RECENZJA: Wrócę Po Ciebie - Guillaume Musso [KSIĄŻKA]

 25 kwietnia 2021          Brak komentarzy
Salve.
I już trzecie spotkanie z Guillaume Musso. Jeśliby sugerować się po tytule, to co otrzyma czytelnik? Jakieś romansidło albo obyczajówkę lekkich polotów, gdzie dwójka kochanków została rozłączona przez coś tam i teraz główny bohater po jakimś czasie zamierza wrócić do swej ukochanej, o której myślał tyle czasu albo ona wraca po ukochanego. Drugi typ, to siostra chce odnaleźć siostrę (skojarzenie z książką Wrócę Po Ciebie Wkrótce Agaty Czykierdy-Grabowskiej) itp historyjki można sobie wymyślić. I jeszcze ta okładka taka idyllistyczna, spokojna.
Ale czy aby napewno o to w tym tu chodzi? Znając Musso, to raczej nie o to chodzi. Raczej chodzi o coś bardziej skomplikowanego w ramionach powieści obyczajowej, że tak to ujmę.

Głównym bohaterem jest Ethan, który trzykrotnie przeżywa ten sam dzień. Trzy razy to samo i choć za każdym razem próbuje zmienić jakiś bieg historii bardziej lub mniej, to zawsze kończy się tak samo. Dopiero na samym końcu zdał sobie sprawę, co zaszło tej nocy, której nie pamięta, bo był pijany.
Dla mnie Ethan to jeden z wielu bohaterów, którym w sumie niczym się nie wyróżniał. Z początku arogancki, potem zaczął zmieniać nastawienie. Typowy szczur karierowy, jakich wiele jest. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa się liczy. A za kasą, to i sława szła. Zero jakiś wspomnień, zero znajomych, zero szczęśliwego życia. Jedynie smutek w tym wszystkim był obecny pod postacią uśmiechu. Natrawił też i na osoby, który udzielały mu wskazówek, nawet jedna z tych osób udzielała mu tego, co sam napisał w książce. I o dziwo, sam się do nich nie stosował. W sumie mało osób stosuje się do własnych rad.
W sumie jedna z ciekawszych pozycji. Dość oryginalne podejście, by historia działa się nie dość, że tylko w jednym dniu, miała swój początek i koniec, to środek zawsze był zmienny. Jednakże gdzieś w tym wszystkim powiało lekką nudą. Nieznacznie, bo czytelnik wie, jak się zacznie i jak się skończy mimo różnych scenariuszy. Jedyne, co można na plus dać, to fakt, że kiedyś każdy umrze. Nie ważne, jaką pełnił rolę, kim był w życiu i do czego dążył. I tak przyjdzie umrzeć i tak przyjdzie.
Podsumowując jest to nawet dobra pozycja, którą można przeczytać. Nie będzie to dla każdego, ale tych, co lubią Musso, zapewne jak najbardziej.

W skrócie:
Tytuł: Central Park
Autor: Guillaume Musso
Gatunek: Literatura Piękna
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2020 (2010 - I wydanie)
Ocena: 7/10 - Godne uwagi
Czytaj dalej »

RECENZJA: Odległe brzegi - Kristin Hannah [KSIĄŻKA]

 18 kwietnia 2021          Brak komentarzy
Salve.
I już druga książka Kristin Hannah. Staram się czytać nie tylko jedną pozycję danego autora, którego jeszcze nie znam, by utwierdzić się lepiej, czy w ogóle warto. Moją pierwszą pozycją Kristin Hannah, którą przeczytałam to Zimowy Ogród i teraz przyszedł czas na Odległe Brzegi. Jakie są wrażenia?

Okładka nawet ładna, przyciąga uwagę tych, którzy interesują się choć trochę literaturą obyczajową. Niezbyt zdradza, choć w sumie obraz końcówki powieści. Tak jakoś mi się to teraz skojarzyło to z tym obrazem, gdy koniec następuje.
Główną bohaterką jest Elisabeth, gdy już z mężem Jackiem odchowali swe dzieci, która pogubiła się. Straciła sens życia, zagubiła gdzieś swe szczęście, a w małżeństwie brak polotu. Dzięki swej przyjaciółce trwafia do jednego miejsca, w którym zaczyna odnajdywać to, co kiedyś w sobie zakamuflowała. Czyli malarstwo. Zaczyna znów malować i stara się dostać na studia malarskie. Co w tym czasie Jack? No cóż... zachowanie podczas seperacji nie było zbytnio dobre, a i z jego punktu widzenia też mamy. Zaczyna w pewnym momencie podczas tej seperacji być nieszczęśliwy, bo to, o czym marzył, nie dawało mu w sumie takiej satysfkacji, jaki myślał, że będzie.
Czy w sumie można po 40 dostać się na studia i w ogóle studiować? A czemu by nie? Teraz każdy może studiować (oczywiście mając maturę) w tym wieku, kiedy jest mu to potrzebne - bo na przykład się tym interesuje albo po latach praca tego wymaga. I pokazuje to, że można robić to, co w zasadzie się lubi i kocha. By się nie zgubić w tej szarej codzienności. Warto mieć jakieś pasje i realizować to. Wiadomo, że nie może to pochłaniać całego życia, ale o to, by móc to pogodzić z innymi ważnymi kwestiami, jak choćby żyć w małżeństwie.
Podsumowując jest to dobra książka, jedna z tych, które warto polecić innej osobie, jeśli szuka takiej pozycji, która jest wartościowa.

W skrócie:
Tytuł: Odległe Brzegi
Autor: Kristin Hannah
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 408
Rok wydania: 2020 (2005 - I wydanie)
Ocena: 7/10 - Godne Uwagi
Czytaj dalej »

RECENZJA: Licząc gwiazdy - Urszula Jaksik [KSIĄŻKA]

 11 kwietnia 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dziś obyczajowo od Urszuli Jaksik. Pierwsza powieść tej Autorki u mnie. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, czy mi się spodoba, a o książce dowiedziałam się z facebooka. Gdzieś mi mignęła na tym portalu książka. Nie pamiętam dokładnie już w jaki sposób (grupa, fanpage), ale mi mignęła i tak krążyła ta wiadomość wokół mnie, wiec stwierdziłam, że zarysykuję i przeczytam.

Główną bohaterką jest Magda, która wraca sobie z Irlandii. Odkrywa też prawdę o swych najbliższych i w sumie to sama do końca nie wiem, jakbym się zachowała i czuła w takim momencie. Chyba nawet nie chcę tego wiedzieć, tak naprawdę.
Sama historia jest bardzo spokojną historią Magdy. Fakt, spokój i te przeżycia nie należą do spokojnych, jednak ni mniej opisana jest dość tak właśnie. Styl bardzo dobry, przyjemnie się czytało w sumie tę książkę.Taką idealną na wieczorne pory z dobrą kawą lub herbatą. Sama okładka nawet to sugeruje. I w sumie mogę się zgodzić z tym hasłem, które widnieje czyli Mówią: Prawda może cię uwolnić, ale czy na pewno... Jest to w sumie jedno z wielu zdań, które pobudzają do refleksji, nad którymi warto przysiąść i zastanowić się nad tym, a że ja mam umysł analityczny i lubię czasem poanalizować, to prawie coś dla mnie. I to nie jedyna kwestia, która daje mi do myślenia po przeczytaniu.
A wracając jeszcze na chwilę do tematu okładki, to klimat ma też taki irlandzki, w szczególności ta fotografia na dole. Owszem, w Irlandii nie byłam (jeszcze), ale z moich wyobrażeń, to ta fotografia idealnie do tego ukazuje. Takie mam wrażenia po prostu, a jeśli jestem w błędzie.
Podsumowując jest to książka dobra dla tych, którzy chcą jakieś ważne wartości wyciągnąć, pochylić się nad czymś.

W skrócie:
Tytuł: Licząc Gwiazdy
Autor: Urszula Jaksik
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Zysk i ska
Ilość stron: 296
Rok wydania: 2020
Ocena: 7/10 - ciekawie
Czytaj dalej »

RECENZJA: Zimowy ogród - Kristin Hannah [KSIĄŻKA]

 4 kwietnia 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dość długo zbierałam się za przeczytanie jakiejkolwiek książki autorstwa Kristin Hannah. Widziałam w księgarni Świat Książki pozycje od tej osoby. W końcu przełałam opory i wreszcie przeczytałam. Na tapetę wzięłam Zimowy Ogród. Trochę mnie intrygowało, co to może być oraz to, jak Autorka wykreuje świat pomimo tego, iż wiele jest takich typu historii.

Bohaterkami tejże historii jest Meredith i Nina, które są różne, ale relacje mają bardzo dobre. Gdy ojciec umiera, są załamane, ale Nina próbuje dotrzymać słowa danemu ojcu na łożu śmierci, iż wymusi na matce (która notabene była dla Niny i Meredith niezbyt przyjazna) opowiedzenia historii w formie bajki. Całą historię, a nie tylko część, jak to robiła, gdy obie były małe.
Historia, którą opowiada matka Niny i Meredith, Anja, dzieje się w Rosji, a dokładnie w Leningradzie. Coś ciężkiego i niezbyt przyjemnego. Smutna to historia z uwagi też na czasy, kiedy ta opowieść się działa. Anja na początku nie chciała też, rzecz jasna, dokończyć tej powieści, bo to by było też za proste i zbyt krótkie, ale jednak po wielu namowach się zgodziła.
Styl pisania ogólnie jest dobry. Szybko się czytało. Jedynie, to zachowanie Anji mnie mocno irytowało. I nie mówię tu teraz o zachowaniu tuż po śmierci męża, bo to normalne, że człowiek w rozpaczy jest po stracie bliskiej osoby, ale tu przed tą śmiercią. Już nie wspominając o oschłości wobec swoich córek. Czasem zastanawiam się, jak matka może być taka wobec własnego dziecka. Po prostu nie wiem i nie rozumiem tego. Obie zaś siostry były takie bardzo prostolinijne.
Czy wciągająca jest ta powieść? Tak średnio. Nie mam niestety, jak porównać do innych pozycji tejże Autorki, bo jednak jest to moja pierwsza styczność z twórczością, ale nie jest znów, aż tak źle, taka w sumie przeciętne czytadło, które da się przeżyć.
Podsumowując dobra dla tych, którzy nie wymagają zbyt wiele od książek, dla których chcą tylko umilić sobie czas.

W skrócie:
Tytuł: Zimowy Ogród
Autor: Kristin Hannah
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 424
Rok wydania: 2019 (2014 - I wydanie)
Ocena: 6/10 - Może być
Czytaj dalej »

RECENZJA: Czasem Słońce, Czasem Deszcz [FILMOWO]

 31 marca 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dziś przychodzimy z filmem. Boolywoodzkim filmem, jakim jest Czasem Słońce, Czasem Deszcz. Obstawiam za tym, że mało osób słyszało o tym filmie, ale są jeszcze jednak takie osobniki. Ale to nic nie szkodzi. Szczegółów zdradzać nie będę, bo nie lubię zbytnio spojlerów, ale zarys musi być, rzecz jasna.
Boolywood kojarzy się z kiczowatymi filmami, ale są mimo tego perełki kin. Przyznać muszę, że nawet w Hollywood znajdą się gnioty, tak ku uprzedzeniu, że nie tylko w jednym sektorze się tak dzieje. Ciekawe teraz, czy ta produkcja się do tych perełkowych filmów zalicza.

Jest to historia Rahula, który po ślubie z Anjali musi opuścić dom. Po latach Rohan, brat Rahula, dowiaduje się całej prawdy o Rahulu i postanawia sprowadzić brata do domu.
Film podzielony jest na dwie części. Pierwsza opowiada, jak doszło do spotkania Rahula z Anjali i ich ślubie, a druga część przedstawia zaś Rohana i jego determinację, by pojednać rodzinę. No jak to w Bollywood nie może obejść się bez piosenek i tańców, jednak jest to fajnie wkomponowane w historię. W sumie pozycja ta trwa 3h, więc trzeba przygotować się do nie krótkiego seansu. Nie dziwi mnie też to, ile trwa, gdyż iż ponieważ aby widz mógł dobrze zrozumieć całą historię, to trzeba było wszystko nagrać od a do z i efekt właśnie mamy. Owszem, gdyby nie piosenki, to mogłoby być to i krótszy film, jednak w Hollywood też mamy musicale i nie trwają po 3h, a też są tańce i śpiewy - to tak w obronie.
W sumie to trzeba się przygotować w chusteczki higieniczne. Dlaczego? Bo na końcówce można się popłakać. Mało tego Shah Rukh Khan oraz Amitabh Bachchan tak odegrali swoje role, że Hrithik Roshan był pod takim wrażeniem, że sam nie był w stanie odegrać swojej roli i Amitabh Bachchan musiał go uspokajać, więc to już o czymś świadczy, jaka jest historia. Koniec potrafi dać się we znaki. Nawet oglądając ten film po jakimś czasie i znająć historię na pamięć, łzy same niekiedy cisną się.
No i nie może się obejść bez małych wpadek - choćby takich, jak Rahul (Shah Rukh Khan) ma obrączkę na palcu nim jeszcze się ożenił - prywatnie Aktor już był wtedy żonaty, jednakże jego bohater jeszcze nie i wypadałoby to ściągnąć. I bardzo szkoda mi Nayny, naprawdę szkoda dziewczyny, bo została mocno zraniona. Nie ma to, jak nieodwzajemniona miłość. Nic przyjemnego.
Film w tym roku ma swoje 20 urodziny - premiera była 14 grudnia 2001 (w Polsce to był 21 stycznia 2005), więc tak na okrągłe urodziny postanowiłam co nie co powiedzieć na temat tej produkcji. Jest to mój pierwszy film bollywoodzki, jaki w sumie obejrzałam i w zasadzie zakochałam się w tym filmie. Serio, ciężko nie zakochać się w tej produkcji. Wiadomo, jest parę kiepskich filmów, ale niektóre są perełkami, jak na przykład ten właśnie. Od tamtego momentu mam na swoim koncie parę takich filmów objerzanych.
Podsumowując jest to jeden z lepszych filmó, jakie można obejrzeć i warto się przełamać i wytrzymać te 3h oglądania. A na koniec utwór o tym samym tytule.

Czytaj dalej »

RECENZJA: Amulet - Roma J. Fiszer [KSIĄŻKA]

 28 marca 2021          Brak komentarzy
Salve.
Książka Amulet to moje pierwsze zetknięcie się z jakimikolwiek pozycjami Romy J Fiszer. Nie wiedziałam też, czego można się spodziewać, czego oczekiwać, a jest dość znaną polską pisarką. Czemu akurat zaczęłam od Amuletu? Sama w sumie nie wiem, już wcześniej gdzieś pokazywała mi się informacja o takiej powieści jako propozycje do przeczytania, więc zaintrygowana, sięgnęłam. Przy okazji chciałam dać szansę kolejnymu pisarzowi, a że ja się nie ograniczam ani terytorialnie, ani w sumie tak gatunkowo, to z czystym sumieniem i ciekawością sięgnęłam, by się przekonać czy warto.

Przyznam się, że okładka przykuwa uwagę. Sugeruje, że historia ta jest ciepła i przyjazna. Taka, dzięki której można się zrelaksować i zapowiada taką sielską opowieść. Czy tak właśnie było? W sumie to można by było się z tym zgodzić. Czemu?
Bo główną bohaterką jest Marta, a akcja dzieje się nie tylko w na północy Polski, ale także i w Tatrach. Powieść ta jest bardzo harmonijna, gdzie akcja toczy się swoim powolnym rytmem. Poznać można, skąd pochodzi rodzina Marty zaczynając od pradziadka - są to wspomnienia, bardzo krótkie, opowieści o przodkach, by poznać bliżej rodzinę głównej bohaterki.
Powieść w sumie bardzo melancholijna jest. Spokojna i lekka. Styl pisania dobry, przyjmny, co sprawiło, że nawet szybko się czytało. Nie ma w sumie takiego przerostu treści nad formą. Plusem też jest to, że opisy są dobrze napisane, nie ma ich też za dużo i nie są tak rozwlekane, jak niektórzy autorzy lubią w taki sposób pisać. Okładka w sumie trochę odzwierciedla treść, że jest to takie sielskie oraz tego, by za wiele nie oczekiwać.
Podsumowując, jest to pozycja dla niezbyt wymagających czytelników, którzy chcą się zrelaksować przy czytaniu. Jest dobra na takie sielskie wieczory, kiedy chciałoby się przeczytać coś niezbyt wymagającego uwagi.

W skrócie:
Tytuł: Amulet
Autor: Roma J. Fiszer
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Zysk i ska
Ilość stron: 400
Rok wydania: 2020
Ocena: 6/10 - może być
Czytaj dalej »

RECENZJA: Dziewczyna z Brooklynu - Guillaume Musso [KSIĄŻKA]

 21 marca 2021          Brak komentarzy
Salve.
To kolejna już pozycja, którą przeczytałam spod pióra Guillame Musso. Poprzednia to Central Park [przeczytaj]. Zobaczymy, co tym razem Autor wymyślił i czy mnie urzekła zaś ta historia. Wiadomo, są gusta i guściki, więc nie musi nam się wszystko podobać, co innym się poodba, ale uważam, że warto dać szansę każdemu i przekonać się, a w przypadku książek i Autorów, to nie tylko po jednej pozycji, ale po kilku (jeśli wydał więcej niż jedna), by mieć pewność, czy w ogóle warto. Są owszsem takie książki, że nie wszystkie od danego Autora nam się spodobają.
Od razu chcę zaznaczyć, że ta okładka jest taka mroczna, zapowiada thriller, ale nazwisko sugeruje obyczaj, więc może być naprawdę mieszanka wybuchowa, jeśli oczywiście Autor nie schrzani tego.

Głównym bohaterem jest Raphael, francuz. Po tym, jak opuszcza go żona, musi sam zaopiekować się synkiem. Po pewnym czasie związuje się z pewną Anną, która skrywa nie małą tajemnicę, a kiedy już coś wyjawiła, nagle znika. Próbuje ją odnaleźć i na spokojnie porozmawiać, wyjaśnić. W odnalezieniu pomaga mu przyjaciel.
Przyznam, że współczuje przyjacielowi Raphaela, naprawdę. Nie wyobrażam sobie, co musiał czuć tyle czasu, jednak nie tłumaczy to jego zachowania wobec Anny. Rozumiem, czym się kierował, ale to nie jest w żaden sposób usprawiedliwieniem. Szkoda mi też Anny, bo przyznać trzeba, że łatwego dzieciństwa nie miała, a jeszcze ta przeszłość dała się jej we znaki. Mocno we znaki, a czegoś takiego nie da się od tak zapomnieć.
Akcja toczy się w dwóch miejscach - USA oraz Francja. Z jednej strony mamy Raphaela, z drugiej mamy jego przyjaciela. Oboje próbują odnaleźć Annę i dowiedzieć się, jak najwięcej o jej przeszłości, bo czasem przeszłość przypomina o sobie w najmniej oczekiwanym momencie.
Przyznam, że ta pozycja mi się spodobała. Jest to jedna z lepszych, które przeczytałam do tej pory. Akcja zwartka i bez owijania w bawełnę. Koniec mi się też spodobał. Nawet dobrze się skończyło. Tylko tyle mogę zdradzić, ale co konkretnie się tam zadziało i w jakim ostatecznie kierunku poszło, tego już nie zdradzę. Lubię ogólniki i minimalizacja spojlerowa, a najchętniej brak spojleru, choć wiadomo, że niektóre zakończenia można się domyślić. Tylko pytanie, czy w tej pozycji czytelnik jest w stanie się domyślić, to niech każdy sobie sam odpowie.
Podsumowując warto tę pozycję przeczytać, bo choć to napisać thiller językiem obyczajowym, to nie lada wyzwanie.

W skrócie:
Tytuł: Dziewczyna z Brooklynu
Autor: Guillaume Musso
Gatunek: Literatura Piękna
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 368
Rok wydania: 2020 (2017 - I wydanie)
Ocena: 8/10 - świetne
Czytaj dalej »

RECENZJA: Klątwa Ruin - Magdalena Wala [KSIĄŻKA]

 14 marca 2021          Brak komentarzy
Salve.
Książka z działu literatury pięknej. W sumie mój debiut z tej dziedziny. Czemu? Ponieważ z tego gatunku praktycznie nic nie czytałam. Ani jednej książki do momentu, w którym sięgnęlam po Klątwy Ruin autorstwa Magdaleny Wala. Nie lubię zamykać się na jeden gatunek, ale kiedy poznaję jakiś nowy, długo waham się, czy warto zacząć przygodę z tym, czego znane nie jest mi.
W sumie ciekawiło mnie, co może kryć się wśród takiej literatury. Z resztą czas trwania akcji też spowodował, że stwierdziłam, iż sięgnę po tę książkę. A nóż się przekonam się do takiego charakteru pozycji literackiej. Nigdy nic nie wiadomo. Podobnie było z obyczajówkami. Na początku niezbyt przekonana, ale teraz nawet już polubiłam się.

Główną bohaterką jest Aniela i akcja zaczyna się zimą 1920 roku. 2 lata po zakończeniu I Wojny Światej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, ale i tak ciekawie to się nie dzieje. Mimo wszystko czas ten dla Polski nie jest łatwy. Jest to tylko jeden rok opisany. Tylko i wyłącznie 1920. Epilog jedynie jest w innym roku, bo już bardziej współczesne czasy, bo to rok 1993. Może to nie są jakieś najnowsze czasy, ale nie są znów takie odległe, jak rok 1920.
Jakoś niezbyt mogłam się przekonać do czasów tej historii. Dla mnie jest to taki zimny ten czas, mroźny, który nie jest zależny od pory roku, ale od sytuacji, która panowała na świecie. O ile w dwudziestoleciu międzywojennym łatwo mi szło czytanie lektur szkolnych, tak ciężko mi było przekonać się do książek obyczajowych czy kryminalnych, gdzie akcja dzieje się w tychże czasach. Czy się przekonałam? Nie do końca. Nie czuję tego, by ten okres trawnia historii przemawiał do mnie. Nie mówię, że powieść jest zła czy coś, ale po prostu jakoś mi to nie leży ten czas.
Ogólnie historia jest ciekawa, która ukazuje życie na tamte czasy. Inaczej przecież ludzie odnosili się do siebie, inaczej wyglądały realia rzeczywistości niż to, co mamy obecnie. Tak szczerze, choć styl prosty i przyjemny, znacznie lepiej czytał mi się epilog. Może przez tę atomosferę panującą, która rodziła się w tamtych czasach tak niezbyt dobrze to znoszę. Czy się zraziłam? Nie, nie zraziłam się. Fajnie się czytało, szybko. Współczuję ludziom, którzy żyli w tych czasach. Jednakże już wiem, że raczej pozycje, gdzie historia toczy się w tym właśnie okresie nie jest dla mnie. Wolę inny przedział czasowy.
Podsumowując jest to dobra dla tych, którzy lubią, gdy historia toczy się właśnie w początkach XX wieku, w latach 20 czy 30. Ja natomiast przekonałam się, że to faktycznie nie dla mnie. Tyke wyniosłam z tej historii, która bądź co bądź sama w sobie jest ciekawa.

W skrócie:
Tytuł: Klątwa Ruin
Autor: Magdalena Wala
Gatunek: Literatura Piękna
Wydawnictwo: Książnica
Ilość stron: 298
Rok wydania: 2020
Ocena: 6/10 - może być
Czytaj dalej »

RECENZJA: Z każdym oddechem - Nicholas Sparks [KSIĄŻKA]

 7 marca 2021          Brak komentarzy
Salve.
Sparks to znany Autor historii o miłości, historii takich obyczajowych. Tematyka w zasadzie ta sama, zmienia się tylko lekko historia, bohaterowie. Trzeba przyznać, że to jednak trzeba mieć w sobie taki talent, by nie dość, żeby pisać o takiej samej tematyce, to jeszcze niektóre z tychże pozycji zostały zekranizowane. Przyznać też trzeba, że niektóre z nich to faktycznie perełki, nie tylko pod względem ładnej okładki, ale i historii. Nawet jeśli jest to jedna z wielu, to przyciągnie uwagę i wryje się w pamięć czytelnikowi.
Tym razem na tapetę idzie Z każdym oddechem, wydane w 2018 roku. Ciekawi mnie, jak tym razem Sparks zaprezentował historię, którą napisał. Czy wciągnie ta historia? Czy historia będzie intrygująca? Czy raczej spokojna i melancholijna?

Przyznam, że okładka mnie urzekła. Przyciągnęła mój zwrok. Długo zastanawiałam się, czy warto przeczytać, ale w końcu stwierdziłam, że zaryzykuję i przeczytam. Inaczej się nie przekonam. A nóż akurat mi się spodoba.

Bohaterami jest Tru mieszkający od urodzenia w Zimbabwe i jest przewodnikiem oraz Hope mieszkająca w Stanach Zjednoczonych i jest pielęgniarką. On rozwodnik mający 10 letnie dziecko, a Ona od kilku lat w związku. Spotykają się w Stanach Zjednoczonych.

Ogólnie książka podzielona na dwie części. Pierwsza zaczyna się w roku 1990, gdzie Tru i Hope sie poznają, potem ich drogi się rozchodzą na ponad 20 lat. I tak już wtedy mieli swoje lata, bo Tru miał 42 lata, a Hope 36 lat. W ciągu tych 20 lat wiele się w życiu zmieniło, wiele się działo. Druga część zaczyna się w 2014 roku. Spotykają się po latach, kolejnych przeżyciach. Czy tym razem im się ułoży? Cóż. Może tego zdradzać nie będę, nie chcę robić zbytnio spojlerów.

W sumie plusem jest to, by połączyć dwa kontynenty, gdzie są różne kultury. Afryka i Ameryka. Styl prosty i lekki, a historia w sumie melancholijna. Nic wielkiego. Takie to spokojne czytadło na wieczorną porą przy rozpalonym kominku i z czymś ciepłym do picia, by się oderwać do codziennej rutyny.

Dla mnie taka przeciętna dla mnie jest. Zdaję sobie sprawę, że napisanie jakiejkolwiek historii nie jest ani proste ani łatwe, tak mimo wszystko gdzieś w tym wszystkim nie ma takiego polotu, że tak powiem. Ot taka historia, jakich w sumie wiele. Mi w sumie zabrakło tego czegoś, co by przykuło bardziej moją uwagę. Może przez to, że ogólnie dużo książek przeczytałam, dlatego jestem taka wymagająca.

Podsumowując nic specjalnego to. Takie pospolite owianą w ładną okładkę. Dobre dla kogoś, kto chce jakąś niespecjalną odskocznię z różnych przyczyn, która niezbyt dużo oferuje.

W skrócie:
Tytuł: Z każdym oddechem
Autor: Nicholas Sparks
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 368
Rok wydania: 2018
Ocena: 5/10 - przeciętna
Czytaj dalej »

RECENZJA: Dla Ellison - M. S. Willis [KSIĄŻKA]

 28 lutego 2021          Brak komentarzy
Salve.
Powieść od M.S. Willis, która nosił tytuł Dla Ellison od wydawnictwa niezwykłego. Przyznam, że okładka się wyróżnia. Jest taka magnetyczna. I to bardzo się wyróżnia. Co zapowiada? Ciekawą powieść. Intrygującą i tajemniczą, po którą warto sięgnąć. Bardziej zaintryguje nawet też tych, którzy dopiero wchodzą w ten świat literatury obyczajowej. Owszem, już mam nie jedną pozycję za sobą, więc powoli umiem odróżniać, ale jeszcze takiego doświadczenia nie mam. Jestem w tym gatunku dopiero nowicjuszem. Ale są też osoby, które jednak nie sięgnęły po żadną pozycję z tego gatunku.
I w sumie można się zapytać i każdego wokół, kto czytał już tę książkę to: czy taka właśnie była? Warta uwagi?

Głównym bohaterem jest James oraz Ellison. Oboje przedstawiają dwa różne światy. On rozpieszczony przez rodziców, wiecznie imprezujący, ona zaś choć wychowana przez ojca, uwielbiała przebywać wśród natury. Spotykają się, gdy James musi za swe wybryki spędzić czas u swego wujka. Poznają się przez kuzynkę Jamesa.
James zachowuje się, jak taki typowy dzieciak z bogatego domu, dla którego liczy się tylko seks, zabawa i narkotyki. Nic więcej, bo się musi w tym wieku wyszymieć. Ellison zaś jest uosobieniem spokoju i życia w zgodzie, która przy okazji twardo stąpa po ziemi.
Dynamiczność. Tylko tak to podsumuję. Dwa światy, tak różne od siebie musi się tak skończyć. Tu zaś się wiele działo. Była w tym wszystkim też taka harmonia, bo James poszedł do baru wraz z innymi, zaś Ellison szła na spacery z Jamesem, który zaś z naturą nie był zaś specjalnie zaprzyjaźniony, że tak to ujmę.
W sumie podoba mi się to, że miejscami w większej mierze jest spacer i natura. Lubię czasem w taki sposób spędzić czas. Iść, po prostu iść przed siebie. W sumie okładka jakoś tak pasuje wizualnie do treści. Jest taka klimatyczna, co sprowadza się do tego klimatu powieści. Podobało mi się też to, że na samym końcu było wyjaśnione, co się stało z pozostałymi bohaterami, jak ich życie się potoczyło. I choć nie było ich dużo, to jednak każda z tych osób odegrała ważną rolę.
Podsumowując jest to jedna z lepszych książek, które przeczytałam. Dynamika, szybkość akcji. Coś się dzieje, choć historii takich wiele jest. To jest duży plus i dobre będzie dla tych, którzy szukają takiej iskry w takich powieściach.

W skrócie:
Tytuł: Dla Ellison
Autor: M. S. Willis
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 302
Rok wydania: 2019
Ocena: 7/10 - godne uwagi
Czytaj dalej »

RECENZJA: Krople Deszczu - Kathryn Andrews [KSIĄŻKA]

 21 lutego 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dziś mamy początek serii. Kathryn Andrews rozpoczęła książką Krople Deszczu nową historię (tzn takich jest wiele), która daje początek do nowej serii. Serii podzielone na trzy części, a każda z nich przeznaczona jest dla innego brata. Trójka braci, stąd nazwa cyklu to Hale Brothers.
Okładka nawet, nawet. Czy przyciąga uwagę? Tak średnio. To znaczy przyciąga uwagę tych osób, które lubią i znają się na literaturze obyczajowej. Być może i innych czytelników, którzy mogą się wahać, czy warto jednak sięgnąć. Takie mma wrażenie, kiedy widzę tę okładkę.

Głównym bohaterem jest najstarszy z braci, Drew Hale. Kolejne skrzypce jako bohater to Ali Rain. Wiadomo, są też i bracia Drew czyli Beau oraz Matt. I są inne osoby, które także występują. Mamy rodziców Hale, a ojciec Rain jest tylko wymieniony, przyjaciół też mamy. Ci drugoplanowi bohaterowie są tacy nijacy. Bardzo małą rolę odgrywają. Jedynie to Beau się wybija wraz z Cassidy. Nikt poza tym.
Mało tego, oboje są w szkole średniej. Ostatnia klasa. Akcja dzieje się też w szkole. Mamy bardzo mało pracowników szkolnych, a mogły być choćby zajęcia szkolne. Owszem, dziewczyna ćwiczyła taniec, ale po lekcjach. A może by było tak jakoś rozszerzyć te zajęcia? przy okazji można by było rozszerzyć drugoplanowych osób o niewielką ilość. I troszkę więcej ich udziału w powieści. No i mamy także imprezy jako tło historii.
Ogólnie historia jest spokojna i melancholijna. W sumie za wiele się nic nie działo. I toczy się wokół Ali oraz Drew. Nic więcej. Nie przeczę także, że nie ma "wrogów" w postaci Cassidy, która była zdeczka irytująca. Czytając, miałam wrażenie, że coś mi to krąży wokół High School Musical. Byłam w kinie na tym. 3 część w kinach była. Miałam do wyboru albo iść do kina na to coś albo iść do szkoły (5 albo 6 klasa podstawówki), więc wiadomo, że lepiej mimo wszystko iść do kina. I to mi wryło się w pamięć, choć już ładnych parę lat temu to było.
Podsumowując jest to dobra książka po zmęczonym dniu, gdy człowiek szuka czegoś do przeczytania, czegoś, co ma w sobie spokój i nie jest dynamiczna.

W skrócie:
Seria: Hale Brothers
Tom: 1
Tytuł: Krople Deszczu
Autor: Kathryn Andrews
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: NieZwykłe
Ilość stron: 342
Rok wydania: 2018/2019
Ocena: 6/10 - może być

Tomy:
Krople Deszczu ||
Czytaj dalej »

RECENZJA: Kiedyś po Ciebie wrócę - Agata Czykierda - Grabowska [KSIĄŻKA]

 14 lutego 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dziś coś z cyklu obyczajowego. Przyznać muszę, że nawet polubiłam obyczajówki. Jest to kolejna już powieść tej Autorki, którą przeczytałam. Wcześniejsza to Słońce, wiatr i księżyc, ale stwierdziłam też, że i tę sobie przeczytam. Chciałam się przekonać, co tym razem Autorka może zaproponować czytelnikowi. Przyznać muszę, że opis mnie trochę zaintrygował, w związku z czym stwierdziłam, że sięgnę po jeszcze jedną pozycję.
Nie widziałam tylko, czego mogę się spodziewać. Zadawałam sobie pytanie, czy mi się spodoba, czy w ogóle warto. Chyba te wątpliwości tyczą się przy każdej pozycji, ale w sumie, kto nie ryzykuje, ten nic nie ma. A czasem warto zaryzykować.

Roksana, główna bohaterka wraca do rodzinnego miasteczka, w efekcie czego wracają silne wpsomnienia. Wspomnienia dotyczące jej młodszej siostry, Ani, która zaginęła jakiś czas temu bez śladu. Cała opowieść toczy się w zasadzie wokół rozwiązania zagadki, co się stało z siostrą. W zasadzie jest to o tym, że kiedyś po Ciebie wrócę i Ciebie znajdę, obiecuję. I to kiedyś rozpoczyna się właśnie teraz.
Współczuję nie tylko Roksanie, ale i jej rodzicom. Nie wyobrażam sobie ich bólu, jaki muszą czuć po stracie dziecka nie wiedząc przy okazji, co się z tym dzieckiem dzieje. Dużą rolę odgrywa przyjaciel Roksany, który jest mechanikiem. Nawet w sumie go polubiłam.
Miejsc nie ma za dużo, ale stanowi dobre tło do powieści. Może jakby było te miejsca ciut lepiej zaprezentowane czy jakoś lepiej opisane, byłoby znacznie lepiej, ale nie jest znów źle. Jest bardzo dobrze, a mogło być lepiej.
Styl jest bardzo dobry, na wysokim poziomie. Jest to ciekawa powieść, która trzyma w napięciu, jak na obyczajówkę. Ciekawiło mnie to, co się stało z Anią. Podejrzewałam, że nie żyje, ale jednak nie wiadomo było do końca, kto to mógł być i jak się oficjalnie skończy. Wiadomo, są podejrzenia, ale i tak nie wiadomo. Nie jest też w pełni kryminał. Dlaczego? Choćby dlatego, że brakuje w tym takiego klimatu, który ma kryminał oraz jest to jednak zbyt spokojnie, by nazwać kryminałem.
Podsumowując jest to jedna z lepszych książek, jakie przyszło mi przeczytać. I w zasadzie jest godna polecenia innym, którzy szukają czegoś w obyczajówkach.

W skrócie:
Tytuł: Kiedyś po Ciebie wrócę
Autor: Agata Czykierda - Grabowska
Gatunek: Literatura Obyczajowa
Wydawnictwo: OMG Books
Ilość stron: 448
Rok wydania: 2019
Ocena: 8/10 - świetne
Czytaj dalej »

RECENZJA: Assassin's Creed: Odyssey - Gordon Doherty [KSIĄŻKA]

 7 lutego 2021          Brak komentarzy
Salve.
Assassin's Creed: Odyssey to książka oparta na grze o tym samym tytule. Autorem nie jest już Olivier Bowden, jak było dotychczas, ale tym razem to Gordon Doherty. Przyznam, że troszkę sceptycznie podchodziłam do nowego Autora tej serii będąc przyzwyczajona do jednego, który ma swój styl. Przyzwyczajona jestem do tego, że jak Ubi ma gry, tak Insignis wydaje książki spod pióra Oliviera Bowdena, a tu taki zong i tym razem ktoś inny. Jednakże chcąc się dowiedzieć, co tym razem działo się oraz mieć ciągłość historii w książach no i przekonać się do nowego Autora, trzeba było się przełamać.
I oto jest teraz Grecja. Wcześniej był Egipt, to teraz wracamy do innego kraju, do Grecji. Co tym razem spotkamy, jak nowy Autor wybrnie z tej sytuacji, by napisać książkę na podstawie gry?


Główną bohaterką jest Kasandra. Córka Nikolaosa, który jest bezwzględnie oddany Sparcie, że nawet chce oddać w ofierze swojego syna. Z czasem okazuje się, że prawdziwym ojcem Kasandy jest zupełnie ktoś inny, w efekcie czego płynie w niej ta krew. Jest to historia o dziewczynie, która przez 20 lat żyje w miejscu zdala od rodziny i pewnego dnia musi zmierzyć się z wojną między Atenami a Spartą. Nie lada wyzwanie, w szczególności, że musi pokonać Wilka. A jeszcze na to wszystko pojawia się Kult Kosmosu.

Grecja i temat Aten oraz Sparty. Wiek V przed naszą erą czyli mamy w okolicach 450 roku przed naszą erą. W sumie szkoda mi troszkę Aleksiosa, tym, kim się stał. Koniec jego nie mógłby być inny. W sumie mógłby być, jakby był kimś innym, rzecz ujmując. Koniec jest w sumie takim otwartym końcem, w związku z tym można dopowiedzieć sobie wiele. Fajnie by było przeczytać kontynuację tego, by dowiedzieć się, co dalej było.

Styl ogólnie dobry i nawet przyjemnie się czytało. Nie było źle, ale i tak ciężko mi się przestawić na innego Autora. W sumie sama nie wiem, czego mogłam się spodziewać po tym Autorze, ale ciekawiło mnie to, jak sobie poradzi i nawet mu to dość tak wyszło.

Podsumowując nie jest to ostatnia książka z tej serii, bo ile będzie głównych gier, tyle będzie książek, jednakże kto następny napisze, ciężko mi na ten moment stwierdzić, skoro już mamy drugiego. Jest to dobra kontynuacja i nawet dobrze napisana.

W skrócie:
Seria: Assassin's Creed
Tom: 10
Tytuł: Assassin's Creed: Odyssey
Autor: Gordian Doherty
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 488
Rok wydania: 2010
Ocena: 6/10 - może być

Tomy:
Assassin's Creed: Renesans || Assassin's Creed: Bractwo || Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Assassin's Creed: Objawienia || Assassin's Creed: Porzuceni || Assassin's Creed: Czarna Bandera
Assassin's Creed: Pojednanie || Assassin's Creed: Podziemie || Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Assassin's Creed: Odyssey
Czytaj dalej »

RECENZJA: Tron Tyrana - Sebastien de Castell [KSIĄŻKA]

 31 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
I spotykamy się z Wielkimi Płaszczami po raz ostatni. Po raz ostatni czytelnik wchodzi w świat wykreowany przez Sebastiena de Castella. Co tym razem spotkamy? O czym się dowiemy? Jak to w końcu się zakończy, bo wyobraźnia ludzka nie zna granic, wszystko jest możliwe.
Tron Tyrana brzmi trochę strasznie, ale czy aby na pewno takie to straszne mając u boku Wielkich Płaszczy? Albo bardziej intrygująco, o co chodzić może tym razem.

Ostatni tom się przed nami kłania. Trochę smutno, bo jednak coś się kończy, jakaś przygoda, ale z drugiej strony kiedyś ten koniec musi nadejść.
Po raz ostatni spotykamy się z Falciem, któremu trochę czasu zeszło zanim dopiął swego. I to nie miesiąc czy dwa, ale kilka lat w sumie. Historia Falcia i jego towarzyszy od pierwszego tomu do ostatniego to kilka dobrych lat pewnej historii.
Historia, jak zwykle barwna. Wiele się dzieje i jest dynamika, choć napisana jest tak łagodnie. Podoba mi się to, iż jest wyważona ilość opisów. Nie rozwleka, jak to ma w zwyczaju Robin Hobb, ale wyśrodkowane, bo nie ma też tego i za mało. Styl jest bardzo prosty, co powoduje, że szybko się czyta i przyjemnie.
W sumie ta pozycja, jak i cały cykl to typowy świat fantasy, gdzie jest świat, w którym panują konkretne zasady i mają swoich strażników. Tak mi się nasunęło, że Wielkie Płaszcze to inaczej Muszkieterowie. Tak jakoś mi się z nimi skojarzyło. Nie raz już oglądałam Człowiek w żelaznej masce z udziałem Leonarda Di Caprio, w którym występują właśnie Muszkieterowie. W sumie to tych z Wielkich Płaszczy właśnie w ten sposóv sobie wyobrażam jako właśnie takich walecznych Muszkieterów.
Podsumowując jest to ciekawa historia, patrząc nie tylko przez pryzmat tej pozycji, ale i całego cyklu.

W skrócie:
Cykl: Wielkie Płaszcze
Tom: 3
Tytuł: Krew Świętego
Autor: Sebastien de Castell
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 606
Rok wydania: 2020
Ocena: 7/10 - godne uwagi

Tomy:
Ostrze Zdrajcy || Cień Rycerza || Krew Świętego || Tron Tyrana
Czytaj dalej »

RECENZJA: Excalibur - Bernard Cornwell [KSIĄŻKA]

 24 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
I już ostatni tom trylogii arturiańskiej autorstwa Bernarda Cornwella. Trochę szkoda, że już się kończy ta historia, ale wszystko się kiedyś kończy, więc i to musi dobiec końca. Taki to los jest już zapisany od wiek wieków i na wieki.
Przyznać muszę, że okładki są utrzymane w tym samym szyku. Na każdej z tych trzech okładek jest miecz, lecz każdy inny powleczony za każdym razem kolorem, który nie jest tym samym. Taki motyw, dość sprytnie rozegrane, ale i intrygujące.



Zwieńczeniem całego cyklu jest powieść Excalibur. Trochę tajemnicza nazwa, lecz jest to przedmiot. Konkretnie miecz, legendarny miecz Króla Artura. Według legend Król Artur otrzymał ten miecz od Pani Jeziora po tym, jak złamany został poprzedni miecz.

Choć wiemy, co chce Król Artur z tym mieczem na samym końcu zrobić, lecz nie wiemy, jakie dalsze losy są. Żyje nadal czy może jednak zmarł? Każdy może tutaj pisać swą dalszą historię o Królu Arturze. Każdy może dopisać coś od siebie i zadowolić się taką wersją wydarzeń o Królu Arturze, jaka tej osobie pasuje. Będzie żyć? To fajnie. Umrze? Szkoda, ale taki wybór. Z tej strony to fajne rozwiązanie, że zakończenie jest otwarte. Z jednej strony powieść kończy się dobrze, ale z drugiej strony to ziarnko, co dalej konkretnie się stało, nadal kiełkuje i wykiełkować nie może.

Teraz pewnie pytanie, dlaczego w każdej recenzji odnośnie trylogii arturiańskiej używam przy Arturze tytułu Król, skoro w choćby części pierwszej albo drugiej tym Królem nie był? Uther albo Morderd to prawowici Królowie. Owszem, Morderd w dniu zostania Królem jeszcze nie mógł sam decydować i Król Artur za niego decydował, tak w prawdzie jednak mimo tego, nie uzyskał tego pojęcia. Otóż w ten sposób łatwiej mi mówić, a raczej wspominać o tej osobie. Z resztą, jak już wspomniane było, sam Król Artur to legenda, nie wiadomo do końca, czy faktycznie istniała taka postać.

W sumie jest to najcieńsza powieść raptem o kilka stron od swoich poprzedniczek. Niewielka różnica 8 stron. Bernard Cornwell lubi się rozpisać, ale tutaj też trzeba przyznać, że pracy co nie miara, by napisać o Królu Arturze powieść. Legendy legendami, ale trzeba dobrze znać te czasy, sposób mówienia, terytorium i nazwy geograficzne. To nie lada sztuka też napisać fikcję literacką, gdzie akcja dzieje się w takim czasie.

Podsumowując jest to dobra kontynuacja i dobre zakończenie trylogii o Królu Arturze. Myślę, że sposób zakończenia, mimo zasiania ziarnka, jest odpowiedni, jak na osobę, o której tutaj chodzi tak naprawdę czyli o Króla Artura.

W skrócie:
Cykl: Trylogia Arturiańska
Tom: 3
Tytuł: Excalibur
Autor: Bernard Cornwell
Gatunek: Historyczna
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 602
Rok wydania: 2018
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Zimowy Monarcha || Nieprzyjaciel Boga || Excalibur
Czytaj dalej »

RECENZJA: Dziewczyna, którą znał - Tracey Garvis-Graves [KSIĄŻKA]

 17 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
W sumie literatura obyczajowa/romans to taki gatunek, w którym dopiero zaczynam szukać takich książek dla siebie. Wiem dokładnie, co lubię w kryminałach, sensacjach, thrillerach czy fantasy. To głównie dlatego, że w tych gatunkach siedzę już kilka dobrych lat, a obyczajowa jest od niedawna.
Długo zastanawiałam się nad tym, czy sięgnąć, ale stwierdziłam, że nie przekonam się, póki nie przeczytam, że do momentu, aż nie przeczytam setek książek w tym gatunku, nie wyrobię sobie odpowiedniego kierunku w tym gatunku. A przyznać muszę, że powoli przekonuję się, co do obyczajówek. Dość długo trzymałam się z dala, ale im latka mi lecą, tym bardziej otwieram się na nowe. W sumie to dobrze. Poszerzam swe horyzonty czytelnicze.

Okładka jest nawet dość ciekawa. Przyznać muszę, że wydawnictwo serwuje ciekawe okładki. Może i nie ma za dużo, ale lepiej niekiedy minimalizm, ale intrygujący. Zanim zdecydowałam się na przeczytanie, dość tak się wahałam, bo wiadomo, żeby nie kierować się okładką, która przykuwała mą uwagę. Jednak stwierdziłam, że ryzyk fizyk i przeczytam, a nóż akurat.

Głównymi bohaterami jest Annika i Jonathan. Spotykają się po 10 latach. Oboje byli kiedyś parą. Dwa różne światy, które nawzajem się uzupełniają. Tak można ich opisać. Wiadomo, jak ktoś ma swój świat, może się specyficznie zachowywać, mówić, co też było w tej pozycji. W sumie spotkanie po latach osób, które kiedyś byli ze sobą, za pewne nie należy do najprostszych choćby nie wiadomo, ile czasu minęło.

Akcja toczy się głównie wokół tej dwójki bohaterów. Historia dzieje się na przełomie kilku miesięcy w 2001 roku i czasem pojawiają się retrospekcje do roku 1991, gdzie mamy uniwersytet i początek znajomości między dwójką bohaterów. Rozdziały przeplatane między Anniką i Jonathanem oraz latami akcji (no i miesiącami). Prócz Chicago, gdzie w większej mierze toczy się powieść, to mamy także wspomnienia odnośnie Nowego Jorku. No i nie można zapomnieć na przykład o przyjaciółce Anniki czy o Tinie. Styl lekki i przyjemny, więc czyta się bardzo szybko. W sumie to ten styl daje dużo uroku tej powieści i to mnie chyba najbardziej urzekło.

Jeśli ktoś myśli, że jest to powieść górnolotna, to jest w błędzie. Za dużo się też nie dzieje. W zasadzie jest to tylko jeden temat, wokół którego toczy się ta powieść. Może to i dobrze, bo już czasem mnie męczyło to, że w jednej książce jest kilka wątków, a tu tylko jeden. Taka mała odskocznia.

Podsumowując jest to książka lekka i przyjemna na jeden wieczór. Pomimo jednego wątku, może wciągnąć. Pomimo tego, że wszystko toczy się wokół dwójki bohaterów, może wciągnąć. Styl dużą rolę tu własnie odgrywa, więc jeśli ktoś lubi pozycję, która jest luźna, mało się w tym dzieje, to zapraszam.

W skrócie:
Tytuł: Dziewczyna, którą znał
Autor: Tracey Garvis-Graves
Gatunek: Obyczaj/Romans
Wydawnictwo: Niezwykłe
Ilość stron: 313
Rok wydania: 2019
Ocena: 7/10 - godne uwagi
Czytaj dalej »

RECENZJA: Przeznaczenie Skrytobójcy - Robin Hobb [KSIĄŻKA]

 10 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
I jest to ostatni tom o Bastardzie autorstwa Robin Hobb. Jest to najbardziej opasłe tomisko ze wszystkich 9 tomów, które są podzielone na 3 cykle. 1024 strony do czytania. 1024 stron o tym, co się działo u podnóża historii Bastarda, Błazna no i Pszczoły.
Przebrnąć przez tak opasłe tomisko nie jest łatwym wyzwaniem, ale dla mnie, jako wytrawnego czytelnika, jak najbardziej. Lubię takie tomiska. Nie zawsze, czasem lubię takie chudsze po 200-300 stron, ale niekiedy i z chęcią wemzę takie i grubsze do czytania. Ale i tak im dłuższa książka tym większe wyzwanie, by wytrwać do końca. W sumie można się zapytać, czemu czytałam wszystkie 9 tomów? Bo nie lubię niedokończonych historii. Lubię wiedzieć, jak to się wszystko skończy. Zdaję sobie sprawę, że to nie lada sztuka przeczytać tylustronice tomy, ale jeśli ktoś jest wytrwały w czytaniu i odpowiednio stederminowany to przeczyta.

Rozszerzona została też rola Pszczoły, czasem i z jej punktu widzenia mamy historię. Zakończenie jest w zasadzie otwarte, jednak nie widzę sensu dalej ciągnąć fabuły w Królestwie Sześciu Księstw. Czemu? Otóż odpowiedź jest zbyt prosta. Byłoby to już zbyt nudne i naciągane. Już teraz się mi to trochę wlekło. Nie było najgorzej, nie było źle, ale i tak lepiej już bardziej nie kusić losu, by nie sknocić tego, a to w sumie jest ostatni do tego dzwonek, by zostawić tę historię tak, jak już jest i nie robić nic więcej. Szkoda trochę mi Błazna, ale swoje też przeszedł. W sumie każdy przechodzi przez ciężkie momenty i niektóre odcisną na sobie mocne piętno, niekiedy aż za mocne.

Okładka jest w sumie dość taka. Jakby dwa smoki, jeden czerwony, drugi ciemny. I dwie osoby. W sumie podoba mi się kolor włosów tej młodej osóbki. Może niekoniecznie chcę mieć taki kolor, bo jednak lubię swój naturalny, ale w przypadku tej okładki to fajnie wygląda. Czy przyciąga uwagę? Tak średnio przyciąga. Uważam, że w Wyprawie Błazna okładka prędzej przyciągnie wzrok niż ta. No chyba że się mylę, ale takie jest to moje zdanie.

Jakieś inne odczucia? Tak, że to już koniec. Mimo wszystko, choćbym jak lubiła historię Bastarda, tak już było to zbyt długie. Ten tom jest zwieńczeniem całej historii, by dokończyć wszystkie wątki, ale mimo tego i tak już to ledwo to wszystko było, by utrzymać poziom.

Podsumowując nie jest najsłabsza część, bo najsłabszej części nie ma, chyba że Autorka zamierza napisać dalsze przygody w Królestwie Sześciu Księstw. To wtedy mogą być gorsze części, ale tak ogólnie nie ma. Miłe wspomnienia takiej melancholijnej sagi o Bastardzie.

W skrócie:
Seria: Bastard
Cykl: Bastard i Błazen
Tom: 3
Tytuł: Przeznaczenie Skrytobójcy
Autor: Robin Hobb
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 1024
Rok wydania: 2016
Ocena: 7/10 - Godne uwagi

Tomy:
Skrytobójca:
Uczeń Skrytobójcy || Królewski Skrytobójca || Wyprawa Skrytobójcy
Złotoskóry:
Misja Błazna || Złocisty Błazen || Przeznaczenie Błazna
Bastard i Błazen:
Skrytobójca Błazna || Wyprawa Błazna || Przeznaczenie Skrytobójcy
Czytaj dalej »

RECENZJA: Assassin's Creed: Pustynna Przysięga - Olivier Bowden [KSIĄŻKA]

 3 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
Dziś powrót do książek z serii Assassin's Creed. Jest to w sumie 9 tom z tego cyklu. Tym razem Assassin's Creed: Pustynna Przysięga powiązane jest z grą Asssassin's Creed: Origin. Obecnie jest to ostatnia pozycja Oliviera Bowdena, gdyż kolejną powieść to napisała już inna osóbka. Troszkę ciężko mi się rozstać z tą myślą, że na razie nie przeczytam już nic więcej spod pióra tego pisarza, ale cóż. Nic na to nie poradzę. Ewentualnie mogę przeczytać wszystko od początku, ale zaś inne książki też są, które wartałoby przeczytać.
Pustynna Przysięga brzmi w sumie jak takie typowe fantasy. Mam już jednak nie jedną pozycję fantasy za sobą, jedną udaną, drugą mniej, naczytałam się na tyle, by stwierdzić, że nazwa to taka klasyczna jest dla tego gatunku. Zobaczmy, co tym razem Autor napisał na podstawie gry.

Głównym bohaterem jest Bayek, Egipcjanin, którego towarzyszką jest Aya. Jest to młody osobnik, dzięki któremu powstaje pierwowzór Asasynów. Jest to zalążek do tego, jak zostało stworzone bractwo Asasynów, które nie tylko czytelnik mógł poznać, ale i gracz. Jakby nie patrząc wszyscy: no dobra, wszystko fajnie tylko jak to wszystko powstało. I tutaj jest to wszystko ukazane, jak zaczyna powstawać.

Egipt. Starożytny Egipt. To coś, co lubię. Głównymi miejscami akcji jest Siwa oraz Aleksandria. W sumie Aleksandria to dość znane miejsce. Biblioteki Aleksandryjskie. To pojęcie znam w zasadzie z jednego filmu. Fajnie by było odwiedzić to miejscel I mało tego czas akcji to 70 rok przed naszą erą czyli w zasadzie jeszcze przed historią z gry. Inaczej ujmując ta książka to prequel tych wydarzeń, które mamy w Assassin's Creed: Origin. Czyli ładne cofajnie się w czasie.

Styl, jak zawsze dobry i poprawny. Ten sam od zawsze i niezmienny. To plus. Ogólnie podoba mi się pomysł ukazania Bayeka za młodu, gdy był nastolatkiem, gdy dorastał. Można było zobaczyć jego przemianę i lepiej zrozumieć to, jaki jest w grze, jego zachowanie w Assassin's Creed: Origin. Przyznam, że podziwiam te osoby, które piszą na podstawie czegoś, bo to nie lada sztuka, by jednak nie zanudzić czytelnika, ale też i nie zawieść oczekiwań.

Podusmowując jest to jedna z wielu pozycji, jakie są dostępne na rynku. Myślę, że jakby to nie było podpięte pod serię gier, to by mogła ujść w tłumie książek nawet niezauważona.

W skrócie:
Seria: Assassin's Creed
Tom: 9
Tytuł: Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Autor: Olivier Bowden
Gatunek: Fantasy
Wydawnictwo: Insignis
Ilość stron: 358
Rok wydania: 2018
Ocena: 6/10 - może być

Tomy:
Assassin's Creed: Renesans || Assassin's Creed: Bractwo || Assassin's Creed: Tajemna Krucjata
Assassin's Creed: Objawienia || Assassin's Creed: Porzuceni || Assassin's Creed: Czarna Bandera
Assassin's Creed: Pojednanie || Assassin's Creed: Podziemie || Assassin's Creed: Pustynna Przysięga
Assassin's Creed: Odyssey
Czytaj dalej »

UTRI: 2021 rok

 1 stycznia 2021          Brak komentarzy
Salve.
W ten nowy rok, w ten 2021. Jest to nowy czas na kolejne posty. Jest to dobry czas, by sobie coś postanowić i wziąć się za działania, by na koniec z zadowoleniem powiedzieć, że jest się wytrwało z postanowieniem. Nie mówię teraz o nie wiadomo, jak wielkich postanowieniach, ale o jakiś małych, w których nie raz ciężko jest wytrwać. Jednak skoro już jednym z postanowień było, aby XARN istniał jak najdłużej, a istnieje już rok, to pozostałe też bez problemu zostaną zrealizowane. Tylko mając tak wiele pomysłów, trzeba to teraz jakoś uzystematyzować czyli co najpierw, z czym można sobie poczekać, bo obawiam się tego, że im więcej nabiorę na ten rok, to będzie mała katastrofa i się nie wyrobię.

Kolejnym krokiem, jakim chcę podjąć na XARN jest publikowanie od czasu do czasu filmów. Dokładnie recenzji z filmów. Na razie będą nie regeluralnie się pojawiać, tak samo jak AXAT czy zapowiedzi. Czemu tak? Bo to ma być też odskoczni i niespodzianki, bo nie wiadomo, kiedy coś dodatkowo opublikuję. Oczywiście recenzje książek będą się pojawiać, jak zawsze w niedziele o 18:00. Ten sam dzień, ta sama godzina.

Czy się pojawią jakieś extra recenzje książek? Być może się pojawią. Ale też bez jakiejkolwiek zapowiedzi, kiedy zostaną opublikowane. Powoli trzeba rozkręcić, ale wiadomo, żeby zachować umiar i stopniowo wprowadzać jakieś dodatki. W planach jest jeszcze kilka kwestii, które chcę wprowadzić, ale to sobie zostawię na przyszły rok, a co.

Czy coś jeszcze się w tym roku pojawi? Artykuły. Tak, zestawienia książkowe oraz okołoksiążkowe czy nawet dotyczącego zupełnie czegoś innego. Owszem, równie od czasu do czasu, ale też mam zamiar to wprowadzić jeszcze w tym roku. Chcę sprawdzić, jak to się przyjmie u mnie.

Oby ten rok był lepszy dla każdego z nas! To by było na tyle ode mnie na nadchodzący czas.
Czytaj dalej »
XARN dla Agencji Runa © 2020 - nadal