RECENZJA: Ostrze Zdrajcy - Sebastien de Castell [KSIĄŻKA]

 28 czerwca 2020          1 komentarz
Salve.
Ostrze Zdrajcy otwiera cykl Wielkich Płaszczy. Trochę dziwna nazwa tego cyklu, taka trochę intrygująca. Bo co to są te Wielkie Płaszcze? Albo kim są? Niby wiadomo, co to jest Płaszcz oraz Wielki, ale dokładny kontekst wyjaśni.
Autorem jest Sebastien de Castell i nie jest to w żadnym wypadku pseudonim literacki. Nie mam nic do pseudonimów literackich, ale w tym przypadku Autor użył prawdziwego imienia i nazwiska. Autor pochodzi z Kanady i ukończył studia archeologiczne. Przyznam, że mam sentyment do tego kierunku studiów, choć tego nie studiowałam.

Głównym bohaterem jest Falcio val Mond. Trochę dziwne imię, ale ok. Niech będzie. Ma przy okazji dwóch towarzyszy - Kesta i Brastiego. Narracja jest pierwszoosobowa z punktu widzenia Flacia. W sumie to na plus, bo już się obawiałam, że będzie trzecioosobowa z naprzemiennym punktem widzenia bohaterów. Na szczęście tego nie było i mamy tylko z jednego punktu widzenia. To mi się akurat podoba.

Wielkie Płaszcze to nic innego, jak hm... wojownicy, tudzież strażnicy. Inaczej wędrowni trybuni, czy też kantorzy, jak to w powieści jest, ale na pewno nie rycerze. Jednakże trzeba napomknąć, że są legendarni, bo Wielkich Płaszczy już nie ma, rozwiązano, a te osoby, które pozostały przy życiu, zepchnięto na straż przyboczną szlachcica pewnego.

Jest to typowy świat fantasy z własnym światem, bohaterami, którzy prowadzą normalne dla nich życie. Są dni spokojne, jak i niezbyt miłe. Jest też miłość, jest też obrona, wiara. No i akcja też, bo bez tego to by było już zbyt nudno. Wiadomo, że tematyka przewija się w zasadzie tak samo, jak i w innych powieściach, gdzie są też zdrady, gdzie jest walka między złem a dobrem. Tylko ukazane jest to na swój sposób, który każdy w książce może zaprezentować tak, jak to wyobraźnia podpowie.

Styl pisania jest prosty, fajnie się czyta. Szybko i przyjemnie. Na początku jakoś się nie mogłam przekonać, nie wiem, dlaczego, ale potem już było ok. Podoba mi się to, że nie ma zbyt długich, rozwlekających opisów.

Podsumowując, historia jakich wiele, ale jeśli ktoś lubi klasyczne fantasy, zapraszam do czytania.

W skrócie:
Cykl: Wielkie Płaszcze
Tom: 1
Tytuł: Ostrze Zdrajcy
Autor: Sebastien de Castell
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 424
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Ostrze Zdrajcy || Cień Rycerza || Krew Świętego || Tron Tyrana
Czytaj dalej »

RECENZJA: Krwawe Morze - Maria Paszyńska [KSIĄŻKA]

 21 czerwca 2020          Brak komentarzy
Salve.
I oto nadchodzi drugi tom Cienia Sułtana czyli książka zatytułowana Krwawe Morze. Dalszy los bohaterów, których czytelnik mógł poznać w pierwszym tomie czyli Cieniu Sułtana.
Ja na przykład lubię czytać wtedy jakąś trylogię, gdy wiem, że mam skompletowane wszystkie tomy. Owszem, czasem się to nie udaje, ale w przypadku tego cyklu mi się udało, bo Krwawe Morze zostało wydane rok po Cieniu Sułtana, więc zaraz po skończeniu czytania pierwszego tomu, mogłam spokojnie sięgnąć po kolejny i dowiedzieć się od razu, co dalej się działo z bohaterami poznanymi w pierwszej części.



Jest to pozycja znów podzielona na kilka części, w których mamy raz z punktu widzenia Jeleny i raz z punktu widzenia Mahmeda. Dwa światy, Stambuł i Wenecja. Polityka, kłamstwa, przekręty. I przy okazji jedna wielka manipulacja. Rządy prowadzone z ukrycia. Nurbanu to niezły osobnik, który potrafi omotać wokół siebie ludzi. Nie można też wspomnieć o skrytej miłości. Ale czy aby o tak skrytej miłości można mówić, że już jedna osoba o tym wie, to ciężko powiedzieć. I teraz, co wybrać: posłuszeństwo i oddanie czy ucieczkę i miłość.

Przyznam, że czytanie raz z jednej perspektywy, a za chwilę z drugiej, trochę nie za bardzo lubię. Jest to dla mnie jako czytelnika zbyt uciążliwe. Akurat w przypadku tej serii na szczęście się nie pogubiłam. Wiedziałam, co gdzie i jak, kto z kim i dlaczego. No i na szczęście chronologiczność historii i wydarzeń utrzymana. Dużo tutaj jest dzięki stylowi Autorce, który jest swobodny. A to, że nie lubię, zmian bohaterów, to akurat mam po prostu uraz po jednej książce, kiedy Autorka tak przeskakiwała między bohaterami, że ja jako czytelnik w pewnym momencie już nie wiedziałam, o co tak naprawdę chodzi. Obawiam się, że przy kolejnej pozycji, gdzie raz jest z punktu tego bohatera, a po chwili z punktu widzenia innego, ja się znów nie odnajdę.

W sumie jest to udana kontynuacja, chyba trochę lepsza część od poprzedniej. Tak uważam, w każdym razie. Choć historia jest 5 lat później od wydarzeń w pierwszej części, to jednak więcej się dzieje, więcej intryg. Niektórzy wówczas odsłaniają swą prawdziwą twarz. No i podoba mi się też to, że okładka nawiązuje do pierwszej części. Ten styl jest zachowany. W sumie można stwierdzić, że to Nurbanu jest na okładce, chyba że się mylę.

Podsumowując można stwierdzić, że jest to dobra kontynuacja cyklu, a rzadko się to zdarza, by kontynuacja była udana. Najczęściej jest to fiasko.

W skrócie:
Cykl: Cień Sułtana
Tom: 2
Tytuł: Krwawe Morze
Autor: Maria Paszyńska
Gatunek: Historyczna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 408
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Cień Sułtana || Krwawe Morze || Córka Gniewu
Czytaj dalej »

RECENZJA: Pryncypium - Melissa Darwood [KSIĄŻKA]

 14 czerwca 2020          Brak komentarzy
Salve.
Tym razem Melissa Darwood prezentuje kolejną książkę o tytule dość oryginalnym, bo Pryncypium. Można zauważyć po spisie książek Autorki, że te tytuły są dość specyficzne. W sumie to przykuwa uwagę czytelnika zastanawiając się, co to znaczy. Tu duży plus za tę oryginalność.
Nawet nie próbuję ja jako czytelnik zgadywać, co może oznaczać tytuł, nawet po przeczytaniu opisu, o czym ta pozycja jest. Wolę się przekonać podczas czytania 370 stronicowej powieści. Tutaj ogromnym ułatwieniem jest zamieszczony słowniczek na końcu pozycji, by w razie potrzeby, móc spojrzeć na dane słowo, co oznacza.

Pryncypium to nic innego, jak zbiór praw, którymi powinni się kierować osoby typu Laufer. Te osoby zaś mają pewne zdolności.

Bohaterem jest Aniela, take raczej wschodnie imię. Tak mi się jakoś kojarzy ze wschodnią częścią te imię. Pojawia się też Zoltan, który pojawia się w tej książce, skojarzył mi się z Zoltanem Chivay z gry The Witcher - Wiedźmin CD Project RED. A tak przy okazji Zoltan to wódz węgierski z dynastii Arpadów, który żył od ok. 896 roku do ok. 950 roku naszej ery. Narracja jest naprzemiennie, raz z pozycji Anieli, a raz z pozycji Zoltana (nie mylić tego z Wiedźmina, choć mi osobiście było trochę ciężko w tym momencie).

Głównie akcja dzieje się w Alwarnie, które mieści się w Polsce, ale też nie objedzie się bez zamku, który zamieszkuje Zoltan czyli Arkan. W Polsce istnieje miasto o podobnej nazwie do tej w książce czyli Alwernia. Różnią się w sumie tylko literką - a oraz e są zamienione. Alwernia to mała mieścina w małopolsce położone na wyżynie krakowsko-częstochowskiej oraz licząca ok. 3000 mieszkańców.

Styl pisania jest lekki, w miarę szybko się czyta. Akcja dzieje się, a tempo nie jest wolne, ale takie raczej średnie. Nawet mi to pasuje w tej powieści.

Podsumowując jeśli ktoś lubi takie książki z literatury młodzieżowej, to zapraszam do czytania, bo raczej wymagać nie wiadomo, czego też nie może dorosła osoba tego oczekiwać. Raczej dla rozluźnienia, odstresowania czy po prostu przeczytania czegoś zupełnie innego niż zazwyczaj się czyta.

W skrócie:
Tytuł: Pryncypium
Autor: Melissa Darwood
Gatunek: literatura młodzieżowa
Wydawnictwo: Genius Creations
Ilość stron: 370
Rok wydania: 2016
Ocena: 6/10 - może być
Czytaj dalej »

RECENZJA: Wyprawa Skrytobójcy - Robin Hobb [KSIĄŻKA]

 7 czerwca 2020          Brak komentarzy
Salve.
I jest to już ostatni tom z cyklu Skrytobójca, ale nie ostatnią pozycją, gdzie spotykamy Bastarda. W sumie cykl Skrytobójca to pierwszy cykl z trzech o Bastardzie, więc to, że Wyprawa Skrytobójcy to ostatni tom cyklu Skrytobójcy, to nie znaczy przy okazji, że to koniec przygód Bastarda. Przyznam, że jest, co czytać, a Robin Hobb nie oszczędza na ilości stron, oj nie... Jest to najgrubszy tom z całej serii, który liczy prawie 1000 stron.
Można więc zadać pytanie, co takiego można wymyślić na 1000 stron? Jaką akcję i ile można dać, by nie zanudzić czytelnika? Czym się kierowała Autorka pisząc na tyle stron? Nie wspominając już o tym, że trochę potrwa zanim czytelnik przeczyta całość nie tak małą ilość stron.


I przyznam, że można wymyślić taką historię, że ilość stron będzie tak duża. Tylko teraz pytanie, czy to nie będzie płytka historia, nudna i na zasadzie zapchaj dziury, a akcja leci tak wolno jak krew z nosa. Jednak są takie pozycje, które pomimo takiej ilości stron, są tak ciekawe i intrygujące, że nawet czytelnik nie zorientował się, że 1000 stron przeczytał. W przypadku Wyprawy Skrytobójcy jest to pół na pół, to znaczy momentami wartka akcja, że człowiek nie myśli, ile jeszcze to stron do końca, ale czasem, aż za wolno. Jest to chyba jeden mankament, którego się uczepiłam w tym cyklu, bo już wspominałam o tym w Królewskim Skrytobójcy.

I choć wiadomo, jak skończyła się część druga czyli Królewski Skrytobójca, to jednak nie wszyscy wiedzą o drobnej sztuce, której poddał się Bastard w poprzedniej części. Wiedzą o tym tylko nieliczne osoby. I to musi starczyć, jak na początek oczywiście. Fajnie, że i w tym tomie byli takie osoby jak Cień czy Ślepun, o których już zdążyłam wspominać przy poprzednich recenzjach z tego cyklu. No i widać, że historia lubi się powtarzać odnośnie dzieci. Tylko podobała mi się postawa Bastarda, że wziął odpowiedzialność za dziecko, które jest jego. Tak, Bastard ma dziecko i choć wydawałoby się, że czas leci powoli w tej historii, to można być w błędzie. Tu historia ma kilkadziesiąt lat w tych trzech tomach.

Jest to historia, która zakończenie nawet ma dość takie otwarte, co pozwala na kontynuowanie historii albo z Bastardem na czele. Lub na przykład z jego dzieckiem na czele. Wszystko jest możliwe. Starczy nieograniczona wyobraźnia ludzka i ruszyć do pisania, co też nie jest takie proste, jakby się zdawało, ale przy tym bardzo przyjemne, dzięki któremu można się wiele nauczyć. Tak samo, jak prowadząc różne blogi czy portale z wszelakimi recenzjami. Każde nowe doświadczenie czegoś uczy, nawet jeśli jesteśmy w tym już od lat.

Podsumowując, jest to książka, do której mam sentyment. Do cyklu również. Może z uwagi na ten klimat średniowieczny, który w powieściach fantasy lubię.

W skrócie:
Seria: Bastard
Cykl: Skrytobójca
Tom: 3
Tytuł: Uczeń Skrytobójcy
Autor: Robin Hobb
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 995
Rok wydania: 2014
Ocena: 6/10 - Może być

Tomy:
Skrytobójca:
Uczeń Skrytobójcy || Królewski Skrytobójca || Wyprawa Skrytobójcy
Złocistoskóry:
Misja Błazna || Złocisty Błazen || Przeznaczenie Błazna
Bastard i Błazen:
Skrytobójca Błazna || Wyprawa Błazna || Przeznaczenie Skrytobójcy
Czytaj dalej »
XARN dla Agencji Runa © 2020 - nadal