednak w Hollywood też mamy musicale i nie trwają po 3h, a też są tańce i śpiewy - to tak w obronie.
W sumie to trzeba się przygotować w chusteczki higieniczne. Dlaczego? Bo na końcówce można się popłakać. Mało tego Shah Rukh Khan oraz Amitabh Bachchan tak odegrali swoje role, że Hrithik Roshan był pod takim wrażeniem, że sam nie był w stanie odegrać swojej roli i Amitabh Bachchan musiał go uspokajać, więc to już o czymś świadczy, jaka jest historia. Koniec potrafi dać się we znaki. Nawet oglądając ten film po jakimś czasie i znająć historię na pamięć, łzy same niekiedy cisną się.
No i nie może się obejść bez małych wpadek - choćby takich, jak Rahul (Shah Rukh Khan) ma obrączkę na palcu nim jeszcze się ożenił - prywatnie Aktor już był wtedy żonaty, jednakże jego bohater jeszcze nie i wypadałoby to ściągnąć. I bardzo szkoda mi Nayny, naprawdę szkoda dziewczyny, bo została mocno zraniona. Nie ma to, jak nieodwzajemniona miłość. Nic przyjemnego.
Film w tym roku ma swoje 20 urodziny - premiera była 14 grudnia 2001 (w Polsce to był 21 stycznia 2005), więc tak na okrągłe urodziny postanowiłam co nie co powiedzieć na temat tej produkcji. Jest to mój pierwszy film bollywoodzki, jaki w sumie obejrzałam i w zasadzie zakochałam się w tym filmie. Serio, ciężko nie zakochać się w tej produkcji. Wiadomo, jest parę kiepskich filmów, ale niektóre są perełkami, jak na przykład ten właśnie. Od tamtego momentu mam na swoim koncie parę takich filmów objerzanych.
Podsumowując jest to jeden z lepszych filmó, jakie można obejrzeć i warto się przełamać i wytrzymać te 3h oglądania. A na koniec utwór o tym samym tytule.

Czytaj dalej »

RECENZJA: Amulet - Roma J. Fiszer [KSIĄŻKA]

 28 marca 2021          Brak komentarzy
Salve.
Książka Amulet to moje pierwsze zetknięcie się z jakimikolwiek pozycjami Romy J Fiszer. Nie wiedziałam też, czego można się spodziewać, czego oczekiwać, a jest dość znaną polską pisarką. Czemu akurat zaczęłam od Amuletu? Sama w sumie nie wiem, już wcześniej gdzieś pokazywała mi się informacja o takiej powieści jako propozycje do przeczytania, więc zaintrygowana, sięgnęłam. Przy okazji chciałam dać szansę kolejnymu pisarzowi, a że ja się nie ograniczam ani terytorialnie, ani w sumie tak gatunkowo, to z czystym sumieniem i ciekawością sięgnęłam, by się przekonać czy warto.

Przyznam się, że okładka przykuwa uwagę. Sugeruje, że historia ta jest ciepła i przyjazna. Taka, dzięki której można się zrelaksować i zapowiada taką sielską opowieść. Czy tak właśnie było? W sumie to można by było się z tym zgodzić. Czemu?
Bo główną bohaterką jest Marta, a akcja dzieje się nie tylko w na północy Polski, ale także i w Tatrach. Powieść ta jest bardzo harmonijna, gdzie akcja toczy się swoim powolnym rytmem. Poznać można, skąd pochodzi rodzina Marty zaczynając od pradziadka - są to wspomnienia, bardzo krótkie, opowieści o przodkach, by poznać bliżej rodzinę głównej bohaterki.
Powieść w sumie bardzo melancholijna jest. Spokojna i lekka. Styl pisania dobry, przyjmny, co sprawiło, że nawet szybko się czytało. Nie ma w sumie takiego przerostu treści nad formą. Plusem też jest to, że opisy są dobrze napisane, nie ma ich też za dużo i nie są tak rozwlekane, jak niektórzy autorzy lubią w taki sposób pisać. Okładka w sumie trochę odzwierciedla treść, że jest to takie sielskie oraz tego, by za wiele nie oczekiwać.
Podsumowując, jest to pozycja dla niezbyt wymagających czytelników, którzy chcą się zrelaksować przy czytaniu. Jest dobra na takie sielskie wieczory, kiedy chciałoby się przeczytać coś niezbyt wymagającego uwagi.

W skrócie:
Tytuł: Amulet
Autor: Roma J. Fiszer
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Zysk i ska
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2020
Ocena: 6/10 - może być
Czytaj dalej »
XARN dla Agencji Runa © 2020 - nadal