RECENZJA: Tu i Teraz - Aneta Grabowska [KSIĄŻKA]

 26 stycznia 2020          Brak komentarzy
Salve. Styczniowe dni trzeba umilać sobie książką. Raczej każdy dzień warto sobie umilić, jak tylko znajdzie się na to czas, rzecz jasna. W szczególności weekendy są odpowiednie do tego, by w spokoju przeczytać. W każdym razie ja tak mam, że lubię w weekend przeczytać.
Autorką Tu i Teraz jest Aneta Grabowska. Tę pozycję miałam możliwość przeczytania dzięki wydawnictwu WasPos już jakiś czas temu. Teraz sobie odświeżyłam pamięć, bo przyznam, że już zapomniałam, co tam się takiego ciekawego działo.

Ogólnie jest to niezbyt gruba pozycja, którą szybko się przeczytało. Bardzo szybko. Szkoda trochę, ale cóż. Lubię jednak trochę dłuższe książki. Ale trudno się mówi i płynie się dalej, płynie się dalej. A raczej czyta się dalej i pisze przy okazji.
Wracając do tematu, sama pozycja jest z dwóch perspektyw: jej czyli Mai oraz jego czyli Łukasza, w związku z tym rozdziały są naprzemienne. Zbyt dużo bohaterów nie pojawiło się. Mamy na przykład babcię Anielę, którą nie sposób było polubić. Jest to jedna z ulubionych moich postaci w tej książce.
Historia o tym, jak to dziewczyna odzyskuje pamięć. Tak to w ujęciu jednego zdania. Podobała mi się końcówka i ten list. Szczere przyznanie do tchórzostwa jednej z osób, bo wiele osób potrafi się niestety w ten sposób zachować, a za tchórzostwem stoi dużo powodów, niejednokrotnie błahych. Szanuję takich ludzi, którzy potrafią przyznać się do swoich słabości, nawet w formie listu, jeśli to sprawi jakąś ulgę tej osobie albo w jakieś formie stanowi ułatwienie tego czynu. No i nie obyło się bez miłości, wiadomo. Jest to przecież obyczajowa pozycja, więc musi się ten wątek pojawić, a w sumie to i pojawia się też i w innych gatunkach.

Podsumowując, w sumie za dużo jest mi ciężko rozpisywać się, gdy ta pozycja literacka ma zaledwie 200 stron. Wątków za dużo nie ma, a rozdziały krótkie. Plus jest tego, że są to konkretne rozdziały, ale brakuje jednak trochę bardziej rozbudowania tej historii o kilka innych wątków, które by bardziej przyciągnęły czytelnika. Dobrze się czyta, przyjemnie, bo styl dobry, ale jednak jest to średniej klasy książka, która jest dla tych, którzy chcą zabić czymś czas, odskoczyć od innej tematyki.

W skrócie:
Tytuł: Tu i Teraz
Autor: Aneta Grabowska
Gatunek: obyczaj/romans
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 206
Rok wydania: 2019
Ocena: 6/10 - przeciętnie
Czytaj dalej »

AXAT: czyli 10 pytań do... Camille O'Naill [PISARZ]

 19 stycznia 2020          Brak komentarzy
Salve.
10 pytań kolejne zostały zadane. Tym razem do Camille O'Naill, która jest autorką "Sucinum. Tajemnice Bursztynowego Szlaku" czyli powieści fantasy, która dość mocno intryguje do przeczytania. Camille O'Naill jest także jedną z autorek opowiadań, które można przeczytać w "Dopóki Śmierć Nas nie rozłączy", którą przy okazji zostanie zrecenzowana. Przy okazji Camille O'Naill to pseudonim literacki jednej z polskich autorek. Z resztą dużo osób taki wybiera sposób podpisywania swoich książek.
Mało tego! W jednym z pytań dane zostało Pisarce wyzwanie. Ciekawi jak sobie z tym poradziła? Zachęcam wtem do przeczytania. Raczej wątpię, by ktoś z czytelników zawiódł się, bo Autorka nie szczędziła na odpowiedziach.


Pytanie 1: Tworzy Pani pod pseudonimem literackim. Dlaczego zdecydowała się Pani na taki krok?
Camille O'Naill: Nie ukrywam, że decyzja o przyjęciu pseudonimu była dosyć trudna, ponieważ wpierw chciałam publikować pod swoim nazwiskiem. Wahałam się dosyć długo, bo prawie aż przez rok rozmyślałam o tym, aż do momentu rozpoczęcia przeze mnie stażu. Jak niektórzy może wiedzą, cały czas studiuję. Przyjęcie pseudonimu literackiego miało dwie przyczyny: po pierwsze ze względu na mój przyszły zawód oraz na pewnego rodzaju oddzielenia się od hejtu, z którym nie raz już się spotkałam publikując prace w internecie, a posiadanie pseudonimu jakoś mi pomagało w radzeniu sobie z takimi sprawami. Nie ukrywam, że jestem bardzo emocjonalną osobą, a nawet można powiedzieć, że mam naturę choleryka, dlatego ze względu na to żeby nie przedawkować melisy musiałam się od tego odgrodzić w inny sposób.

Pytanie 2: Wybrała Pani, by podpisywać książki Camille O’Naill. Dlaczego akurat taki wybór?
Camille O'Naill: Pierwszy człon, akurat nie jest zagadką, bo to moje prawdziwe imię, a druga część nawiązuje do pseudonimu, którym się posługiwałam publikując w internecie. Otóż oznacza on paznokieć, pazur i gwóźdź. Ja lubię kojarzyć go sobie z wilczymi pazurami, które nawiązują do nazwy, która przyległa do mnie podczas publikacji, a brzmiała ona po prostu Alpha. Wymyślając pseudonim chciałam, żeby jednocześnie pseudonim łączył moje dwa światy, przez co wyraża moją osobowość. Nie umiem żyć bez pisania, a pisanie i wymyślanie historii to moja pasja, która jest cząstką mnie. Stąd właśnie wziął się pseudonim poprzez połączenie mojego życia. Chociaż przyjaciółka śmieje się, że w przyszłości będę gwoździem niejednego programu! Czy ma rację, to już nie mnie oceniać 😉.

Pytanie 3: Pani powieść to „Sucinum. Tajemnice Bursztynowego Szlaku.” Jest to jakaś saga czy jednotomowa pozycja?
Camille O'Naill: Tak, jest to jednotomowa pozycja, ale nie jest to zwyczajna jednotomowa powieść. Chociaż zakończenie jest bardzo nietypowe. Na pewnym etapie tworzenia bursztynka, jak go pieszczotliwie nazywam, pojawił się pomysł na kontynuację, lecz na ten moment raczej nie zamierzam ciągnąc tej historii.

Pytanie 4: Jeśli miałaby Pani opisać tę pozycję w 3 zdaniach, jakby Pani opisała?
Camille O'Naill: Ojej! Tylko w trzech zdaniach? To będzie wyzwanie!
Skrywająca pewną tajemnicę historia przesączona słowiańską kulturą i stworzeniami czyhającymi na nieuważne osoby, aby porwać i wciągnąć w odmęty Bursztynowego Szlaku. Magiczna podróż, dzięki której będzie można zawitać do Ukrytego Miasta, a także odprawić rytuały z czarownicami na Łysej Górze. Nie zapominając o cieniu krzyża, rzucanego przez zakonników z Malborka.

Pytanie 5: Jest to książka z gatunku fantastyki. Dlaczego akurat ten gatunek literacki Pani wybrała?
Camille O'Naill: W fantastyce zawsze czułam się jak ryba w wodzie. Tam nic mnie nie ogranicza, mogę popuścić wodze fantazji, a Bursztynek jest tylko wstępem do tego, co jeszcze kryje dla czytelników. W końcu do dopiero debiut! Jednak nie tylko tworzę w tym gatunku. W planach mam kryminał, sensację zmieszaną z romansem, a nawet sam romans. Oczywiście w klimacie fantasy mam jeszcze sporo pomysłów, które mam nadzieję, że kiedyś wyjdą na światło dzienne 😊.

Pytanie 6: Może coś o inspiracjach. Co Panią zainspirowało do napisania tej powieści?
Camille O'Naill: Może to zabrzmi dziwnie, ale pomysł na historię wpadł mi podczas wchodzenia po schodach, kiedy to wracałam do domu z uczelni. W pewnym momencie doznałam olśnienia i zobaczyłam scenę przed oczami. Jeźdźcy na koniach przemierzający szlak. Tak rozpoczęła się przygoda z wymyślaniem tej historii, która później zmieniła się po rozmowie z moim kochanym tatą. Podczas wymiany zdań nad fabułą doznałam olśnienia i rzuciłam propozycję, która spodobała się nam obojgu. Niestety nie mogę jej zdradzić, ponieważ jest to jeden z ważniejszych punktów zwrotnych akcji w książce! Byłam wtedy tak podekscytowania, że napisałam cały konspekt, a po nim usiadłam do całej historii.

Pytanie 7: A może teraz coś o sensie. Co chciałaby Pani przekazać swoim czytelnikom dzięki tej książce?
Camille O'Naill: Chciałabym, żeby ludzie zwrócili uwagę, że nasze postrzeganie niektórych spraw zależy od punktu widzenia. Dla niektórych coś może być dobre, lepsze, a dla drugiej osoby ta sama rzecz czy uczynek może być złe, gorsze. To samo dotyczy postrzegania niektórych ludzi. Dla jednych będzie bohaterem, dla innych złoczyńcą. W „Sucinum” poruszam właśnie kwestię bardzo istotnej rzeczy w ludzkim życiu – punktu widzenia, który jak doskonale wiemy zależy od miejsca siedzenia.

Pytanie 8: Pisała Pani także opowiadania, które znalazły się w antologiach grupy Ailes. Co może Pani o tych opowiadaniach wspomnieć?
Camille O'Naill: Pierwsze z opowiadań, które się ukazała w zbiorze pod tytułem „MDS. Miłosne Rewolucje” jest częścią opowiadania o zabójczyni. Dziewczyna w dzieciństwie straciła rodziców i dąży do zemsty na mordercach. Opowiadanie rozpoczyna jej krwawe żniwa. Mogę zdradzić, że nad całością cały czas pracuję oraz współpracuję również z innym autorem, ponieważ część poprzedzająca to opowiadanie jest historią pisaną w duecie.
Natomiast drugie wchodzi w skład antologii „Dopóki śmierć nas nie rozłączy” i jest opowiadaniem poprzedzającym kryminał. Poruszam w tym opowiadaniu dosyć ciekawą rzecz, na którą z pozoru człowiek nie bierze pod uwagę, a prawie każdy ma z nią styczność. Chciałam tym zwrócić uwagę ludzi, na niebezpieczeństwo, które kryje się w tak niepozornej postaci.

Pytanie 9: Czym się Pani kierowała pisząc te opowiadania?
Skupię się tutaj może na drugim opowiadaniu, ponieważ pierwsze było takim właśnie pierwszym doświadczeniem i porównując obie historie oraz mój styl można zobaczyć postęp, a tak przynajmniej mi się wydaje :D. Pisząc „Biały Pocałunek” kierowałam się myślą, żeby jednocześnie zaskoczyć czytelnika, ale również zaznaczyć ważną informację, którą usłyszałam kilka lat temu na lekcji biologii. Jednocześnie też opowiadanie ma na celu zapoznanie czytelnika z charakterem bohatera, którego mam nadzieję kiedyś poznają w dłuższej historii. Nie ukrywam, że ma on bardzo trudny charakter i może być postacią, którą się albo pokocha, albo znienawidzi. Jednak dosyć duży nacisk chciałam nałożyć na jak już wspominałam niepozorną rzecz.

Pytanie 10: I jeszcze jedno pytanie. Jakie jest Pani największe marzenie pisarskie?
Camille O'Naill: Aktualnie, kiedy mam przed sobą debiut. Wydać kolejną książkę, ale także w przyszłości wyjść na rynek zagraniczny. Jedno marzenie się spełniło, więc mam nadzieję, że to dopiero początek i kolejne również się spełnią 😊.
Bardzo dziękuję za rozmowę, to była dla mnie niezwykła przyjemność!
Czytaj dalej »

AXAT: czyli 10 pytań do... Aneta Krasińska [PISARZ]

 5 stycznia 2020          2 komentarze
Salve.
Może i za oknem to zwykły dzień, taki szary i styczniowy. Ale nie dla XARN. W XARN jest to dobry dzień. Bardzo dobry, rzec można. Dlaczego? Bo na pytania dla XARN zgodziła się odpowiedzieć Aneta Krasińska.
Aneta Krasińska jest autorką kilkunastu powieści obyczajowych, w tym można znaleźć parę cykli m. in. "Gdy opadły emocje" czy "Małe tęsknoty". Pisarka jest także współautorką antologii zatytułowanej "O, Matko!", której premiera była 01 maja 2019 roku.
XARN we współpracy z Agencją Runa, pod którą należy portal, zadał Pisarce 10 krótkich pytań, na które Aneta Krasińska ciekawie odpowiedziała. Ciekawi? Więc zapraszam do lektury! Miłego zaczytania.

Pytanie 1: Pani powieści są z gatunku obyczajowego. Dlaczego akurat taki gatunek, a nie inny np. kryminał, thriller?
Aneta Krasińska: Powieść obyczajowa dotyka tematów związanych z życiem. Lubię obserwować codzienność, analizować ją, wyciągać wnioski i przyglądać się reakcjom ludzi na rzeczywistość. Czasem zdumiewają mnie ich reakcje, a to już stanowi świetny materiał na kolejną książkę. Piszę więc to, w czym czuję się dobrze. Wiem, że z powieścią sensacyjną nie poradziłabym sobie, choć ostatnio mam zapędy i wplatam wątki kryminalne do swoich powieści. Na szczęście czytelnicy wybaczają mi tę fanaberię.

Pytanie 2: Czemu porusza Pani takie tematy, jak niezabliźnione rany, choćby w trylogii „Gdy opadły emocje” albo uczucie do księdza w „Finezji uczuć”?
Aneta Krasińska: Nie lubię powielać schematów czy dotykać tematów, które już zostały wielokrotnie poruszane. W życiu jest tak wiele różnych, zaskakujących spraw, które watro pokazać innym. Lubię mówić o tym, co trudne, czasem nieznane czytelnikom, a czasem po prostu chcę pokazać inny punkt widzenia. To jak prowadzenie kogoś w ciemności i podpowiadanie mu, gdzie ma postawić stopę, by się nie potknąć i nie wpaść na inną osobę.

Pytanie 3: Napisała już pani kilka pozycji, w tym też są cykle. Co chce Pani przekazać czytelnikom poprzez swoje pozycje?
Aneta Krasińska: W swoich książkach staram się pokazać tę „gorszą” stronę życia, gdzie kolejne problemy nakładają się na siebie i nie ma prostych rozwiązań, a jednak moi bohaterowie nie poddają się i szukają wyjścia. Często bywają krytykowani i choć upadają, to odnajdują w sobie siłę, by się podnieść i walczyć o siebie i dla siebie. A to jest oznaką człowieczeństwa. W ten sposób chcę przekazać moim czytelnikom, że w żadnej sytuacji nie można się poddać i zatracić chęci do życia.

Pytanie 4: Po jakimś czasie czyta sobie Pani jakąś pozycję, którą Pani napisała i została wydana. Czy po tym czasie widzi Pani coś, co chciałaby Pani zmienić w treści np. coś dopisać, inaczej ująć?
Aneta Krasińska: Za każdym razem, kiedy wracam do swoich książek, znajduję coś, co bym zmieniła, dodała lub wyrzuciła. W pewnym momencie po prostu się poddałam i przestałam czytać książki po ich wydaniu. Na tym etapie niczego już nie jestem w stanie zmienić, więc nie mają sensu dywagacje.

Pytanie 5: Jest Pani współautorem antologii „O, Matko!”. Jak zrodził się pomysł na antologię wraz z innymi Autorami?
Aneta Krasińska: Zimą zostałam zaproszona przez Agnieszkę Krizel - blogerkę i autorkę tomiku poezji do grupy autorów piszących opowiadania, w których bohaterką jest matka. Jako, że akurat miałam przerwę w pracy i wyjeżdżałam na urlop, a że nudzić się nie lubię, to postanowiłam wyjść naprzeciw wyzwaniu i napisać opowiadanie.
Muszę przyznać, że kiedy Agnieszka zaproponowała mi napisanie opowiadania, nie byłam, co do tego przekonana. Wolę pisać dłuższe formy. W tym przypadku musiałam się pilnować, żeby zbytnio nie rozbudować fabuły. Było to jednak ciekawe przedsięwzięcie, bo wymagało dyscypliny i dobrej organizacji, gdyż terminy goniły. Na szczęście udało mi się wywiązać z zadania i dzięki temu mam pamiątkę po minionych feriach.

Pytanie 6: Jeszcze jedno pytanie odnośnie antologii. Jakich 5 słów użyłaby Pani do opisania tej antologii?
Aneta Krasińska:
O – oryginalny temat antologii
M – mnóstwo przemyśleń
A – ambitni autorzy
T – twórcze pomysły
K – konkretne historie
O – otwartość na świat

Pytanie 7: Nie zdziwię, jeśli Pani czyta powieści innych Autorów. Co lubi Pani najbardziej w powieściach u innych Autorów?
Aneta Krasińska: Choć piszę powieści obyczajowe, to sama uwielbiam czytać kryminały i powieści sensacyjne. Jest tam wartka akcja i brak zbędnych opisów, których nie lubię czytać i pisać. Podobają mi się zagmatwane historie i zaskakujące rozwiązania. W tym względzie cenię sobie twórczość Harlana Cobena i podpatruję jego „lekkie” pióro.

Pytanie 8: Czy jest Pani zadowolona ze swoich powieści, które Pani wydała i z tych, które ma Pani zamiar wydać? Jeśli tak, to co powoduje tę radość?
Aneta Krasińska: Każda z tych książek jest inna i kiedy mam wybrać tę, którą najbardziej cenię, czy tę, która jest mi bliska, to mam z tym duży kłopot. Każda jest ważna i pokazuje cząstkę mnie samej. Moje emocje, odczucia i spostrzeżenia. Gdy piszę, żyję życiem moich bohaterów, a może to oni żyją we mnie. Są mi bliscy, a czasem ich nienawidzę, bo utożsamiają najgorsze cechy, ale każdemu z nich daję szansę. Za co lubię moje książki? Bo są cząstką mnie.

Pytanie 9: Co według Pani jest ciężkie w pisaniu książki? A co jest dla Pani najłatwiejsze do zrealizowania?
Aneta Krasińska: Nie lubię pisać opisów. Zawsze wydaje mi się, że i tak nikt ich nie czyta, więc są startą czasu, ale mam poczucie, że bez opisów książka nie może istnieć, więc czasem mam dylemat. Najbardziej lubię wymyślać dialogi, nawet jeśli dotykają one najdziwniejszych tematów (np.: adopcja dzieci przez parę gejów).

Pytanie 10: Jaką krótką radą chciałaby Pani podzielić się z osobami, które rozpoczynają przygodę z pisaniem pozycji literackich?
Aneta Krasińska: Zanim wyślecie swoją książkę do wydawnictwa, pokażcie ją co najmniej trzem osobom i poproście o szczerą opinię. A później zaciśnijcie zęby i weźcie do serca uwagi innych, by dopracować swój styl. Każda uwaga jest ważna i jeśli ufacie tym ludziom, to wiecie, że robią to z życzliwości, by pomóc. W ten sposób można stworzyć coś wyjątkowego.
Czytaj dalej »

UTRI: rok 2020

 1 stycznia 2020          2 komentarze
Salve.
Dziś nowy rok, nowy start. Tak, właśnie dziś XARN zaczyna swą przygodę. UTRI to jeden z cyklów, które będą pojawiały się tutaj. Jest to nic innego, jak postanowienia, ale w takiej w miarę ogólnej formie, by móc z tego się wywiązać. Przyznam, że prowadzenie bloga i/lub portalu to wyzwanie dla każdego, kto się tego podejmuje, ale przyjemne wyzwanie. Kryje się za tym duże doświadczenie, które nigdy się nie skończy i zawsze człowiek czegoś nowego się nauczy. Każde nowe doświadczenie jest cenne. Jest dużo planów, dużo projektów, które chciałoby się od razu zrealizować, jednak na początek chcę się skupić na mniejszej ilości, a wraz z rozwojem XARN wprowadzać nowe koncepcje w życie. Stały rozwój nie jest zły, a nawet wskazany. I poza tym, to chyba nikt nie lubi monotonności, prawda? Czasem warto urozmaicić.

Na początek, jak już zauważyliście, pierwszym słowem w tym poście jest salve. Otóż lubię pisać powitania tym włoskim słowem. Choć znam tylko parę słów w tym języku (np. Buon Giorno, Sorella), ale to właśnie salve (które nota bene znaczy cześć) jakoś bardziej przypadło mi do gustu i tak mi pozostało. Raczej będzie dość często w użyciu, więc radzę się nastawić na pojawienie się przy publikacjach.

Z czym na start? Otóż XARN startuje z książkami. Będą recenzje książek. Mam nadzieję, że będzie dużo zrecenzowanych pozycji literackich. Przy okazji będą także tematy okołoksiążkowe oraz wywiady z Autorami, by urozmaicić tę tematykę pozycji literackich.
Dodatkowo pojawiać się będą artykuły. Tematy tych artykułów nie będą tyczyć się powieści, ale inne tematy. Z cyklicznych postów, wyróżnia się obecnie trzy: AXAT czyli 10 pytań do..., UTRI oraz ERTAH. Jakieś wyjaśnienie? Oczywiście. AXAT czyli 10 pytań do... są to wywiady z np. z Autorami (myślimy także o innych osobach, ale na początek będą Pisarze). UTRI to początek roku czyli postanowienia, omówienie ważnych kwestii na nadchodzący rok. ERTAH czyli koniec roku, podsumowanie działalności XARN, bo częściej takie podsumowania są zbędne, ale też raz na rok się przyda taka analiza.
Myślę, że tyle na początek starczy, jeśli chodzi o zakres publikacji.

W planach jest wiele rzeczy, które można zrealizować, ale nie chcę też tak od razu wszystkiego dodawać. Lepiej powoli i stopniowo rozszerzać tematy postów na XARN. To i tak w wielkim skrócie to, co będzie. A będzie się działo.

Zapraszam też do grupy dla recenzentów, gdzie będą pojawiały się pozycje do zrecenzowania z uwagi na powiązanie z Agencją Runa, dzięki któremu XARN może istnieć.
Czytaj dalej »
XARN dla Agencji Runa © 2020 - nadal