RECENZJA: Skrytobójca Błazna - Robin Hobb [KSIĄŻKA]

 25 października 2020          Brak komentarzy
Salve.
Robin Hobb powraca. Z nową trylogią, ale serią już każdemu dobrze znaną. Bastard i Błazen to trzeci cykl o Bastardzie z rodu Rycerskiego, którego losy można już śledzić od cyklu Skrytobójca. Co tym razem Robin Hobb może czytelnikowi zaproponować? Bo jednak przyznać trzeba, że każdy jeden tom niezależnie od cyklu ma od 400 stron wzwyż. Pojawia się też pytania, cóż takiego można napisać by uzyskać taką ilość stron? A nawet więcej? Skrytobójca Błazna ma 816 stron. Pierwszy tom ma właśnie tyle stron.


Robin Hobb znana jest też z tego, że tworzy nie tylko długie książki, ale i z długich opisów, melancholijnej historii. Owszem, nie przeczę, że się nic nie dzieje, bo przeszłość Bastarda, teraz lepiej znanego jako Tom Borsuczowłosy, daje o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie, wtedy gdy w sumie człowiek myślał, że uwolnił się od tego, kim był, że wreszcie ułożył sobie życie tak, jak chciał i z tą osobą, z którą zawsze chciał. Więc potwierdza się to, że pokój człowieka w zasadzie jest tylko chwilowy, że nastąpi coś, czego nie sposób jakoś przewidzieć, że rzeczywistość, do której zdążyliśmy przywyknąć, już jej nie ma, że jest już inaczej. Ale czy na lepsze? Czas pokaże.

W sumie fajną Bastard ma pamiątkę z czarnego kamienia, która przedstawia jego Ślepuna oraz Błazna. Przypominam, że Ślepun już nie żyje, a Błazen zniknął gdzieś. W sumie nie wiadomo gdzie. Fajnie, że Cierń chociaż jest, bo jego polubiłam już w Uczniu Skrytobójcy. Kolejną ważną kwestią, z której się cieszę, to fakt, że Sikorka odcisnęła mocniejsze piętno w historii. Kiedyś jej rola była sprowadzona do sporadycznej roli, raczej takiej mocno trzecioplanowej postaci, nie była dzień w dzień z Bastardem. Teraz już tak jest.

W sumie jest to taki styl melancholijny, że pomimo akcji, czytelnik raczej odpręża się, wprowadza taki stan relaksu i uspokojenia się. Na jedno to dobrze, bo czasem trzeba się oderwać od książek trzymających w napięciu.

Podsumowując jest to dobra kontynuacja i dobry początek trylogii o Bastardzie i Błaźnie. Zobaczymy w sumie, co będzie w dalszych tomach się działo.

W skrócie:
Seria: Bastard
Cykl: Bastard i Błazen
Tom: 1
Tytuł: Skrytobójca Błazna
Autor: Robin Hobb
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 816
Rok wydania: 2017
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Skrytobójca:
Uczeń Skrytobójcy || Królewski Skrytobójca || Wyprawa Skrytobójcy
Złotoskóry:
Misja Błazna || Złocisty Błazen || Przeznaczenie Błazna
Bastard i Błazen:
Skrytobójca Błazna || Wyprawa Błazna || Przeznaczenie Skrytobójcy
Czytaj dalej »

RECENZJA: Assassin's Creed: Pojednanie - Olivier Bowden [KSIĄŻKA]

 18 października 2020          Brak komentarzy
Salve.
Dziś kolejna odsłona z serii Assassin's Creed. Przyznam, że lubię i przy okazji przywykłam już do tego, że autorem książek na podstawie gier jest Olvier Bowden i jakoś nie widzę innego już Autora. Przyzwyczajenie już, bo w zasadzie to nie pierwsza książka, którą przeczytałam z tej serii z pod pióra tego Pisarza.
Assassin's Creed: Pojednanie od Insignis odpowiada zaś grze Assassin's Creed: Unity wydanej przez UbiSoft. I jeśli ktoś myśli, że jest to koniec, jest w błędzie. To nie koniec historii walk między templariuszami a asasynami. I to nie jest ostatnia część.

Przyznać muszę, że pisać coś na podstawie czegoś o tym samym tytule, jak w przypadku serii AC, to nie jest lada sztuka z tego względu, że Autor ma lekko ograniczone pole i nie może wyjechać poza ramy tego, co przedstawia dana część. No chyba, że ma to być w formie składającej się na uniwersum, to zupełnie inna bajka, jak było to w przypadku filmu, ale nie jeśli mowa tu o takiej okoliczności, gdzie książka odwzorowuje grę. Przyznam, że fajnie z tego Autor wybrnął, bo to zrobił w formie pamiętnika. I to drugi raz - za pierwszym razem w fromie takie pamiętnika została ukazana pozycja Assassin's Creed: Porzuceni.

Głównymi bohaterami jest Arno i Élise. Arno to dzieciak wychowany bez ojca i z początku bez świadomości, że w jego żyłach płynie krew zakonu asasynów. Élise wywodzi się z rodziny arystokrackiej, której rodzice należą do zakonu templariuszy. Na to wszystko ojciec ma rangę Mistrza. Jak już było wspomniane, jest to pozycja napisana w formie pamiętnika. Z jednej strony Arno zapisuje swój pamiętnik, jak to czytał to, co Élise zapisała, a z drugiej mamy właśnie przedstawiony pamiętnik Élise od małego przez przyjaźń z Arno, aż do dorosłości. Jest to ze sobą przeplatane. I jakby się ktoś pytał - akcja dzieje się we Francji.

Styl pisania jest bardzo dobry - lekki i przyjemny. Szybko się czyta. Nawet nie przeszkadzało mi to, że raz był pamiętnik Arna, a raz pamiętnik Élise. Nawet mamy ich na okładce, gdzie widać po stroju, że są to już czasy XVIII wieku. Czy dużo bohaterów, ktoś może spytać. Tak średnio, rzec można. Ni za dużo ni za mało. Tak akurat. Szkoda mi było tylko Pana Wearheralla, bo jednak ciężko jest skrywać pewne kwestie, uczucia. Tylko końcówka dla mnie troszkę smutna była.

Podsumowując jest do jedna z dobrych pozycji, która została odwzorowana na grze, a to rzadko się zdarza, więc jeśli ktoś lubi fantasy albo coś oparte na czymś, może śmiało przeczytać.

W skrócie:
Seria: Assassin's Creed
Tom: 7
Tytuł: Assassin's Creed: Pojednanie
Autor: Olivier Bowden
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 448
Rok wydania: 2014
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Assassin's Creed: Renesans || Assassin's Creed: Bractwo || Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Assassin's Creed: Objawienia || Assassin's Creed: Porzuceni || Assassin's Creed: Czarna Bandera
Assassin's Creed: Pojednanie || Assassin's Creed: Podziemie || Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Assassin's Creed: Odyssey
Czytaj dalej »

RECENZJA: Ostatnia Piosenka - Nicholas Sparks [KSIĄŻKA]

 11 października 2020          1 komentarz
Salve.
Choć przeczytałam już nie jedną książkę obyczajową, tak jeszcze powieści Nicholasa Sparksa jeszcze nie czytałam, choć sam Autor znany mi od lat. Jakoś na początku byłam sceptycznie nastawiona do Autora. Był i jest nadal popularny, a mnie kiedyś nie ciągnęło do takich typu pozycji. Jednak kiedy zaczęłam powoli wczytywać się w książki z literatury obyczajowej, pewnego dnia stwierdziłam, że zaryzykuję i przeczytam. Co mi szkodzi przeczytać i przekonać się, co w powieściach Sparksa jest takiego, że jest tak popularny. No i przy okazji powstają filmy na podstawie jego książek.
Ostatnia Piosenka to moje pierwsze podejście do tego Autora, choć przyznam, że filmu jeszcze nie widziałam, a w głównych rolach wzięli udział Miley Cyrus oraz Liam Hemsworth (brat Chrisa, który grał Thora). W sumie to ciekawi mnie po przeczytaniu książki, jak film się prezentuje z tą historią.

Główną bohaterką jest Ronnie (pełne imię Veronica). Jest zbuntowaną 17-latką, która ma żal do ojca, że parę lat wcześniej opuścił ich rodzinny dom. Wraz z młodszym bratem Jonahem na czas wakacji jedzie z Nowego Jorku do Wrightsville Beach w Karolinie Północnej, gdzie mieszka jej Ojciec, Steve i ma tam być przez kilka tygodni. Poznaje tam ludzi, jedni mili, a drudzy tak niezbyt. Kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto wrogiem?

Styl jest bardzo dobry, lekki i przyjemny. Szybko się czyta. Narracja jest trzecioosobowa, a rozdziały podzielone na kilka osób: Ronnie, Steve, Will oraz Marcus. I choć podział jest na te osoby, to historia nie odbiega (czasem tak bywa, a już raz miałam taką pozycję, w efekcie czego nie wiedziałam, o czym to coś było), a dzięki temu poznajemy ciąg historii z kilku różnych punktów widzenia, ich odczucia i motywy, jakimi się kierują bohaterowie. Widać też, jak główna bohaterka zmienia się z takiej buntowniczej osóbki do takiej spokojnej i ustatkowanej kobiety, która podczas wakacji kończy pełnoletniość. Trzeba przyznać, że miłość, która jest przy okazji odwzajemniona dużo robi. No i odpowiednia osoba także może zdziałać. Szkoda mi tylko Steve'a, ale cóż... Takie życie.

Dużym plusem jest to, że nie ma zbytnio przesadzonych opisów, że są takie zdawkowe, to znaczy tyle ile potrzeba. Nie ma za mało ani za dużo. Miejsc mamy dwa: nadmorska mieścina Wrightsville Beach w Karolinie Północnej oraz Nowy Jork (końcówka). I są tak opisane, ile wymaga tego historia, są tłem czyli tak, jak powinno być.

W sumie to człowiek zastanawia się, komu przeznaczona jest ta Ostatnia Piosenka. Jest to w sumie dzieło, które zaczął Steve i Ronnie dokończyła z pewnych względów za niego i zagrała dla swojego ojca pewnego dnia tę właśnie ostatnią piosenkę.

Podsumowując jest to jedna z lepszych pozycji. Nie przypuszczałam, że książka Nicholasa Sparksa mi się podoba, podchodziłam raczej sceptycznie przez lata, nawet tuż przy zastanawianiu się, jakie tytuły przeczytać. Jeśli ktoś zaczyna przygodę albo szuka czegoś nowego, to z czystym sumieniem mogę polecić tę pozycję.

W skrócie:
Tytuł: Ostatnia Piosenka
Autor: Nicholas Sparks
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 448
Rok wydania: 2009/2010 (wyd. 1)
Ocena: 8/10 - świetne
Czytaj dalej »

RECENZJA: Zagubione Dziedzictwo - Zbigniew Fietkiewicz [KSIĄŻKA]

 4 października 2020          Brak komentarzy
Salve.
Dziś coś z since - fiction, a mianowicie Zagubione Dziedzictwo. Autorem jest Zbigniew Fietkiewicz, który tą pozycją debiutował. Przyznam, że rzadkością u mnie jest to, że czytam taki gatunek. Jakoś specjalnie nie zaprzyjaźniłam się, ale też nie odrzucam tego gatunku. Po prostu jest, a jak coś wpadnie do przeczytania, to przeczytam od tak. Dla zróżnicowania, dla oderwania się od tych gatunków, w których przeważnie zaczytuję się.
I przy okazji jest to też pozycja wydana dzięki Agencji Runa, która w imieniu Autora skontaktowała się z wydawnictwem.

Jest to pozycja opowiadająca o dwójce ludzi - z jednej strony mamy młodego pirata-przemytnika, a z drugiej strony profesora instytutu poważnszej uczelni. Można rzec, że to dwa różne światy, które muszą połączyć siły w jedno, by sprostać misji, na którą zostali wysłani.

Choć jest to cieniutka książka, licząca zaledwie 200 stron, jest dość ciekawa. Stwierdzić mogę, że jest to lektura na jedno popołudnie, by się zrelaksować. Przy każdym z trzydziestu dwóch rozdziałów jest dopisek z dziennika, co dodaje taki fajny urok, smaczek do tej pozycji. Dużym plusem jest też to, że te rozdziały są krótkie, więc jeśli ktoś potrzebuje zrobić sobie przerwę z różnych względów, bez problemu może dokończyć rozdział i zająć się czymś innym.

No i nie może odbyć się też bez miejsca akcji. Mamy tutaj kosmiczną wyprawę, okręty. Czyli coś, co w sumie charakterystyczne jest dla tego gatunku, ale przyznam, że z tym gatunkiem bardziej kojarzy mi się taki podgatunek postapokalipsa, ale tutaj prędzej stwierdzę, że jest to historia alternatywna bądź space opera. W tych kręgach będzie tutaj klasyfikacja tej powieści.

Styl pisania jest ogólnie dobry, szybko się czyta. Jak na debiutancką książkę, nie jest źle. Historia kończy się w sumie w takim momencie, że mogłaby spokojnie powstać kontynuacja np. 10 lat później albo 20 lat później. Ciekawi mnie, co będzie dalej z bohaterami. No lekki tu niedosyt jest przez takie otwarte zakończenie.

Podsumowując książka dobra, ciekawa dla tych, którzy lubią przygody w kosmosie. Albo szukają czegoś na rozgrzewkę z tym gatunkiem literackim.

W skrócie:
Tytuł: Zagubione Dziedzictwo
Autor: Zbigniew Fietkiewicz
Gatunek: Science - Fiction
Wydawnictwo: WasPos
Ilość stron: 202
Rok wydania: 2018
Ocena: 6/10 - może być
Czytaj dalej »
XARN dla Agencji Runa © 2020 - nadal