RECENZJA: Cedyno - Melissa Darwood [KSIĄŻKA]

 27 września 2020          Brak komentarzy
Salve.
Ostatni tom z cyklu Wysłannicy. Szkoda, nie szkoda. Z jednej strony tak, bo coś musi się skończyć, ale z drugiej strony to już ostatni ciąg historii o Gabrielu, Larysie czy ich przyjaciołach. A tak poza tym w każdym momencie można znów przeczytać, a jak można znów przeczytać, to znów można czytać o tych samych bohaterach. A że to znów ta sama historia, to trudno. To i tak nie jest źle, bo pierwotne wydanie Laristy, które po wznowieniu w innym wydawnictwie czyli Kobiece - Young, tak Larista zyskał kolejne dwa tomy czyli Guerra i Cedyno. W związku z tym, jestem akurat zadowolona, że historia ta została uzupełniona o dodatkowe części.



W tej części okładka już troszkę odbiega od poprzednich dwóch. Owszem, jest mężczyzna, ale nie ma drzew, czy też drogi, gór. Jest za to kosmos, planety. Troszkę się to gryzie z motywem z poprzednich tomów, ale choć część tego motywu jest zachowana.

Tym razem mamy więcej bohaterów. Mamy też powroty do przeszłości kilku z nich, by lepiej zrozumieć teraźniejszość, historię przede wszystkim, która się toczy. Czy takie powroty do przeszłości lubię? Jeśli ma to sens, by ułatwić czytelnikowi w zrozumieniu całej historii, to jak najbardziej. Ale nie wtedy, gdy to nie ma pokrycia w rzeczywistości. Jednak nadal mamy Larysę i Gabriela oraz ich przyjaciół. W sumie to polubiłam tę dwójkę bohaterów. Przypadli mi do gustu. I choć Zuza tak mniej, ale też jest fajna.

Historia nadal już z trzecioosobową narracją, ale już podziałami na czas, w którym się dzieje akcja, by było wiadomo, o co w danym fragmencie chodzi. Zaś akcja dzieje się wokół Cedyno. Podoba mi się przy okazji styl Autorki, który za każdym razem jest lekki i przyjemny, przez co można odprężyć się podczas czytania nawet jeśli jest to literatura młodzieżowa. Choć coraz rzadziej będę już sięgać po tego typu książki, to nie przeczę, że znów za jakiś czas nie sięgnę, jeśli nie będę miała na to ochoty.

Podsumowując cała seria jest dobra, nie da się wytypować, która część jest najlepsza, najgorsza czy taka sobie. Wszystkie są na takim samym poziomie. A to się rzadko zdarza.

W skrócie:
Cykl: Wysłannicy
Tom: 3
Tytuł: Cydeno
Autor: Melissa Darwood
Gatunek: Młodzieżowa
Wydawnictwo: Kobiece - Young
Ilość stron: 240
Rok wydania: 2019
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Larista || Guerra || Cedyno
Czytaj dalej »

RECENZJA: Przeznaczenie Błazna - Robin Hobb [KSIĄŻKA]

 20 września 2020          Brak komentarzy
Salve.
I ostatni tom z cyklu Złotoskórego, lecz to nie ostatni cykl o Bastardzie. O to, to nie. Autorka już zadbała o kontynuację. I to dość porządną, bo jest jeszcze jeden cykl, jedna trylogia, ale teraz nie o tym. Obecnie chcę się skupić na Przeznaczeniu Błazna, który domyka ten drugi cykl.
Zauważyłam to, że dla Robin Hobb charakterystyczny jest ilość stron odpowiadający danemu tomowi. Pierwszy tom zawsze jest najcieńszy, drugi taki średni, a trzeci i ostatni tom jest tym najgrubszym. Nie wiem, na jakich zasadach się kieruje Autorka, że postanawia tak się rozpisywać, ale do tej pory jeszcze nie spotkałam się z takim charakterem ilości stron, bo głównie inni Autorzy starają się utrzymać ilość stron na podobnym poziomie lub nieznacznie się różnią. A tutaj nie, tutaj jest zawsze wzrost odpowiednio do danego tomu.

Tym razem Bastard znany już jako Tom Borsuczowłosy. Jednak to imię i nazwisko pada już w poprzednim tomie. Przyznam, że nie ma to, jak towarzyszyć Księciowi w wyprawie na pokonanie kogoś, kogo uważa się za legendarnego. Nieźle, ale i nie lada wyzwanie. W sumie Bastard przez lata był uważany za zmarłego, że był historią, a najbliższe osoby pogodziły się ze śmiercią. Więc w sumie wszystko się może wydarzyć. Choć szkoda, że nie ma już z nami Ślepuna, to jest nadal Cień. Już w poprzednim cyklu polubiłam tego bohatera. Mam do niego po prostu jakiś taki sentyment. Może przez to, że nazywa Bastarda chłopcze.

Przyznam, że skończyło się tak, jak powinno się skończyć. Tym, że Bastard jest w końcu szczęśliwy mimo tego, przez co musiał przejść, przez to, kogo stracił, a na kim mu zależało. Jednak, co sprawiło, że Bastard jest szczęśliwy, tego nie zdradzę. Niezbyt lubię spoilerowania. Jedynie ogólne wzmianki, by jakoś przedstawić sprawę, tudzież sytuację i było to przez innych zrozumiane. Wiadomo, że nie można mieć wszystkiego i wszystkich, których się kocha i lubi, tak samo i Bastard, ale to, co mamy sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. No chyba, że ktoś nie umie tego docenić, to inna sprawa, ale tutaj ukazane jest, jak wiele radości może wnieść inna osoba, czy zwierzę (mówię tu o Ślepunie), ile radości i szczęścia jest w spokoju, gdy życie toczy się spokojnie.

Podsumowując jest do ciekawa książka, a zarazem cykl o Bastardzie. Ciekawszy od poprzednika. Dla mnie zdecydowanie.

W skrócie:
Seria: Bastard
Cykl: Złotoskóry
Tom: 3
Tytuł: Przeznaczenie Błazna
Autor: Robin Hobb
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 992
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Skrytobójca:
Uczeń Skrytobójcy || Królewski Skrytobójca || Wyprawa Skrytobójcy
Złotoskóry:
Misja Błazna || Złocisty Błazen || Przeznaczenie Błazna
Bastard i Błazen:
Skrytobójca Błazna || Wyprawa Błazna || Przeznaczenie Skrytobójcy
Czytaj dalej »

RECENZJA: Assassin's Creed: Czarna Bandera - Olivier Bowden [KSIĄŻKA]

 13 września 2020          Brak komentarzy
Salve.
Kolejna dawka z serii Assassin's Creed. Tym razem co? Assassin's Creed: Czarna Bandera, która oparta jest na Assassin's Creed: IV Black Flag. Tym razem nie trzeba obawiać się, że kto inny jest na okładce niż jest bohaterem. Tym razem bohaterem jest ten sam, który przedstawia okładka i ten sam w grze.
Kolejny tom spod pióra Oliviera Bowdena. Raczej nic o tym Autorze nic się nie dowiemy, prócz tego, że pisze książki z tej właśnie serii gier komputerowych. Czyli nikła wiedza. A może to i dobrze z jednej strony, ale z drugiej jednak to moim zdaniem wpływa w jakimś stopniu na sprzedaż książki, jeżeli chociaż Autor utrzymuje kontakt z fanami. No chyba że chce być incognito na pełen etat, to prosta piłka.

Nadal ciągniemy ród Kenway'ów. W poprzedniej części mamy Connora (gra 3/4 i końcówka książki) oraz Haythama (cała powieść oraz 1/4 gry), tak w przypadku tej odsłony mamy Edwarda Kenwaya. Kim jest dla nich? Edward jest ojcem Haythama i zarazem dziadkiem Connora. Tylko przedstawione jest to w odwrotnej kolejności Haytham-Connor-Edward. To wygląda może i na pokręcone coś w chronologii, ale nie ma w tym żadnej górnolotnej filozofii. To nie moda na sukces, gdzie idzie się naprawdę pogubić, ale prosta chronologia. Po prostu cofamy się w czasie. O jakieś kilkadziesiąt lat.

Ta historia pokazuje nam, jak ród Kenway'ów zaczynając od Edwarda, zaczyna mieć styczność z Templariuszami oraz Asasynami. Trochę czasu mija nim Edward staje się pełnoprawnym Asasynem, ale jednak dzięki temu wiemy, jak to się wszystko zaczęło. Od kogo się zaczęło, skąd potem te wybory Haythama czy Connora, te wartości, cechy charakteru, które pozwalają na spełnianiu się w roli danego Bractwa itd. Owszem, może Connor i w pierwszych latach nie wiedział nic o tym, ale jak to dziecko, może nie wiedzieć, ale widać to, jakby ta ścieżka tych Bractw była przeznaczona dla nich, czy tego chcieli czy nie. Haytham też długo nie wiedział, nawet tego, po co się szkoli. Dopiero z czasem się dowiedział.

Tym razem mamy w głównej mierze Karaiby. Morze Karaibskie, Hawana (Kuba) czy też Nassau (Bahamy). W sumie, to widząc, że jest wzmianka o Nassau, to cały czas słyszę w głowie sposób i ten akcent, w jaki Edward wypowiada tę nazwę. Tutaj też mamy narrację pierwszoosobową, więc też dobrze się czyta. Lepiej można zrozumieć motywy kierowane Edwardem, to jaką jest osobą. W sumie znacznie lepiej czytało mi się o rodzie Kenway'ów niż o Ezio Auditore da Firenze oraz Altairze, choć nie umniejszam nic tym grom, bo to też trzeba rozgraniczyć.

Podsumowując jest to w sumie dobra kontynuacja rodu Kenway'ów pod względem książki. Ten klimat charakterystyczny nabrał już rumieńców, co jest bardzo dobre, bo jednak lubię, jeśli książka ma ten unikalny klimat, a i w tej części, jak i poprzedniej, Autorowi udało się uzyskać.

W skrócie:
Seria: Assassin's Creed
Tom: 6
Tytuł: Assassin's Creed: Czarna Bandera
Autor: Olivier Bowden
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 448
Rok wydania: 2014
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Assassin's Creed: Renesans || Assassin's Creed: Bractwo || Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Assassin's Creed: Objawienia || Assassin's Creed: Porzuceni || Assassin's Creed: Czarna Bandera
Assassin's Creed: Pojednanie || Assassin's Creed: Podziemie || Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Assassin's Creed: Odyssey
Czytaj dalej »

RECENZJA: Cień Rycerza - Sebastien de Castell [KSIĄŻKA]

 6 września 2020          Brak komentarzy
Salve.
I już kolejna odsłona Wielkich Płaszczy (wiadomo kim są już z poprzedniej części) o tytule Cień Rycerza autorstwa Sebastiena de Castella. Po roku od wydania pierwszego tomu czyli Ostrza Zdrajcy, pojawia się ta oto kontynuacja historii o tych, którzy są ostatnimi Wielkimi Płaszczami.
Okładka utrzymana w stylu pierwszej części, co powoduje, że ładnie to się w całości komponuje. Lubię, kiedy cykl książek ma zbliżoną tematykę okładek. Ładnie to się potem na półce prezentuje jako całość, bo różny charakter takich okładek cyklu, niezbyt jakoś przyciąga czytelnika. Tak według mnie.

I tym przypadku nadal głównym bohaterem jest Falcio val Mond. Takie w sumie włoskie to imię jest. Kojarzy mi się z Flavio. Zmieniona jest tylko jedna litera - z V na C, no w sumie dwie, bo jeszcze L wraz z A zamieniają się miejscami. Nadal spotykamy tych samych towarzyszy - Kest i Brasti. Takie oto trio Wielkich Płaszczy, a król Paelis nie żyje.

Kontynuacja tej samej narracji, która sprawia z jednej strony zachęty do czytania. Jakby sam główny bohater zapraszał do czytania. Niby nie do czytelnika, ale jakby przemawiały do tej właśnie osoby. Jest to trochę dziwne, jak dla mnie. Może temu, że się nie spotkałam z takim stylem, może temu, ale ciężko mi jest powiedzieć dokładnie, dlaczego.

Miejscem akcji jest królestwo, typowe dla fantasy, gdzie motyw obrazu średniowiecznych ulic czy budowli, jest charakterystyczne dla tego gatunku. Tristia to kraj, który na początku każdej książki ma mapę, by czytelnik miał zarysowany obszar miejsca akcji. I to jest na plus.

Więcej stron, więcej akcji, a czyta się w miarę szybko przez dobry styl Autora. Tom pierwszy to chyba był najcieńszym tomem, jak do tej pory i raczej wątpię w to, by było mniej. Prędzej spodziewać się można większego nakładu stron. Pytanie, następujące: ten tom gorszy czy lepszy? Myślę, że ani jedno ani drugie. Raczej na tym samym poziomie są oba tomy. Jedynie, co wyróżnia się w tym tomie to coś o tytule Antrakt, które ani nie jest rozdziałem ani też podrozdziałem, ale jest w tym wszystkim ważnym elementem.

Podsumowując jest to w sumie dobra kontynuacja, ciekawa historia o Falcio val Mond. Dobra w sumie dla tych, którzy lubią ten gatunek, lubią ten średniowieczny klimat w tym gatunku.

W skrócie:
Cykl: Wielkie Płaszcze
Tom: 2
Tytuł: Cień Rycerza
Autor: Sebastien de Castell
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 648
Rok wydania: 2018
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Ostrze Zdrajcy || Cień Rycerza || Krew Świętego || Tron Tyrana
Czytaj dalej »

ZAPOWIEDZI: Part 2

 2 września 2020          Brak komentarzy

Salve.
Dziś przychodzimy z kolejnymi zapowiedziami, co będzie się działo na portalu XARN, a to mianowicie, jakie recenzje pojawią się. Nie wszystkie zaplanowane recenzje się pojawią, ale od czasu do czasu zostanie coś ujawnione, co zapewne się pojawi. Taki rąbek tajemnicy, co w najbliższym czasie chcę opublikować i czego można się spodziewać.
Jeśli ktoś chce przeczytać poprzednie odsłony, zapraszam tutaj, gdzie znajduje się spis. Łatwiej będzie można sprawdzić, co poprzednio było w naszych zapowiedziach.

Dziewczyna z Brooklynu - Guillaume Musso

Dziewczyna z Brooklynu brzmi trochę intrygująco. Co za tym może się kryć? Wiele przecież historii może się wydarzyć, bo tytuł taki ogólny jest. Wiele tu może się zdziać, od kryminału i mocnego thrillera albo nawet i horror, jak kto lubi po lekką powieść obyczajową i romans.
Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:
Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?
To pytanie jest w sumie intrygujące i to mnie skusiło do tego, by jednak zacząć przygodę z Guillaume Musso. To połącznie literatury obyczajowej z gdybym zrobiła coś naprawdę złego to dość ciekawe zestawienie, które kusi aż, by sięgnąć i przeczytać. Czytelnik może się zastanawiać, co mogła zrobić takiego dziewczyna, ale tylko przeczytanie tej pozycji, da odpowiedź. Tylko i wyłącznie.


Central Park - Guillaume Musso

Central Park czyli inaczej Nowy Jork. Jedno z najbardziej znanych miast w USA i przy okazji najludniejsza mieścina. Wpływa na wiele dziedzin, np. modę, biznes i finanse, sztukę itd. Można by było wymieniać i wymieniać bez końca.
Alice i Gabriel nie pamiętają wczorajszej nocy… Ale długo o niej nie zapomną… Nowy Jork, 8.00 rano. Alice i Gabriel budzą się na ławce w Central Parku skuci kajdankami. Nie znają się i nie pamiętają, żeby się kiedykolwiek spotkali. Poprzedniego wieczoru Alice bawiła się z przyjaciółkami na Polach Elizejskich, a Gabriel grał na pianinie w dublińskim klubie.
ALice i Gabriel to dość popularne imiona, nawet w Polsce. Tylko wiadomo, w spolszczonej wersji. Brak pamięci to, co stało się niedawno, jak to się stało, że znaleźli się w takiej sytuacji. Oboje się nie znają przecież, a są przykłuci. Trochę taka zagadka do rozwiązania, co tu mogło zajść i jak się w końcu w sumie to skończy.



Wrócę Po Ciebie - Guillaume Musso

Wrócę Po Ciebie sugeruje taką spokojną, melancholijną książkę przy obyczajówce albo znośny kryminał. Jednak w kryminałach/thrillerach/sensacjach siedzę znacznie dłużej, ale też w obyczajówkach mam już jakieś doświadczenie, więc mogę tu spokojnie dryfować jeśli chodzi o gatunek i sam tytuł, a przy okazji odsuwając na bok na chwilę Autora. Lubię czasem porównywać sam tytuł do gatunku literackiego, jakby ten tytuł odzwieciedlił sie przy danym gatunku.
Ethan jest znanym psychoterapeutą, człowiekiem sukcesu. Bogaty i szczęśliwy, dla kariery poświęcił życie rodzinne i miłość. Pewnego ranka budzi się na swoim jachcie u boku nieznajomej piękności. Nie pamięta wydarzeń poprzedniego wieczoru. To dopiero początek serii zaskakujących wydarzeń.
Ethan to dość znane też imię, ale w Ameryce. Takie popularne dość. Tylko nauswa mi się pytanie, czy warto poświęcać życie rodzinne i miłość dla kariery? Czy warto wracać do pustego domu, w którym nie czeka ukochana osoba, a w zamian za to mieć fory jak lodu? Warto coś takiego robić? Może czytelnik znajdzie odpowiedź, ale trzeba przyznać, że znów coś ta pamięć szwankuje, jak w przypadku Alice i Gabriela.

Anioł Stróż - Nicholas Sparks

Anioł Stróż to taka urocza nazwa, ale w niektórych okolicznościach może i nawet przynieść ulgę. Nawet jeśli znajdzie się osoba, że w takie coś nie wierzy, to są takie osoby, którym dzięki wierze w takie coś, będzie im się łatwiej żyło w trudnych chwilach, przez które niekiedy mogą przechodzić.
Julie zostaje wdową w wieku dwudziestu pięciu lat. Wraz z listem pożegnalnym od męża, w którym ten obiecuje, że będzie jej aniołem stróżem, otrzymuje nieoczekiwany prezent - niemieckiego doga. Mijają cztery samotne lata.
Przyznać trzeba, że w dośź młodym wieku Julie zostaje wdową. W wieku 25 lat. Niektórym w tym wieku jeszcze trudno znaleźć tą drugą połówkę, a tu bach, jesteś wdową. Cóż, zdarza się i można współczuć, a czas pomoże pogodzić się z zaistniałą sytuacją i jakoś się pozbierać, by żyć nadal. W sumie pies to dobry pomysł po takiej stracie. Tylko pytanie, co stanie się po tych samotnych 4 latach?


Ostatnia Piosenka - Nicholas Sparks

W ekranizacji wzięli udział Miley Cyrus oraz Liam Hemsworth i choć co prawda filmu jeszcze nie oglądałam, tak trzeba przyznać, że masę książek Sparksa zostało zekranizowanych. Pozycja wydana w 2009/2010. Oczywiście jest to wydanie polskie, które powstało przy okazji tworzenia filmu (info z filmwebu).
Zbuntowana siedemnastolatka, Ronnie, zostaje zmuszona do spędzenia wakacji w domu ojca, w odludnym nadmorskim miasteczku w Karolinie Północnej. To dla niej ciężka próba: nadal czuje żal do ojca po tym, ja trzy lata wcześniej opuścił rodzinę.
Tym razem na tapetę osoby, które prawie wkraczają w wiek dorosły, bo Ronnie (prawdziwę imię to Veronica) podczas tego pobytu właśnie kończy 18 lat. Czyli młodzik i to w ciężkim okresie buntu. Jakby nie patrząc, chyba mało która osoba nie przechodizła buntu w swoim życiu. U jednego jest to lekki, inny cięższy w zależności od wielu czynników. Tylko czy ten pobyt wyjdzie Ronnie na lepsze?


Z każdym oddechem - Nicholas Sparks

Ta pozyja wydana w 2018 urzekła tą okładką. Jest w tym coś takiego magnetycznego, co trudno mi pojąć i wyjaśnić, co dokładnie. A opis sam w sobie też kusi, by sprawdzić, co słynny Autor tym razem wymyślił, jakąż tu też historię dał swym czytelnikom.
Hope jest w rozterce. Skończyła 36 lat, od sześciu lat ma chłopaka, ale na ślub raczej się nie zanosi. Tymczasem u jej ojca właśnie zdiagnozowano poważną chorobę. Hope postanawia więc odciąć się od wszystkiego, spędzić tydzień w wakacyjnym domku w Sunset Beach i zastanowić się nad swoją przyszłością.
Tru, urodzony w Zimbabwe przewodnik safari, pojawia się w Sunset Beach, by poznać ojca i dowiedzieć się więcej o młodości matki.
Więc mamy tutaj Hope i Tru. Dwa różne kraje, dwa kontynenty w pewnym momencie stykają się w jednym miejscu. Dość intrygujące, bo jednak kultura na tych dwóch kontynentach jest jednak troszkę inna. A na to wszystko z jednej strony monotonia, a z drugiej mamy zabawę w detektywa, że tak można ująć.
Czytaj dalej »

RECENZJA: Nieprzyjaciel Boga - Bernard Cornwell [KSIĄŻKA]

 30 sierpnia 2020          Brak komentarzy
Salve.
I już nadchodzi tom drugi cyklu trylogii arturiańskiej autorstwa Bernarda Cornwella. Nieprzyjaciel Boga to dalsze losy historii o legendzie Króla Artura. I choć w rzeczywistości toczą się wahania, czy takowa postać w ogóle istniała, tak czemu by nie wykorzystać tej osobliwości i napisać o tym powieść. A konkretnie trzy.
Dlaczego w sumie sięgnęłam po te powieści? Chyba w sumie z sentymentu do tej postaci, bo jednak moje zainteresowania historią tyczy się zupełnie innego obszaru. No może lata będą niekiedy zbliżone, w zależności, jaki region świata wezmę pod uwagę, ale tak to raczej celtyckie klimaty są jednak trochę dalekie od moich zainteresowań, by pogłębiać w tej dziedzinie wiedzę.



Bohaterem nadal jest Derfel i to z jego punktu widzenia poznajemy Króla Artura. Kolejnymi postaciami, które można i w tej części spotkać, to Lancelot i Merlin. Przypomina mi się to Camelot, a według legend arturiańskich Camelot to zamek-miasto, w którym znajdował się Okrągły Stół i wokół niego zbierali się Rycerze Okrągłego Stołu. Takie mam z tym skojarzenia w połączeniu z Królem Arturem, Lancelotem i Merlinem. Częstym także bohaterem jest Nimue, a także biskup Sansum, który z czasem staje się przełożonym Derfla w Dinewrac.

Dużym plusem jest to, że przy każdym tomie są wypisani wszyscy bohaterowie, którzy występują w danej części oraz miejsca akcji. To ułatwia czytelnikowi w odnalezieniu się, kim kto jest. Choć, co prawda, skomplikowane to to nie jest, ale przydatne dla podsumowania sobie.

Styl nadal harmonijny i spokojny, ale trzeba przyznać, że przyjemny. Dobrze się czyta, przynajmniej można się w jakiś sposób wyciszyć po całym dniu, nawet wtedy, gdy dzieje się jakaś akcja. Przyznam, że Bernard Cornwell się też trochę rozpisuje, bo to drugi tom, w którym jest ponad 600 stron. Ale za to dobrego czytania.

Podsumowując jest to dobra kontynuacja, równie ciekawa, co część poprzednia czyli Zimowy Monarcha. Dobra dla każdego, kto szuka jakieś odskoczni, ale i jakiegoś spokojniejszego stylu pisania.

W skrócie:
Cykl: Trylogia Arturiańska
Tom: 2
Tytuł: Nieprzyjaciel Boga
Autor: Bernard Cornwell
Gatunek: Historyczna
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 610
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Zimowy Monarcha || Nieprzyjaciel Boga || Excalibur
Czytaj dalej »

RECENZJA: Córka Gniewu - Maria Paszyńska [KSIĄŻKA]

 23 sierpnia 2020          1 komentarz
Salve.
I ostatni tom z cyklu Cienia Sułtana. Mowa tu o Córce Gniewu, która zarazem jest najcieńszą powieścią z całej trylogii. Posiada zaledwie 300 stron. Ważne, prócz tego, ile książka ma stron, by nie była zapychaczem, to znaczy żeby pisać byle co i naciągać na tyle, by mieć bardzo dużą ilość stron. Tyle, że ilość stron nie jest najważniejsza, bo najważniejsza jest historia powieści.
Szkoda trochę, że już to koniec jest i ostatni tom, ale z drugiej strony kolejne tomy byłyby już naciąganą historią. Można by było stworzyć kolejne rozdziały, ale to już nie byłby ten sam klimat, Autorka tu wprowadziła. A utrzymanie takiego klimatu jest dla każdego Pisarze nie lada wyzwaniem.


Kolejny tom, w którym znane postacie powracają. Akcja dzieje się 3 lata później od wydarzeń w drugim tomie. Selim umiera, nowy Sułtan zasiada w Stambule. Jelena znów ucieka, gdy tylko nadarzyła się okazja. Tylko pytanie, czy śmierć Selima i kolejna ucieczka Jeleny wyjdzie wszystkim na dobre? Choć jest nawiązany wątek romansu, to jednak szkoda, że w większej mierze jest ten wątek ukazany tylko przy jednej parze, do końca nie zostało to ukazane w drugim kontekście pary, to znaczy jest, ale za mało. Było to zbyt słabe, a obie pary miały dość ciężko w ukryciu tej zakazanej miłości.

Spodobało mi się to, że pojawia się Cypr. Lubię ten kraj i ten klimat cypryjski. Co prawda w niezbyt dużej ilości, ale jest. Szkoda też troszkę, że nie było więcej wątków w tym kraju.

Jednak czytając tę książkę, można odnieść wrażenie, że Autorce powoli kończą się pomysły na historię, na to, by utrzymać też w takim klimacie, jaki panował w poprzednich częściach. Dlatego też może nie jest to najbardziej rozbudowany tom, jaki może być, w szczególności, że raz mamy Jelenę, raz mamy Mahmeda.

Podsumowując jest do ogólnie dobra kontynuacja i zwieńczenie całej trylogii. Plus całej tego cyklu jest też taki, że szybko się czyta, styl dużo robi.

W skrócie:
Cykl: Cień Sułtana
Tom: 3
Tytuł: Córka Gniewu
Autor: Maria Paszyńska
Gatunek: Historyczna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 304
Rok wydania: 2018
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Cień Sułtana || Krwawe Morze || Córka Gniewu
Czytaj dalej »

RECENZJA: Złocisty Błazen - Robin Hobb [KSIĄŻKA]

 16 sierpnia 2020          Brak komentarzy
Salve.
I kolejna część Złotoskórego. Tym razem Złocisty Błazen i dalsza historia w Królestwie Sześciu Księstw. Autorka to ma w sumie wyobraźnię, by ciągnąć opowieść o tym miejscu. I odwagę, by to realizować, aby niczego przy okazji nie zepsuć, bo to łatwe jest do zrealizowania.
Skoro już zaczęłam przygodę z Bastardem w Skrytobójcy i mi się spodobała, to i tę serię przeczytam. Nie lubię niedokończonych historii. Choć czasem się mi zdarzy, że czegoś nie dokończę, ale staram się jednak wytrwać do samego końca, a że jest kontynuacja to i wzięłam się za kontynuację.

Ta część rozpoczyna się żalem po stracie zwierzaka, Ślepuna. Trochę szkoda, bo polubiłam ślepuna. Bastard prócz tego od lat próbuje zrozumieć, kim tak naprawdę jest. W sumie to się mu nie dziwię, bo tym kim jest, czym się zajmuje, intrygi na dworze itd, potrafią zrobić mętlik w głowie, a zrozumieć to nie lada sztuka. Czasem chyba jedyne, co pozostaje człowiekowi to pogodzić się z tym, co zaszło i jak jest, bo ze zrozumienia tego nie jest łatwo, o ile da się to coś w ogóle zrozumieć.

W poprzednim tomie, jak i tym Błazen odgrywa dużą rolę. W sumie stąd też i ten tytuł jest w każdym z tomów, to znaczy jako część tytułu Błazen, co jednoznacznie wskazuje, że ta osoba będzie odgrywać jakąś rolę. Znacznie dużą. Jakby nie patrząc być przyjacielem to duża rola i odpowiedzialność przy okazji, z którą trzeba się zmierzyć. Nawet jeśli jest to historia z punktu widzenia Bastarda Rycerskiego. Tym razem jest to przyjaźń wystawiona na próbę, niestety. A może stety, by sprawdzić, czy to ta prawdziwa jest.

Przyznam, że ten cykl jest znacznie lepszy od poprzedniego, że tamten cykl to dopiero wstęp do tego, by lepiej móc zrozumieć świat, by lepiej poznać bohaterów nim akcja się na dobre rozkręci. W sumie to dobry pomysł, ale czy skuteczny, to już każdy sam oceni, bo jednego może odepchnąć, a drugiego przyciągnąć.

Podsumowując jest to dobra kontynuacja. Nawet, jak nie lepsza, więc jeśli ktoś lubi takie klimaty typowo fantasy i lubi historię Bastarda, to śmiało można sięgnąć.

W skrócie:
Seria: Bastard
Cykl: Złotoskóry
Tom: 2
Tytuł: Złocisty Błazen
Autor: Robin Hobb
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 784
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Skrytobójca:
Uczeń Skrytobójcy || Królewski Skrytobójca || Wyprawa Skrytobójcy
Złotoskóry:
Misja Błazna || Złocisty Błazen || Przeznaczenie Błazna
Bastard i Błazen:
Skrytobójca Błazna || Wyprawa Błazna || Przeznaczenie Skrytobójcy
Czytaj dalej »

RECENZJA: Assassin's Creed: Porzuceni - Olivier Bowden [KSIĄŻKA]

 9 sierpnia 2020          Brak komentarzy
Salve.
Dziś temat Asasynów. Kolejna to odsłona książki na bazie popularnej serii gier komputerowych Assassin's Creed. Przywykłam już w sumie do tego, że Olivier Bowden, którego pogłoski chodzą, używa właśnie tego pseudonimu literackiego do wydawania książek o Asasynach. Ale to tylko pogłoski, nic w 100%.
Assassin's Creed: Porzuceni to powieść na podstawie Assassin's Creed III, gdzie poznajemy historię Kenway'ów. Przyznać muszę, że tu trochę jest pozmieniane, są widoczne różnice. Może to i nawet dobre posunięcie z uwagi na linię tego rodu.

Czemu tak sądzę? Gra ukazuje wybory, dojrzewanie Connora, książka zaś jego ojca. Otóż w grze przez 3 sekwencje (rozdziały) gracz steruje Haythamem Kenway'em czyli do momentu, aż nie urodził się Connor. Potem od 4 sekwencji (rozdziału) gracz steruje już Connorem. Książka jest zaś w całości opowiedziana z punktu widzenia Haythama. Tylko epilog należał do Connora. Chyba z wiadomych względów - nie chcę zdradzać zakończenia, stąd taka reakcja. Jest to w sumie narracja pierwszoosobowa. W sumie ciekawiej się czytało. Od dzieciństwa Haythama, aż po jego dorosłość, wybory. W grze nie ma zbyt wiele Haythama, co fajnie ukazuje za to książka. Pozwoli zrozumieć lepiej obie strony - ojca i syna.

I żeby nikogo okładka nie zmyliła, że to Haytham na okładce skoro jest to w większej mierze książka jemu poświęcona. Nic bardziej mylnego. Na okładce mamy Connora z gry Assassin's Creed III. Jakby nie patrząc, występuje w pozycji, ale większą rolę odgrywa jednak w grze niż w książce, mniej ukazany w pozycji. Myślę, że pomimo tego, iż kto inny głównym bohaterem w powieści jest, to chcieli zachować ten klimat okładkowy z gier komputerowych. Podobne jest, choć nie takie samo. Też się różnią, ale motyw Connora jest.

Prócz nich, mamy jeszcze takich bohaterów, jak na przykład Charles Lee. W sumie przy tym nazwisku, to cały czas słyszę to pytanie WHERE IS CHARLES LEE?. Nie brakuje też postaci historycznych, jak to bywa w tej serii. Łączyć fikcję z postaciami historycznymi odpowiednio do danego okresu. W tym przypadku na przykład Waszyngton. George Waszyngton.

Podsumowując tę część czytało mi się najlepiej ze wszystkich, które do tej pory przeczytałam. Lekki styl pisania, a narracja dużo w tym momencie zrobiła.

W skrócie:
Seria: Assassin's Creed
Tom: 5
Tytuł: Assassin's Creed: Porzuceni
Autor: Olivier Bowden
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 448
Rok wydania: 2013
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Assassin's Creed: Renesans || Assassin's Creed: Bractwo || Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Assassin's Creed: Objawienia || Assassin's Creed: Porzuceni || Assassin's Creed: Czarna Bandera
Assassin's Creed: Pojednanie || Assassin's Creed: Podziemie || Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Assassin's Creed: Odyssey
Czytaj dalej »

AXAT: czyli 10 pytań do... Paulina Lulek [BLOGGER]

 5 sierpnia 2020          Brak komentarzy
Salve.
Dziś przychodzimy z kilkoma pytaniami, ale nie do Autora, ale do... Bloggera, którym jest Paulina Lulek. Prowadzi bloga o nazwie Rozchełstana Owca. Trochę specyficzna, jak dla mnie, nazwa na bloga. Jest to miejsce o książkach.
Dlaczego stwierdziłam, żeby zadać pytania bloggerowi książkowemu? Dużo osób przeprowadza wywiady z Autorami. Te mniejsze i te większe. Jednakże mało osób już interesuje się tymi osobami z drugiej strony, tymi bloggerami czy redaktorami, stąd też będzie i co jakiś czas pojawiać się jakiś blogger/redaktor (czy jakakolwiek osoba, która prowadzi cokolwiek z książkami) i odpowie na parę pytań, zaraz obok Autorów. Jest to forma jakiegoś docenienia tej pracy, bo jednak przeczytać książkę i napisać z sensem recenzję (bądź nagrać o tym film, jak ktoś prowadzić kanał na YT) to nie jest znów takie proste, jakby się wydawało, bo jednak trzeba więcej niż jedno zdanie (max dwa) napisać, bo jednak trzeba to jakoś opisać. Na początku rzecz jasna, bo z biegiem czasu to jest znacznie łatwie, ale to jednak czas i doświadczenie.

Pytanie 1: Prowadzisz bloga odnośnie książek. Recenzujesz to, co przeczytasz. Jak to się zaczęło, że zaczęłaś publikować swe posty o książkach?
Paulina Lulek: Od operacji kręgosłupa, której poddałam się ponad dwa lata temu. Jako, że do formy wraca się około pół roku to oddałam się w pełni czytaniu, przepraszając zapomniane książki, że kazałam im czekać tak długo :)

Pytanie 2: Jak już o początkach mowa, to pamiętasz tę książkę (tudzież serię/cykl), dzięki któremu zaczęłaś czytać coraz więcej? Paulina Lulek: Moja pierwsza seria, która powołała moją pasję do życia była „Saga o Czarnoksiężniku” nieżyjącej już Margit Sandemo. Pojedyncze tomy kupowało się w kiosku Ruchu co miesiąc jak dobrze pamiętam.

Pytanie 3: Jakbyś miała wybrać ten jeden gatunek, który najczęściej czytasz i recenzujesz, to na który wskażesz? I dlaczego akurat ten wybór?
Paulina Lulek: Trudna sprawa! :) Czytam w sumie wszystko! Ale tak najwięcej najwięcej to chyba jednak obyczajowych.

Pytanie 4: Jakbyś Ty jako czytelnik miałabyś wybrać jednego polskiego i jednego zagranicznego Autora osobie, która w ogóle chce zacząć przygodę z czytaniem, to kogo polecisz? Zakładając przy tym, że ta osoba nie zna się za bardzo na gatunkach, więc się nie określi, co woli.
Paulina Lulek: Z zagranicznym nie mam najmniejszego problemu – oczywiście Mariette Lindstein, pisze fantastyczne thrillery. Z polskimi autorami jest o wiele ciężej, bo ja uwielbiam naszych rodzimych pisarzy! Magda Skubisz, Monika Lech, Magdalena Kołosowska, Mieczysław Gorzka i naprawdę wielu innych, więc jest niemożliwe wybrać tego jedynego ♥

Pytanie 5: Nie jedna osoba, która pisze recenzje o pozycjach książkowych, sama zabiera się za pisanie książki. Czy Ty też masz takie plany?
Paulina Lulek: Sama nie wiem. Kiedyś coś próbowałam pisać, ale koniec końców wrzuciłam to do szuflady. Póki co jest tyle wspaniałych książek, że na swoją znajdę czas później :)

Pytanie 6: Twoje miejsce, w którym piszesz i publikujesz swe posty nazywa się „Rozchełstana Owca”. Skąd pomysł na taką nazwę?
Paulina Lulek: Jako 10-letnia dziewczynka miałam krótkie włosy, z natury się kręcą jak owcze runo. Zaś w mojej pierwszej pracy otrzymałam łatkę „rozchełstanej” i jakoś tak wyszła Rozchełstana Owca :) Uwierzysz, że są ludzie, którzy do dziś po latach znajomości nie wiedzą jak mam imię, ale wiedzą, że jestem Owcą? =D

Pytanie 7: A jakbyś miała możliwość zmiany nazwy, to zmieniłabyś czy zostałabyś przy tym?
Paulina Lulek: Zostałabym Owcą :) Czasami mam wrażenie, że ta nazwa to taki kawał mojej duszy, że ja nie istnieję bez owego przydomka tak jak i on beze mnie :)

Pytanie 8: Gdybyś miała określić Rozchełstaną Owcę jakimś utworem muzycznym, jaki by to był utwór muzyczny? I dlaczego ten?
Paulina Lulek: Myślę, że byłyby to dwa utwory (ach, ta moja rozrzutność!) - WinWel „U make my day” , bo jak tylko dopada mnie gorszy nastrój nucę tę melodię dniami i nocami pod nosem. Drugi zaś jest bardziej jak moja natura - Noisestorm - Crab Rave, bo taka jest dość wybuchowa, wakacyjna, wesoła, rozchełstana (no i utwór ma swoje odzwierciedlenie w tańcu ze znanej gry „Fortnite”) =D

Pytanie 9: Wiadomo, że każda osoba, która tworzy takiego bloga czy też portal, marzy o rozwoju swojego miejsca. Co chciałabyś wprowadzić lub już to zrobiłaś, by rozwijać swoje miejsce?
Paulina Lulek: Na ten moment chciałabym mieć więcej czasu, by móc go poświęcić dla ludzi. Póki co wybieram się od września do szkoły policealnej na kierunku „specjalisty do spraw social mediów”, myślę, że mogę się tam czegoś nauczyć, chociaż uważam, że już osiągnęłam spory sukces, a i poznałam wielu wspaniałych ludzi!

Pytanie 10: I może na koniec. Co proponujesz osobom, które zaczynają przygodę z recenzowaniem czegokolwiek?
Paulina Lulek: Róbcie to mimo wszystko! Nie ważne, że ktoś się z Wami nie zgodzi, że wydawnictwo odpuści z Wami współpracę. To ma być czysto Wasza opinia, by ktoś nie kupił babola. Staram się dobierać książki tak, by mi odpowiadały, więc większość moich opinii jest pozytywna, mam jednak kilka takich, które mocno mnie zawiodły i też śmiało o tym napisałam.
A przede wszystkim – szanujcie swój czas, bo recenzowanie to także praca ♥
Czytaj dalej »

RECENZJA: Ostatnia Godzina - Anna Bartłomiejczyk & Marta Gajewska [KSIĄŻKA]

 2 sierpnia 2020          1 komentarz
Salve.
W zasadzie czasem mi się zdarzyło czytać duety, ale to bardziej pod kryminał/sensację/thriller. I były to jednak takie pozycje, gdzie dwóch Autorów ukryło się pod pseudonimem literackim. Jednak w fantasy to raczej tak nie zagłębiałam się w duety. I jest to pierwsze moje takie spotkanie. Jak dwie osoby poradzą, a raczej poradziły sobie przy napisaniu książki? Czy uda się stworzyć coś dobrego?
W sumie wiele pytań. No i ciekawość. To głównie sprawiło, że sięgnęłam po książkę Ostatnia Godzina. Dość długo się wahałam, czy opłaca się sięgnąć, ale stwierdziłam, że dam szansę. A nóż akurat się spodoba? Więc nie pozostało nic innego, jak się przekonać.

Głównymi bohaterami jest Alex i Mercy. Dwójka osób, których losy są przeplatane. Narracja trzecioosobowa, a rozdziały podzielone, to znaczy raz mamy Alexa w roli głównej, a raz Mercy. Wiadomo, że w pewnym momencie połączą swe siły, ale z początku jakieś wprowadzenie musi być.

Przyznać trzeba, że styl jest bardzo dobry. Jeden z lepszych, a przyznam, że ciężko utrzymać styl na tak wysokim poziomie, gdy pozycja pisana jest przez dwie osoby. Z prostego względu. Każdy, kto pisze, zajmuje się tym, z czasem wyrabia swój własny styl i idzie odróżnić jeden styl od drugiego. A tutaj jedna spójność. Owszem, gdzieniegdzie można było wychwycić małe różnice, ale ogólnie jest jest w zasadzie to samo.

Historia toczy się tak powoli. Jest to fantasy, ale miałam wrażenie, że jest to w sumie obyczajówka. Mam już za sobą kilka historii obyczajowych i są to pozycje, które mają swój taki klimat i Ostatnia Godzina tak tym klimatem pi tutaj podchodzi. Takie odnoszę po prostu wrażenie. Może to przez sposób opisów takie mam odczucia.

W sumie akcja, gdzie w takim średnim tempie się dzieje. Taka w sumie spokojna, jak dla mnie pozycja. A raczej niezłe tomisko. 600 stron. Mniami. Coś dla mnie. Wybaczcie, ale urok długiego stażu czytania spowodowało, że lubię czytać grubsze powieści.

Podsumowując jest to luźna pozycja, która prędzej nadaje się na zimowe wieczory. Niezbyt wymagająca i nie nastawiać się na wysokie loty, ale tak dla rozluźnienia, by się oderwać od rzeczywistości. Jedna z wielu, można rzecz.

W skrócie:
Tytuł: Ostatnia Godzina
Autor: Anna Bartłomiejczyk & Marta Gajewska
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 666
Rok wydania: 2020
Ocena: 6/10 - może być
Czytaj dalej »

RECENZJA: Sucinum. Tajemnice bursztynowego szlaku - Camille O'Naill [KSIĄŻKA]

 26 lipca 2020          Brak komentarzy
Salve.
Camille O'Naill to debiutująca autorka. Tytuł książki? To własnie jest Sucinum. Tajemnice bursztynowego szlaku. Typowe fantasy, a że lubię fantasy, to i z chęcią przeczytałam, w szczególności też chcę podziękować Autorce i wydawnictwu WasPos za otrzymanie egzemplarza recenzenckiego. Nazwa w sumie trochę intrygująca. I ta okładka jest dość ciekawa. Stwierdzę następująco. Jeśli ktoś interesuje się jednym gatunkiem lub ewentualnie jeszcze kilkoma innymi, to zwróci uwagę na okładkę książki zupełnie innego gatunku jeśli naprawdę będzie to mega grafika. Natomiast w przypadku tej pozycji, uwagę zwrócą natomiast prędzej osoby, które lubią fantasy i/lub zaczynają przygodę z tym gatunkiem.
No dobra. Pomarudzone o okładce, ale też nie było wzmianki o jednej kwestii, myślę, że nawet dość ważnej. Otóż jakiś czas temu w ramach cyklu AXAT czyli 10 pytań do... został przeprowadzony wywiad, więc jeśli ktoś jeszcze nie czytał, odsyłam tutaj. Być może dowiecie się jeszcze coś ciekawszego prócz tej recenzji.

W sumie to czasem lubię poczytać coś związanego ze słowiańskimi powiązaniami, stąd z chęcią przeczytałam tę książkę. Nie zawsze jednak sięgam po takie powiązania, bo jednak preferuję zupełnie inne, ale od czasu do czasu nie zaszkodzi. Tak samo, jak lubię też czytać debiuty, bo zawsze się znajdą jakieś perełki.

Główną bohaterką jest Mira, która rozwiązuje sprawę odnośnie Tajemnicy, która została wykradziona. Akcja dzieje się na terenie Polski, a do czynienia jest także ze słowiańską kulturą, pojawiają się rytuały (choćby ścinanie włosów). Akcja toczy się dość szybko, a styl pisania jest bardzo dobry. Jak na debiut, to można uznać za udany, bo rzadko kiedy może wyjść dobrze.

Prócz tego często pojawia się słowo magicae i jest to określenie demonów. Nie umiem tego wyjaśnić, ale to słowo kojarzy mi się bardziej z jakimś włoskim słowem. Tak jakoś. Dodatkowo kolejne słowo Kastamacha to inaczej upiór wyglądający jak ludzki szkielet. To mi się skojarzyło z zombie tyle, że zombie inaczej wygląda. I jak już przy tym temacie, jak słownictwo, to jeszcze jedno jest. Mianowicie rusałka. Jest to mi znane od dzieciństwa to określenie, choć nieznana mi była do końca etymologia to znaczy wiedziałam tak ogólnikowo.

W sumie szkoda, że jest to jeden tom. Jest to taka powieść, że fajne uniwersum byłoby z tego. Jednak wiadomo, że nic nie trwa wiecznie i myślę, że historia jest tak ciekawie przedstawiona, że trzeba by było zupełnie coś nowego tutaj stworzyć, by móc ewentualne wątki tutaj jeszcze pociągnąć z tej pozycji. I mała rada dla przyszłych czytelników: nie zrażać się jakimiś literówkami. Jest to specjalny zabieg, by podkreślić sytuację, w której bohaterowie się znaleźli.

Podsumowując jest to jedna z lepszych książek, które przyszło mi przeczytać, choć jak dla mnie 360 to jednak troszkę mało, ale nie narzekam. Jest to jeden z lepszych też debiutów.

W skrócie:
Tytuł: Sucinum. Tajemnice bursztynowego szlaku
Autor: Camille O'Naill
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 360
Rok wydania: 2020
Ocena: 8/10 - świetne
Czytaj dalej »

RECENZJA: Guerra - Melissa Darwood [KSIĄŻKA]

 19 lipca 2020          Brak komentarzy
Salve.
I już drugi tom Wysłanników przed nami. Guerra, jak już wiadomo z poprzedniej części to niezbyt przyjemne miejsce, do którego tym razem Autorka zaprasza każdego czytelnika. Ale czy to ciekawe jest w sumie miejsce? Myślę, że warto na to samemu odpowiedzieć pytanie, by niezbyt dużo zdradzać fabuły. Ja zaś preferuję tak ogólnie wspomnieć o książce, o bohaterach, by wiadomo było o kogo chodzi, o jaką historię, ale nie lubię wdawać się w niepotrzebne szczegóły.
Sam tytuł Guerra jest równie tajemniczy, jak Larista, ale i tak znając już, co oznacza, łatwiej już zrozumieć, o co może chodzić w książce. Tylko ciekawiło mnie, jak tym razem Autorka wybrnie z tego, jak to przedstawi. No i jaką historię zaprezentuje tym razem.



Choć nadal pojawia się Gabriel i Larysa, tak tym razem losy jeszcze przeplatają się z Zuzą i Patrykiem. No i dla Zuzy czeka nie lada wyzwanie czyli odwiedzenie Guerry. Tak, Guerra to miejsce. Tym razem jest w tej części nacisk na Zuzę niż na Gabriela i Larysę. No i nie może zabraknąć nowych bohaterów.

Narracja jest już trzecioosobowa, co w sumie trochę ułatwiło mi czytanie. Czasem lubię pierwszoosobową, ale wolę znacznie trzecioosobową. Łatwiej mi się po prostu czyta taką książkę.

Nie mogę też nie wspomnieć o okładce. Jest obłędna, tak samo, jak w przypadku Laristy. Podobny nawet klimat jest, bo w obu przypadkach jest mężczyzna i drzewa. Takie spoiwo obu tomów. Jak w przypadku Laristy, tak i w przypadku Guerry, okładki sprawiają wrażenie tajemniczości. Lubię takie tajemniczości, które zaciekawią czytelnika i zachęcą do czytania. Owszem, nie powinno się oceniać książki po okładce, jednak to okładka gra pierwsze skrzypce przy wyborze danej książki, bo na początku czytelnikowi to jednak ciężko stwierdzić, czy faktycznie ta pozycja się spodoba. Więc żeby się przekonać, musi przeczytać, a żeby przeczytać, to okładka musi przyciągnąć czytelnika. I kółko się zamyka.

Jest to literatura młodzieżowa, więc wiadomo, że nie można oczekiwać nie wiadomo, czego. Taka prędzej dla młodych dorosłych, że tak to ujmę. Nie przeczę, że lubię od czasu do czasu taką luźną, bez jakichkolwiek oczekiwań, przeczytać daną książkę. Nie zawiodę się, a i przynajmniej się zrelaksuję i odprężę. A nóż akurat mi się spodoba. Styl jest równie lekki i przyjemny, jak w przypadku Laristy, więc tutaj też dobrze.

Podsumowując, poziom jest utrzymany. Pomimo widocznych zmian, jak choćby w narracji, mi się podoba i ta część, więc jeśli komuś się podobała część pierwsza, to i za pewne spodoba się i ten tom.

W skrócie:
Cykl: Wysłannicy
Tom: 2
Tytuł: Guerra
Autor: Melissa Darwood
Gatunek: Młodzieżowa
Wydawnictwo: Kobiece - Young
Ilość stron: 240
Rok wydania: 2018
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Larista || Guerra || Cedyno
Czytaj dalej »

RECENZJA: Misja Błazna - Robin Hobb [KSIĄŻKA]

 12 lipca 2020          Brak komentarzy
Salve
Robin Hobb, znana z cyklu Skrytobójca tym razem powraca z nowym cyklem o tytule Złotoskóry. Tę serię otwiera książka Misja Błazna. Znając już styl pisania Autorki, chętnie wzięłam i ten cykl do przeczytania. Mimo tego, że nie przepadam za zbyt rozwlekłymi opisami, w które uwielbia się bawić Autorka, ale mimo tego faktu, postanowiłam sięgnąć i po tę serię. Zobaczymy, co tym razem nam Autorka zaprezentuje.
W sumie ten styl pisania, który ma Autorka, jest w jakiś sposób relaksujący i odprężający, jakoś tak na mnie wpływa. A poza tym ciekawa byłam też i tej serii, bo Skrytobójca mimo wszystko mi się spodobał jako całość, więc już wiedziałam, czego mogę się też spodziewać.

Choć w tytuł odnosi się do Błazna, to nadal bohaterem głównym jest Bastard. To znaczy z jego punktu widzenia jest opisana cała historia. Bastard ma już 35 lat. Czyli ciąg dalszy przygód Bastarda Rycerskiego, bękarta z nieprawego łoża. W tym tomie nadal mamy Ślepuna albo Cienia. Fajnie jest powrócić do tego samego świata. Jednak mimo wszystko czytelnik może mieć obawy, że historia może być naciągana, że to już nie to samo, czy Autorka podoła wyzwaniu itd. Duże wątpliwości się narodzą. Jednak są to tylko niepotrzebne myśli, pytania, wątpliwości.

Poziom jest jak najbardziej utrzymany. Styl również, co mi się bardzo podoba. Mnie nie przeraża ilość stron do czytania. W sumie lubię takie pozycje. Więcej czytania, dłuższa historia, więcej czasu spędzonego z ulubionymi bohaterami. Klimat, który panował w poprzednim cyklu, nadal jest utrzymany. Narracja jest pierwszoosobowa, jak to było w Skrytobójcy i tak jest w sumie teraz. Pod tym względem się nie zmieniło. W sumie dużo rzeczy się nie zmieniło. W sumie to ważne, by pod tym względem nic się nie zmieniło. Przyznam, że to wyzwanie jest pisać tak obszerną serię utrzymując wszystko w jednym porządku. To jest na duży plus, bo można szybkim ruchem pisarskim wszystko zepsuć.

W sumie to czasem fajnie jest powrócić do tego samego świata, ale w nowej odsłonie. W zupełnie nowej historii, gdzie znów się dzieje, gdy ze spokojnego trybu znów trzeba wejść w zawirowania akcji, gdzie umiejętności wyuczone za młodu w każdym momencie się przydadzą i nawet nie zdając sobie sprawy, że w najmniej oczekiwanym momencie, mogą się znów przydać.

Podsumowując, jeśli ktoś lubi ten charakter książek, długich i spokojnych na swój sposób, a przy okazji ciekaw, co dalej u Bastarda, to może śmiało sięgnąć po tę pozycję.

W skrócie:
Seria: Bastard
Cykl: Złotoskóry
Tom: 1
Tytuł: Misja Błazna
Autor: Robin Hobb
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 671
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Skrytobójca:
Uczeń Skrytobójcy || Królewski Skrytobójca || Wyprawa Skrytobójcy
Złotoskóry:
Misja Błazna || Złocisty Błazen || Przeznaczenie Błazna
Bastard i Błazen:
Skrytobójca Błazna || Wyprawa Błazna || Przeznaczenie Skrytobójcy
Czytaj dalej »

RECENZJA: Assassin's Creed: Objawienia - Olivier Bowden [KSIĄŻKA]

 5 lipca 2020          Brak komentarzy
Salve.
Assassin's Creed: Objawienia ukazuje nam historię opartą na grze Assassin's Creed: Revelations, gdzie nie można się obejść nie słysząc tego soundtracku. Jest to dość taki klimatyczny soundtrack, przyznam się. Jesper Kyd się postarał przy każdym soundtracku, który skomponował.
No i już jest to czwarta odsłona serii o bractwie asasynów. Kolejna część oparta na tym, co przedstawia gra. Przyznam, że to trzeba być kreatywnym w wymyślaniu kolejnej historii opartej na tym samym wątku: walki między templariuszami a asasynami tylko obrane w różne odcienie bohaterów, miejsc i akcji. A potem to jeszcze spisać i wydać w formie papierowej. To też nie lada sztuka jest.



I choć nie jest to ostatni tom walk między templariuszami a asasynami, tak kończy się już historia o Eziu Adutitore da Firenze. Po odnalezieniu kluczy do Biblioteki Altaira, które zostały umieszczone, a raczej można stwierdzić, że schowane w Konstantynopolu, i dowiedzeniu się, co tam się kryje, układa sobie już życie po swojemu tam, gdzie czuł się jak w domu, gdzie był jego dom.

Konstantynopol to miasto w Turcji, gdzie toczy się główna akcji w historii, ale też mamy taki epizod w Kapadoji. Tak o ścisłość wolę nazwę Konstantynopol niż Istanbul. Jakoś tak bardziej mi pasuje do określenia tego miasta, które w swej historii miało kilka nazw, na przykład Nova Roma czyli Nowy Rzym. Poznajemy też nowych bohaterów, jak na przykład księcia Sulejmana czy Yusufa Tazima, który jest Mistrzem lokalnego bractwa.

Jakby ktoś się zastanawiał, skąd Autora poniosła taka wyobraźnia, by w taki sposób zakończyć historię o Eziu Auditore da Firenze i skąd też wiedział, co będzie się z nim działo po wyjaśnieniu w Bibliotece Altaira, zapraszam na 21 minutowy filmik od Ubisoft zatytułowany Assassin's Creed: Embers [obejrzyj z napisami PL], w którym jest przedstawiona historia Ezia.

W sumie tak podsumowując pomimo tego, że Autor znów posiłkował się dodatkiem do bohatera, tak dzięki temu wyjaśnione są pewne kwestie, którego czytelnik może nie wiedzieć, jeśli tylko opierano by się tylko stricte na danej przedmiocie czyli grze i nie brano pod uwagę spin-offów czy filmików uzupełniających historię. Jak dla mnie jest to dobra kontynuacja i zwieńczenie historii o Eziu.

W skrócie:
Seria: Assassin's Creed
Tom: 4
Tytuł: Assassin's Creed: Objawienia
Autor: Olivier Bowden
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 480
Rok wydania: 2011
Ocena: 6/10 - może być

Tomy:
Assassin's Creed: Renesans || Assassin's Creed: Bractwo || Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Assassin's Creed: Objawienia || Assassin's Creed: Porzuceni || Assassin's Creed: Czarna Bandera
Assassin's Creed: Pojednanie || Assassin's Creed: Podziemie || Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Assassin's Creed: Odyssey
Czytaj dalej »

Zapowiedzi: PART 1

 1 lipca 2020          Brak komentarzy
Salve.
Już pierwsze pół roku istnienia XARN wybiło. Szybko leci ten czas. Niebawem rok będzie. Czasem ciężko uwierzyć, ale cóż... Fakty pozostają faktami. I nic się w tym temacie nie zmieni.
Coś dziś wyjątkowego będzie. Mianowicie coś z zapowiedzi. Będzie to z nowości książkowych, jak i tych starszych, które miały swą premierę jakiś czas temu, lecz tutaj dopiero się pojawią. Być może to debiut, być może to znany Autor. Kto wie, co czycha? Coś ciekawego, przeciętnego czy też słabego? Tylko po przeczytaniu można się o tym przekonać, jednak teraz nie o recenzjach mowa, bo to temat w sumie rzeka jest.
Jest to coś nowego tutaj, bo nigdy jakoś z zapowiedziami nie byliśmy za pan brat, jednak czasem chyba warto tak od czasu do czasu dodać coś. Jednak troszkę w zmodyfikowanej formie, bo to nie tylko same perełki, które mają na dniach swe premiery mają. Będzie to długaśne? W żadnym wypadku długaśne. Parę pozycji tylko będzie.

Camille O'Naill: Sucinum. Tajemnice bursztynowego szlaku
Typowe fantasy, a premiera jest w lipcu 2020. Świeżości na rynku książkowym. Okładka przyciąga wzrokiem, a że lubię ten gatunek to z chęcią sobie przeczytam.
Może krótki opis?
Od demona do demona.
Tak mija czas niegdyś szanowanych Strażników Bursztynowego Szlaku. Zapomnieni, ścigają pozostałych przy życiu magicae, praktykując religię dawnych Słowian.
Podczas jednego ze świąt zostaje wykradziona Tajemnica, która w niepowołanych rękach może zniszczyć wszystko. Mira wraz z przyjaciółmi zostaje wysłana w pogoń za złodziejem, podczas której przemierzy polskie puszcze, odwiedzi Ukryte Miasto Cerant oraz zawita na Łysą Górę.
Lubię mitologię słowiańską, choć przyznam, że inne mitologie znam lepiej. I nie mówię tu teraz o mitologii greckiej czy rzymskiej, które wałkuje się w szkołach. Opis znacznie dłuższy niż ten, który został tutaj przytoczony, ale ukazuje namiastkę tego, co można się spodziewać. Teraz nie pozostało nic innego, jak podwinąć rękawy i wziąć się za czytanie, a potem recenzja. Bez tego ani rusz.


Anna Bartłomiejczyk & Marta Gajewska: Ostatnia Godzina
Duety. Rzadko są czytane, ale się zdarza. Jest to też fantasy z 2020 roku. Chcę dać szansę duetowi z tego względu, że są to takie pozycje, których prawie w ogóle nie czytam. A po co skreślać na dzień dobry? Wolę dać szansę i przeczytać. Każdy ma jednak inny styl, a historia ma być spójna. Ciekawi to też, jak dwie osoby mogą coś wymyślić i razem skleić to w jedną całość. By umilić coś wiedzy na temat pozycji, czas może na parę słów z opisu:
Wezuwiusz powoli budzi się ze snu i zaczyna kasłać gorącym pyłem, zapowiadając potężną erupcję. W Australii dochodzi do zdumiewających i niebezpiecznych zmian klimatycznych. Nad Amsterdamem zbierają się czarne chmury – straszliwa burza zdaje się zwiastować nieuchronny koniec świata.
Trochę dziwne imię, jak dla bohatera, ale dajmy szansę, dajmy szansę, a okładka taka w sumie, że się zgubić w tłumie może. Jednakże, jak to się mówi, nie oceniać książki po okładce tylko po przeczytaniu. I tej wersji się trzymam. Zobaczymy, co z tego będzie.


M. S. Willis: Dla Ellison
Dla Ellison pojawia się w lipcu 2019, więc premiera była już jakiś czas temu, ale to nie szkodzi, by tutaj w zapowiedziach się znalazła. Choćby dlatego, że jest zamiar zrecenzować. A daty datami i to coś swoją drogą idą.
W sumie to urzeka okładka. Wiem, że trochę wyżej wspomniane zostało, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale jednak to okładka przykuwa wzrok czytelnika w pierwszej kolejności. I jeszcze ten opis:
Gdy miałem dziewiętnaście lat, interesował mnie tylko seks, narkotyki i imprezy. Miałem wszystko – wygląd, szybki samochód, gorącą dziewczynę. Nic w życiu nie było dla mnie ważniejsze.
Dopóki nie spotkałem Ellison James…
To się dopiero zapowiada coś intrygującego. Dopóki nie spotkałem Ellisson James. Zaciekawienie bierze górą, co to może być. A coś mi się zdaje, że warto sięgnąć. Choć nie znam jeszcze historii, to myślę, że nie pożałuję tego, by przeczytać. Ja żadnej ksiązki nie żałuję, tak a propo, bo każda książka czegoś uczy, np. tego żeby nie sięgać więcej po danego Autora.
Czytaj dalej »

RECENZJA: Ostrze Zdrajcy - Sebastien de Castell [KSIĄŻKA]

 28 czerwca 2020          1 komentarz
Salve.
Ostrze Zdrajcy otwiera cykl Wielkich Płaszczy. Trochę dziwna nazwa tego cyklu, taka trochę intrygująca. Bo co to są te Wielkie Płaszcze? Albo kim są? Niby wiadomo, co to jest Płaszcz oraz Wielki, ale dokładny kontekst wyjaśni.
Autorem jest Sebastien de Castell i nie jest to w żadnym wypadku pseudonim literacki. Nie mam nic do pseudonimów literackich, ale w tym przypadku Autor użył prawdziwego imienia i nazwiska. Autor pochodzi z Kanady i ukończył studia archeologiczne. Przyznam, że mam sentyment do tego kierunku studiów, choć tego nie studiowałam.

Głównym bohaterem jest Falcio val Mond. Trochę dziwne imię, ale ok. Niech będzie. Ma przy okazji dwóch towarzyszy - Kesta i Brastiego. Narracja jest pierwszoosobowa z punktu widzenia Flacia. W sumie to na plus, bo już się obawiałam, że będzie trzecioosobowa z naprzemiennym punktem widzenia bohaterów. Na szczęście tego nie było i mamy tylko z jednego punktu widzenia. To mi się akurat podoba.

Wielkie Płaszcze to nic innego, jak hm... wojownicy, tudzież strażnicy. Inaczej wędrowni trybuni, czy też kantorzy, jak to w powieści jest, ale na pewno nie rycerze. Jednakże trzeba napomknąć, że są legendarni, bo Wielkich Płaszczy już nie ma, rozwiązano, a te osoby, które pozostały przy życiu, zepchnięto na straż przyboczną szlachcica pewnego.

Jest to typowy świat fantasy z własnym światem, bohaterami, którzy prowadzą normalne dla nich życie. Są dni spokojne, jak i niezbyt miłe. Jest też miłość, jest też obrona, wiara. No i akcja też, bo bez tego to by było już zbyt nudno. Wiadomo, że tematyka przewija się w zasadzie tak samo, jak i w innych powieściach, gdzie są też zdrady, gdzie jest walka między złem a dobrem. Tylko ukazane jest to na swój sposób, który każdy w książce może zaprezentować tak, jak to wyobraźnia podpowie.

Styl pisania jest prosty, fajnie się czyta. Szybko i przyjemnie. Na początku jakoś się nie mogłam przekonać, nie wiem, dlaczego, ale potem już było ok. Podoba mi się to, że nie ma zbyt długich, rozwlekających opisów.

Podsumowując, historia jakich wiele, ale jeśli ktoś lubi klasyczne fantasy, zapraszam do czytania.

W skrócie:
Cykl: Wielkie Płaszcze
Tom: 1
Tytuł: Ostrze Zdrajcy
Autor: Sebastien de Castell
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 424
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Ostrze Zdrajcy || Cień Rycerza || Krew Świętego || Tron Tyrana
Czytaj dalej »

RECENZJA: Krwawe Morze - Maria Paszyńska [KSIĄŻKA]

 21 czerwca 2020          Brak komentarzy
Salve.
I oto nadchodzi drugi tom Cienia Sułtana czyli książka zatytułowana Krwawe Morze. Dalszy los bohaterów, których czytelnik mógł poznać w pierwszym tomie czyli Cieniu Sułtana.
Ja na przykład lubię czytać wtedy jakąś trylogię, gdy wiem, że mam skompletowane wszystkie tomy. Owszem, czasem się to nie udaje, ale w przypadku tego cyklu mi się udało, bo Krwawe Morze zostało wydane rok po Cieniu Sułtana, więc zaraz po skończeniu czytania pierwszego tomu, mogłam spokojnie sięgnąć po kolejny i dowiedzieć się od razu, co dalej się działo z bohaterami poznanymi w pierwszej części.



Jest to pozycja znów podzielona na kilka części, w których mamy raz z punktu widzenia Jeleny i raz z punktu widzenia Mahmeda. Dwa światy, Stambuł i Wenecja. Polityka, kłamstwa, przekręty. I przy okazji jedna wielka manipulacja. Rządy prowadzone z ukrycia. Nurbanu to niezły osobnik, który potrafi omotać wokół siebie ludzi. Nie można też wspomnieć o skrytej miłości. Ale czy aby o tak skrytej miłości można mówić, że już jedna osoba o tym wie, to ciężko powiedzieć. I teraz, co wybrać: posłuszeństwo i oddanie czy ucieczkę i miłość.

Przyznam, że czytanie raz z jednej perspektywy, a za chwilę z drugiej, trochę nie za bardzo lubię. Jest to dla mnie jako czytelnika zbyt uciążliwe. Akurat w przypadku tej serii na szczęście się nie pogubiłam. Wiedziałam, co gdzie i jak, kto z kim i dlaczego. No i na szczęście chronologiczność historii i wydarzeń utrzymana. Dużo tutaj jest dzięki stylowi Autorce, który jest swobodny. A to, że nie lubię, zmian bohaterów, to akurat mam po prostu uraz po jednej książce, kiedy Autorka tak przeskakiwała między bohaterami, że ja jako czytelnik w pewnym momencie już nie wiedziałam, o co tak naprawdę chodzi. Obawiam się, że przy kolejnej pozycji, gdzie raz jest z punktu tego bohatera, a po chwili z punktu widzenia innego, ja się znów nie odnajdę.

W sumie jest to udana kontynuacja, chyba trochę lepsza część od poprzedniej. Tak uważam, w każdym razie. Choć historia jest 5 lat później od wydarzeń w pierwszej części, to jednak więcej się dzieje, więcej intryg. Niektórzy wówczas odsłaniają swą prawdziwą twarz. No i podoba mi się też to, że okładka nawiązuje do pierwszej części. Ten styl jest zachowany. W sumie można stwierdzić, że to Nurbanu jest na okładce, chyba że się mylę.

Podsumowując można stwierdzić, że jest to dobra kontynuacja cyklu, a rzadko się to zdarza, by kontynuacja była udana. Najczęściej jest to fiasko.

W skrócie:
Cykl: Cień Sułtana
Tom: 2
Tytuł: Krwawe Morze
Autor: Maria Paszyńska
Gatunek: Historyczna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 408
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Cień Sułtana || Krwawe Morze || Córka Gniewu
Czytaj dalej »

RECENZJA: Pryncypium - Melissa Darwood [KSIĄŻKA]

 14 czerwca 2020          Brak komentarzy
Salve.
Tym razem Melissa Darwood prezentuje kolejną książkę o tytule dość oryginalnym, bo Pryncypium. Można zauważyć po spisie książek Autorki, że te tytuły są dość specyficzne. W sumie to przykuwa uwagę czytelnika zastanawiając się, co to znaczy. Tu duży plus za tę oryginalność.
Nawet nie próbuję ja jako czytelnik zgadywać, co może oznaczać tytuł, nawet po przeczytaniu opisu, o czym ta pozycja jest. Wolę się przekonać podczas czytania 370 stronicowej powieści. Tutaj ogromnym ułatwieniem jest zamieszczony słowniczek na końcu pozycji, by w razie potrzeby, móc spojrzeć na dane słowo, co oznacza.

Pryncypium to nic innego, jak zbiór praw, którymi powinni się kierować osoby typu Laufer. Te osoby zaś mają pewne zdolności.

Bohaterem jest Aniela, take raczej wschodnie imię. Tak mi się jakoś kojarzy ze wschodnią częścią te imię. Pojawia się też Zoltan, który pojawia się w tej książce, skojarzył mi się z Zoltanem Chivay z gry The Witcher - Wiedźmin CD Project RED. A tak przy okazji Zoltan to wódz węgierski z dynastii Arpadów, który żył od ok. 896 roku do ok. 950 roku naszej ery. Narracja jest naprzemiennie, raz z pozycji Anieli, a raz z pozycji Zoltana (nie mylić tego z Wiedźmina, choć mi osobiście było trochę ciężko w tym momencie).

Głównie akcja dzieje się w Alwarnie, które mieści się w Polsce, ale też nie objedzie się bez zamku, który zamieszkuje Zoltan czyli Arkan. W Polsce istnieje miasto o podobnej nazwie do tej w książce czyli Alwernia. Różnią się w sumie tylko literką - a oraz e są zamienione. Alwernia to mała mieścina w małopolsce położone na wyżynie krakowsko-częstochowskiej oraz licząca ok. 3000 mieszkańców.

Styl pisania jest lekki, w miarę szybko się czyta. Akcja dzieje się, a tempo nie jest wolne, ale takie raczej średnie. Nawet mi to pasuje w tej powieści.

Podsumowując jeśli ktoś lubi takie książki z literatury młodzieżowej, to zapraszam do czytania, bo raczej wymagać nie wiadomo, czego też nie może dorosła osoba tego oczekiwać. Raczej dla rozluźnienia, odstresowania czy po prostu przeczytania czegoś zupełnie innego niż zazwyczaj się czyta.

W skrócie:
Tytuł: Pryncypium
Autor: Melissa Darwood
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Genius Creations
Ilość stron: 370
Rok wydania: 2016
Ocena: 6/10 - może być
Czytaj dalej »

RECENZJA: Wyprawa Skrytobójcy - Robin Hobb [KSIĄŻKA]

 7 czerwca 2020          Brak komentarzy
Salve.
I jest to już ostatni tom z cyklu Skrytobójca, ale nie ostatnią pozycją, gdzie spotykamy Bastarda. W sumie cykl Skrytobójca to pierwszy cykl z trzech o Bastardzie, więc to, że Wyprawa Skrytobójcy to ostatni tom cyklu Skrytobójcy, to nie znaczy przy okazji, że to koniec przygód Bastarda. Przyznam, że jest, co czytać, a Robin Hobb nie oszczędza na ilości stron, oj nie... Jest to najgrubszy tom z całej serii, który liczy prawie 1000 stron.
Można więc zadać pytanie, co takiego można wymyślić na 1000 stron? Jaką akcję i ile można dać, by nie zanudzić czytelnika? Czym się kierowała Autorka pisząc na tyle stron? Nie wspominając już o tym, że trochę potrwa zanim czytelnik przeczyta całość nie tak małą ilość stron.


I przyznam, że można wymyślić taką historię, że ilość stron będzie tak duża. Tylko teraz pytanie, czy to nie będzie płytka historia, nudna i na zasadzie zapchaj dziury, a akcja leci tak wolno jak krew z nosa. Jednak są takie pozycje, które pomimo takiej ilości stron, są tak ciekawe i intrygujące, że nawet czytelnik nie zorientował się, że 1000 stron przeczytał. W przypadku Wyprawy Skrytobójcy jest to pół na pół, to znaczy momentami wartka akcja, że człowiek nie myśli, ile jeszcze to stron do końca, ale czasem, aż za wolno. Jest to chyba jeden mankament, którego się uczepiłam w tym cyklu, bo już wspominałam o tym w Królewskim Skrytobójcy.

I choć wiadomo, jak skończyła się część druga czyli Królewski Skrytobójca, to jednak nie wszyscy wiedzą o drobnej sztuce, której poddał się Bastard w poprzedniej części. Wiedzą o tym tylko nieliczne osoby. I to musi starczyć, jak na początek oczywiście. Fajnie, że i w tym tomie byli takie osoby jak Cień czy Ślepun, o których już zdążyłam wspominać przy poprzednich recenzjach z tego cyklu. No i widać, że historia lubi się powtarzać odnośnie dzieci. Tylko podobała mi się postawa Bastarda, że wziął odpowiedzialność za dziecko, które jest jego. Tak, Bastard ma dziecko i choć wydawałoby się, że czas leci powoli w tej historii, to można być w błędzie. Tu historia ma kilkadziesiąt lat w tych trzech tomach.

Jest to historia, która zakończenie nawet ma dość takie otwarte, co pozwala na kontynuowanie historii albo z Bastardem na czele. Lub na przykład z jego dzieckiem na czele. Wszystko jest możliwe. Starczy nieograniczona wyobraźnia ludzka i ruszyć do pisania, co też nie jest takie proste, jakby się zdawało, ale przy tym bardzo przyjemne, dzięki któremu można się wiele nauczyć. Tak samo, jak prowadząc różne blogi czy portale z wszelakimi recenzjami. Każde nowe doświadczenie czegoś uczy, nawet jeśli jesteśmy w tym już od lat.

Podsumowując, jest to książka, do której mam sentyment. Do cyklu również. Może z uwagi na ten klimat średniowieczny, który w powieściach fantasy lubię.

W skrócie:
Seria: Bastard
Cykl: Skrytobójca
Tom: 3
Tytuł: Uczeń Skrytobójcy
Autor: Robin Hobb
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 995
Rok wydania: 2014
Ocena: 6/10 - Może być

Tomy:
Skrytobójca:
Uczeń Skrytobójcy || Królewski Skrytobójca || Wyprawa Skrytobójcy
Złocistoskóry:
Misja Błazna || Złocisty Błazen || Przeznaczenie Błazna
Bastard i Błazen:
Skrytobójca Błazna || Wyprawa Błazna || Przeznaczenie Skrytobójcy
Czytaj dalej »

RECENZJA: Assassin's Creed: Tajemna Krucjata - Olivier Bowden [KSIĄŻKA]

 31 maja 2020          Brak komentarzy
Salve.
I kolejna odsłona Assassin's Creed już jest. Tym razem jest to Assassin's Creed: Tajemna Krucjata na podstawie Assassin's Creed: I oraz spin-off Assassin's Creed: Bloodlines. Jest to połączenie wynikające na potrzeby historii, by całość mogła zostać zrozumiana, skąd nagle tacy bohaterowie mają nagle większy wpływ, skoro w tej części gry jest tak znikoma ilość albo praktycznie w ogóle zerowy wpływ. Wszystko właśnie wyjaśnia się w tym spin-offie, stąd Autor pisząc tę część, posiłkował się jeszcze jedną kwestią, która porusza wątek głównego bohatera.
Jeśli ktoś nie wie, określenie spin-off to nic innego, jak stworzenie czegoś nowego na bazie tego, co jest już popularne, na przykład bohaterów, miejsca akcji, wątków itd.


Pytanie jest teraz też następujące: Dlaczego to ta część jest sklasyfikowana jako część trzecia, skoro gra jest jako pierwsza? Otóż jest to historia o Altairze Ibn-La'Ahadzie, który żył w czasie III Krucjaty, jednak jest to przedstawione z pozycji Ezia Auditore da Firenze, który czyta o Wielkim Mistrzu Asasynów z tego okresu. I w związku z tym, że pojawia się Ezio, dlatego też jest to część trzecia. Ezio czyta o Altairze podczas podróży do Konstantynopola, by odnaleźć klucze do Biblioteki Altaira, która jest w Masjafie.

Altair Ibn-La'Ahad to asasyn, którego można poznać w trakcie upadku, poznać, jak się zmienia i dochodzi do władzy. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Mamy już tym razem nie Włochy, ale Damaszek czyli Syrię, Masjaf czyli Syrię, Jerozolimę czy Izrael oraz Akkę czyli Izrael. Dwa państwa, cztery główne miasta. Ale też są i inne miejsca akcji, jak na przykład w takim kraju, jak na przykład Cypr jest dalsza część historii. Poznajemy też takich bohaterów, jak Maffeo i Niccolo Polo. No i nie można nie wspomnieć o Abbasie, wrogu Altaira, czy nie napomknąć o Al-Mualimie.

W tej części jest więcej akcji, więcej starć. Widać dokładniej tę różnicę między templariuszami a asasynami. Może temu, że templariusze, że w II odsłonie, zeszli do podziemi i się ukrywają, bo historia mówi o tym, że Zakon Templariuszy został rozwiązany w 1312 roku i na potrzeby kontynuacji walki między tymi dwoma bractwami np. w historii Ezia, trzeba było coś wymyślić. czemu templariusze nadal istnieją pomimo oficjalnego zakończenia.

Podsumowując, pomimo pojawiającego się Ezia, jest to miłe oderwanie się do innej historii, innego bohatera. Choć do Ezia nic nie mam, tak była to fajna odmiana.

W skrócie:
Seria: Assassin's Creed
Tom: 3
Tytuł: Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Autor: Olivier Bowden
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 504
Rok wydania: 2011
Ocena: 6/10 - może być

Tomy:
Assassin's Creed: Renesans || Assassin's Creed: Bractwo || Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Assassin's Creed: Objawienia || Assassin's Creed: Porzuceni || Assassin's Creed: Czarna Bandera
Assassin's Creed: Pojednanie || Assassin's Creed: Podziemie || Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Assassin's Creed: Odyssey
Czytaj dalej »

RECENZJA: Luonto - Melissa Darwood [KSIĄŻKA]

 24 maja 2020          Brak komentarzy
Salve.
Książki jednotomowe są czasem fajne do przeczytania. Choćby dlatego, że historia jest przedstawiona tylko w jednym tomie, jednej pozycji i nie trzeba z utęsknieniem czekać na kolejne. Takim przykładem jest dzisiejsze Luonto autorstwa Melissy Darwood. Jest to historia zawarta na 320 stronach.
Przeczytanych książek od tej Autorki mam już kilka, więc spokojnie sięgnęłam i po tę z ciekawości, co tym razem Autorka jest w stanie przedstawić i opowiedzieć. Wiadomo, że jest to literatura młodzieżowa, więc większych lotów raczej nie nastawiać się, raczej to dla wyluzowania się, odstresowania.

Luonto to znów wymyślona nazwa, która określa osadę. Osadę, która odpowiada biblijnej arce. Głównym bohaterem jest Chloris, która w pewnym momencie swego życia poznaje Gratusa. Jak się skończy ich znajomość?

Przyznam, że nie takiego zakończenia się spodziewałam, gdzie w ostatniej 1/4 książce wszystko nagle się zmieniło. Nie zmienił się tylko charakter znajomości tej dwójki bohaterów, ale zakończenie jest jednak zaskoczeniem dla czytelnika. W każdym razie dla mnie był.

Jest to w sumie typowy świat fantasy, 3/4 powieści w tym świecie się kręci. 1/4 to świat, który już znamy, ten realny, że tak to ujmę. Akcja dzieje się szybo, wszystko też jest dobrze wyjaśnione, że czytelnik wie, o co chodzi.

Okładka jest tajemnicza, przedstawiającą dziewczynę, liście, drzewo jakby las (takie mam jakieś skojarzenie, może przez to, że lubię w ogóle lasy)... Niezbyt zdradza szczegóły tej powieści. W sumie to i dobrze, ale mam wrażenie, że na tle innych książek, ta okładka gdzieś się gubi. Owszem, przyciągnie uwagę czytelnika, ale to dopiero po jakimś czasie.

Ogólnie styl pisania jest lekki i przyjemny. Szybko się czyta przez zawrotne tempo akcji, gdzie nie ma miejsca na nudę. Jest żywiołowa, że tak to ujmę, prosta przeznaczona głównie dla młodzieży, ale i dorosły może też przeczytać.

Podsumowując, jeśli ktoś szuka czegoś z literatury młodzieżowej, ale nie chce też czytać wiecznie historii ciągniętej po kilka tomów, może spokojnie sięgnąć po tę książkę.

W skrócie:
Tytuł: Luonto
Autor: Melissa Darwood
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 320
Rok wydania: 2017
Ocena: 6/10 - może być
Czytaj dalej »
XARN dla Agencji Runa © 2020 - nadal